Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Polityka społeczna w Polsce musi ulec poprawie

- Faktyczna aktywizacja ludzi na rynku pracy, odbudowa zaufania społecznego do systemu emerytalnego i tworzenie rozwiązań, które ograniczają narastanie nierówności społecznych, to podstawowe problemy, z którymi musi zmierzyć się polityka społeczna w Polsce - mówi w rozmowie z Interią Agnieszką Chłoń-Domińczak, adiunkt w Instytucie Statystyki i Demografii SGH, badacz w Instytucie Badań Edukacyjnych. - W polityce społecznej ważne są działania, które zachęcają do aktywności, do zwiększania samodzielności i radzenia sobie samemu. Dla rodzin ważniejsze jest, aby rodzice mogli łączyć funkcje rodzicielskie i zawodowe niż by dostawali pieniądze w formie zasiłków czy świadczeń - dodaje.

Aleksandra Fandrejewska: Ile wydajemy pieniędzy na działania społeczne: dużo, mało, w sam raz?

- Agnieszką Chłoń-Domińczak: Są kraje, które wydają znacznie więcej pieniędzy niż Polska, ale z punktu widzenia naszego poziomu rozwoju, wysokości dochodu narodowego wydajemy tyle na ile nas stać jako kraj .

Ile wydajemy na działania społeczne? Czy wydatki na emerytury są częścią pieniędzy, jakie przeznaczamy na politykę społeczną?

- Tak. Wliczamy je.

Czyli mówienie, że na politykę społeczną przeznaczamy dwa proc. PKB jest kłamstwem? Taka wielkość często pojawia się w mediach.

Reklama

- Tak, to jest nieprawda. Zgodnie z danymi Eurostat (na 2013 r.) na politykę społeczną wydajemy 17.7 proc. PKB - w porównaniu do średniej w 15 najbardziej rozwiniętych krajach UE na poziomie 29.5 proc. Na emerytury wydajemy ok. 8.5 proc. PKB (w krajach UE 15 jest to 11.2 proc.), do tego pomoc społeczna - 0.1 proc. PKB (w krajach UE 15 jest to 0.5 proc.), świadczenia rodzinne - 0.8 proc. PKB (a w krajach UE 15 jest to średnio 2.4 proc.). W tej ogólnej kwocie mieszczą się też też ulgi podatkowe. Gdy dodamy do siebie różne wydatki to uzyskamy ponad jedną szóstą PKB. Dzisiaj wydatki te są wyższe, ze względu na wprowadzenie programu Rodzina 500+, który wydatnie zwiększył wydatki na politykę społeczną poświęconą rodzinie.

Czy wydajemy je efektywnie? Podstawowym celem polityki społecznej jest skuteczne pomaganie, prawda?

- Nie ma jednego, uniwersalnego celu dla wszystkich dziedzin polityki społecznej. Inne zadanie do spełnienia stawiamy przed polityką rodzinną a inne przed zabezpieczeniem emerytalnym, czy pomocą socjalną. W przypadku niektórych beneficjentów celem polityki społecznej, jest zapewnienie dochodu w sytuacji niemożności zapewnienia dochodu z pracy. To są właśnie emerytury, renty, świadczenia chorobowe. Inny obszar polityki społecznej to działania o charakterze redystrybucyjnym, czyli wspomagające osoby, które mają niskie dochody, lub nie mają ich wcale, tak by ograniczyć ubóstwo. To są różnego rodzaju świadczenia z pomocy społecznej. Trzecia dziedzina polityki społecznej to działania aktywizujące poszczególne osoby by przestały być bezrobotne, wykluczone społecznie, ubogie. Pomoc socjalna wspiera je proponując prace użytecznie społeczne, staże, szkolenia. Mamy też politykę rodzinna, która jest specyficzną gałęzią polityki społecznej, zachęcającą rodziny by miały dzieci lub by miały ich więcej. Zachęty mają formę świadczeń finansowych, które także po części przeciwdziałają ubóstwu (rodzinne, 500+), albo świadczeń rzeczowych na przykład usług żłobkowych, przedszkolnych. Organizuje i dostarcza je państwo i tak wspiera rodziny. Polityka społeczna to jest szeroki worek, który ma wiele celów i funkcji. Jak widzimy z porównania do innych krajów - relatywnie mniej wydajemy na pomoc społeczną, czyli działania wspierające osoby najuboższe, wykluczone z wielu dziedzin życia społecznego i zawodowego.

