Przejdź na stronę główną Interia.pl

Starość idzie coraz szybciej

Ten rok będzie piątym, w którym zmaleje liczba Polaków. W zeszłym roku na każde 10 tysięcy mieszkańców ubyło 11 osób. Nie tylko jest nas mniej, ale także zmieniła się struktura wiekowa społeczeństwa: mamy więcej seniorów niż juniorów. I co więcej, nie istnieje żaden szybki i skuteczny sposób na to, by w ciągu najbliższych kilku lat ta tendencja się odwróciła.

Jeszcze dwa lata temu w Polsce żyło około 7,2 mln dzieci i niepełnoletniej młodzieży oraz tyle samo pań po sześćdziesiątce i panów, którzy skończyli 65 lat. W zeszłym roku liczba młodzieży zmniejszyła się do 6,92 mln osób, a liczba seniorów wzrosła do ponad 7,5 mln. Tak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, który szacuje, że niepełnoletni stanowią 18 proc. Polaków, a ludzie w wieku 60-65 lat - 19,6 proc.

Reklama

I chociaż Polska nadal jest postrzegana w Europie jako kraj demograficznie młody, gdzie przeciętny mieszkaniec nie ma jeszcze czterdziestu lat, to jednak w ciągu ćwierćwiecza "postarzaliśmy" się o ponad 7 lat. W 2015 r. mediana wieku dla całej ludności Polski wyniosła 39 lat. Kobiety są starsze - ich wiek środkowy to ponad 41 lat, dla mężczyzn - ponad 38 lat. Natomiast w 1990 r. wiek środkowy wynosił: niewiele ponad 32 lata, dla panów - niespełna 31, a dla pań prawie 33 lata.

Alarmujące prognozy

"To idzie starość - polityka społeczna a przygotowanie do starzenia się ludności Polski" to tytuł pracy naukowo-badawczej przygotowanej przez Instytut Spraw Publicznych  w 2008 roku, czyli prawie dekadę temu. Jeden z rozdziałów nazwano nawet "Apokaliptyczna demografia". Jego autor Piotr Szukalski przypomniał określenie E. Gee "demografia apokaliptyczna", gdzie przestrzega się przed katastrofalnymi skutkami dla społeczeństwa rosnącej liczby osób starszych.

Co prawda ISP w raporcie pokazuje sposoby na zmniejszenie negatywnych konsekwencji starzenia się społeczeństwa, ale w ciągu ośmiu lat od ukazania się publikacji procesy demograficzne w Polsce przyspieszyły. To powoduje, że również prognozy stają się coraz bardziej alarmistyczne.

Urząd Statystyczny szacuje, że tak jak teraz na stu pracujących w wieku produkcyjnym przypada 31 nestorów i 29 niepełnoletnich uczniów, tak w 2050 roku ta proporcja będzie następująca: na stu pracujących przypadnie 52 nestorów i 26 uczniów.

Według GUS, osoby w wieku 60-65 lat będą za trzydzieści lat stanowiły 40 proc. mieszkańców kraju. Ma to znaczenie dla ich przyszłości ekonomicznej - większość nie będzie już aktywna zawodowo, będzie pobierała świadczenia społeczne. Dziś współczynnik zależności ekonomicznej osób w wieku starszym wynosi ponad 33, w 2050 r. ma być to już powyżej 87.

Skąd taka zmiana?

Na pozytywne zjawisko, jakim jest wydłużenie życia Polaków nałożyło się negatywne - niski poziom dzietności. Dodatkowo - i to jest trzeci element demograficznej układanki - starzenie się społeczeństwa pogłębia zwiększona emigracja młodych pełnoletnich Polaków.

Zmiany w strukturze społecznej już teraz zaczynają mieć wpływ na życie społeczne i gospodarcze kraju. Ich znaczenie w kolejnych latach będzie rosło. Polskę czeka gwałtowny spadek populacji w wieku produkcyjnym. Będzie coraz mniej osób, które pracują oraz coraz mniej młodzieży, która dopiero będzie zaczynała życie zawodowe.

Jeśli nie zmieni się nastawienie osób w wieku 50+, przedsiębiorców i polityków do wydłużania wieku emerytalnego, to coraz liczniejsze grupy nestorów będą korzystały ze świadczeń społecznych. Przy czym, ponieważ będzie coraz mniej pracowników, to wpływy z danin do systemów ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych będą coraz niższe. Wzrosną wydatki budżetowe. Presja fiskalna, jakiej będą poddani pracownicy, może przyspieszyć procesy migracyjne. A to oznacza, że Polska stanie się krajem jeszcze starszych ludzi.

Do zmian powinny się przygotować nie tylko firmy i instytucje, które z coraz większym trudem będą znajdowały pracowników. Zmiany czekają także, ale także powinien się zmienić model opieki zdrowotnej, usług opiekuńczych. Nestorzy staną się dominującą grupą klientów. Coraz więcej towarów powinno być projektowanych, konstruowanych z myślą o nich.

Rodzi się coraz mniej dzieci

Drugą stroną demograficznego medalu jest ujemy przyrost naturalny. Nie tylko rodzi się coraz mniej Polaków, ale rodzi się mniej dzieci niż umiera Polaków.

Ujemny przyrost naturalny zanotowaliśmy w zeszłym roku już po raz trzeci z kolei. Przy czym w 2014 roku różnica między liczbą urodzeń żywych i zgonów wyniosła minus 1,3 tys. osób., w 2015 roku urodziło się jeszcze mniej dzieci niż rok wcześniej, a liczba zgonów wzrosła. Przyrost naturalny wyniósł minus 25,6 tys. osób.

Jak podał GUS, zmniejszenie liczby ludności odnotowano w 12 województwach, najwięcej w opolskim, świętokrzyskim, łódzkim i lubelskim. Wciąż przybywa ludzi na Mazowszu, Pomorzu, w Małopolsce oraz Wielkopolsce. Są to regiony, gdzie od początku dekady najszybciej rośnie liczba ludności. Dzieje się tak z dwóch przyczyn: liczba urodzeń jest wysoka oraz wciąż są to województwa, gdzie przybywa nowych mieszkańców, przyjezdnych z innych regionów kraju.

Nie ma i w najbliższych latach nie będzie pokoleniowej zastępowalności Polaków. Taka sytuacja jeszcze bardziej pogłębia społeczne i ekonomiczne problemy Polski. Zmieni się nie tylko rynek pracy, ale także metamorfozę czeka szkolnictwo - i to na każdym poziomie. Już teraz mamy mniej uczniów i studentów niż kilka lat temu.

Skuteczna polityka prorodzinna to jedno z najpoważniejszych wyzwań, z jakimi musi się zmierzyć Polska. Drugim - równie ważnym - jest przygotowanie systemu i instytucji społecznych do potrzeb starzejącego się społeczeństwa. Tym niemniej, aby oba działania, a właściwie zbiór działań przyniósł pożądany efekt (przynajmniej wyhamowanie tempa zmian, jeśli nie odwrócenie tendencji) niezbędne są poważne korekty sposobu zbierania danin publicznych (podatków i składek).

Aleksandra Fandrejewska

Dowiedz się więcej na temat: demografia | społeczeństwo

Reklama

Najlepsze tematy

Partnerzy serwisu

PKO BP KGHM