Z tej szerokiej palety, które działania są efektywne, a które mniej?

- W polityce społecznej (poza systemem emerytalno - rentowym, bo jego ta zasada nie dotyczy) ważne są działania, które zachęcają do aktywności, do zwiększania samodzielności i radzenia sobie samemu. Dla rodzin ważniejsze jest by rodzice mogli łączyć funkcje rodzicielskie i zawodowe niż by dostawali pieniądze w formie zasiłków czy świadczeń. Dlatego ważniejszy jest dostęp do opieki żłobkowej czy przedszkolnej niż świadczenia. Podobnie powinno dziać się w polityce socjalnej czy polityce rynku pracy. Potrzebujący powinni uzyskać wsparcie w postaci kursu, stażu, możliwości zdobycia kwalifikacji czy  doświadczenia w miejscu pracy. Jeśli pomoc polegać będzie tylko na wsparciu finansowym (zasiłku) to pieniądze wcześniej czy później się skończą. I jeżeli ktoś nie zdobędzie nowych umiejętności, dodatkowych kompetencji będzie w gorszej sytuacji niż w chwili, gdy zaczął pobierać zasiłek, bo jego umiejętności zdążą się częściowo zdezaktualizować. Już dziś słyszymy, że świadczenie 500+, które dla wielu rodzin oznacza poprawę dochodu i ograniczenie ubóstwa jednocześnie powoduje, że kobiety - choć teoretycznie mogłyby pracować - nie są zainteresowane pracą. Dla nich praca jako źródło dochodu stała się mniej ważna bo mają świadczenie. Tylko ono kiedyś się skończy - dzieci urosną, będą pełnoletnie, dochody rodziny spadną, a matki uzależnią się ekonomicznie od ojców.

Polityka rodzinna jest skuteczna, efektywna?

- Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Obecnie w Polsce na pewno pomaga w sensie dochodowym, nie pomaga w sensie długotrwałej stabilności i satysfakcji z życia.

A polityka rynku pracy jest efektywna?

- Mogłaby być lepsza. Obecne rozwiązania dla urzędów pracy oznaczają duże obciążenie biurokracją, chociażby cały czas powiązanie rejestracji z ubezpieczeniem zdrowotnym. Często brakuje refleksji o tym co mogło by bezrobotnym pomóc. Rozwiązania często się zmieniają. Ostatnia reforma urzędów pracy miała doprowadzić do lepszego adresowania wsparcia do bezrobotnych. Jednak profilowanie bezrobotnych często odbywa się mechanicznie, sztampowo. Zarejestrowani w urzędach pracy są alokowani na przykład do grupy osób oddalonych od rynku pracy, a w rzeczywistości tak nie jest. W wielu regionach brakuje nam lokalnej polityki rynku pracy z prawdziwego zdarzenia. Lokalny rynek pracy funkcjonuje w dużym stopniu poza urzędami pracy, pracownicy szukają pracownika w PUP przede wszystkim wtedy, gdy szukają dofinansowania. Potrzeby jest system oceny kompetencji osoby, która przychodzi do urzędu pracy i ta ocena - wnioski z niej powinny być podstawą oferty jaką służby pracy przedstawią bezrobotnemu. Musimy odejść od sztampowości rozwiązań i skupić się na bolączkach konkretnych osób. Tam, gdzie takie rozwiązania są wprowadzane, widzimy efekty i spadek bezrobocia. W wielu miejscach jednak można wiele poprawić.

System emerytalny jest efektywny?

- Uważam, że dzisiaj system ten utracił wiarygodność społeczną. Demontaż otwartych funduszy emerytalnych, które dawały możliwość różnych metod gromadzenia środków na emeryturę, a przede wszystkim sposób wprowadzania zmian i argumentacja rządzących spowodowały utratę zaufania do instytucji finansowych - także tych, w których można oszczędzać dobrowolnie. W efekcie ludzie są zniechęceni do jakichkolwiek - nawet własnych oszczędności na emeryturę. Przy zmianach demograficznych, z którymi mamy do czynienia, oznacza to że system nie jest efektywny. Dodatkowo od ponad roku mamy dyskusję na temat skrócenia emerytalnego, ostatnio zapowiedź kolejnych zmian OFE - to są działania, które prowadzą do tego, że system, który dzisiaj nie jest efektywny, a w przyszłości będzie niestabilny. System emerytalny to jest taki system, którzy powinien być obdarzony absolutnym zaufaniem społecznym. Nasz nie jest.

Mam wrażenie, że łatwiej wymyśla się w Polsce programy polegające na dawaniu ludziom pieniędzy niż te, gdzie jest potrzebne zaangażowanie samych potrzebujących, czy słusznie?

- Do świadomości ludzi przewijają się głównie działania związane z pomocą finansową. Te inne są mniej zauważane. A poważną i pozytywną zmianą jest to, że w ciągu ostatnich kilku lat kilkakrotnie zwiększyła się liczba dzieci, które chodzą do przedszkoli. To oznacza, że działania dotyczące opieki nad dziećmi w tym ograniczenie opłaty za opiekę przedszkolną do przysłowiowej złotówki za godzinę, objęcie obowiązkiem edukacji przedszkolnej pięciolatków - niestety wycofany przez ostatni rząd i parlament - to działania, które doprowadziły do tego, że opieka przedszkolna w Polsce staje się powoli powszechna. Programy Maluch, czy opieka nad dziećmi do lat trzech to jest oczywiście mało, ale to dobre początki. Kolejny program, który jest efektywny, a nie jest związany tylko z pieniędzmi to Karta Dużej Rodziny. To nie jest do końca tylko ulga finansowa, bo karta daje różne możliwości rozwoju kulturowego, społecznego, możliwości zwiedzania Polski dzięki ulgom transportowym. Zrealizowano też wiele programów, których celem była integracja społeczna. Gdzie lokalne społeczności (samorządowcy, organizacje pozarządowe) uczyły się przygotować i prowadzić lokalne strategie działalności społecznej. Uczestniczyłam w programie, gdzie zaangażowanych było 500 gmin wiejskich, należących do grupy najbiedniejszych, z dużymi problemami na rynku pracy. Celem programu było wspieranie gmin w budowaniu i realizacji ich lokalnych strategii przeciwdziałania problemom społecznym. W wielu gminach dzięki temu programowi lokalna społeczność bardziej się zintegrowała, zaczęła lepiej sobie radzić z lokalnymi problemami. To są bardzo pozytywne zmiany, o których nie słychać na pierwszych stronach gazet czy w wiadomościach. Nikt się nie zainteresuje tym, że w biednej gminie piątka dzieci po raz pierwszy poszła do dentysty. Wadą dzisiejszego systemu polityki społecznej jest to, że wiele kwestii odbierany przez pryzmat mediów. Politycy lubią rozgłos medialny i dla nich ważniejszy - z tej perspektywy jest program 500+ niż pięćset lokalnych strategii rozwiązywania problemów społecznych.

Trzy najpoważniejsze problemy, z jakimi musi się zmierzyć polityka społecznej?

- Faktyczna aktywizacja ludzi na rynku pracy, odbudowa zaufania społecznego do systemu emerytalnego i tworzenie rozwiązań, które ograniczają narastanie nierówności społecznych.

Co mieści się w tym trzecim określeniu?

- W bardzo wielu obszarach polityki  społecznej brakuje refleksji o tym na ile rozwiązania ograniczają lub tworzą nierówności. Podam przykłady niedawnych zmian. Zmiana wieku szkolnego z sześciu na siedem lat połączona była z wycofaniem obowiązku przedszkolnego dla dzieci pięcioletnich. To oznacza, że część rodzin o niskiej świadomości roli edukacji przedszkolnej nie zdecyduje się na to, by wysłać pięcioletnie dzieci do przedszkola, ogniska przedszkolnego - to już może budować nierówności na samym początku przebiegu życia. Dzieci pochodzi z rodzin o niskim statusie społeczno-ekonomicznym często spotykają się z wieloma ograniczeniami. Z naszych badań wynika, że rodziny takie często rezygnują z zakupu żywności, butów, ubrań czy książek. Nie wiem, czy w tych rodzinach świadczenie 500+ będzie służyło temu, aby wyrównać te deficyty. Widać, że faktycznie w wielu rodzinach służy wsparciu zakupu żywności czy odzieży, co jest ważne. Niemniej jednak dla wielu dzieci, których rodzice nie poświęcają czasu na ich rozwój, odroczenie edukacji oznacza zmniejszenie ich szans w przyszłości.

- Niekiedy dzieci z rodzin patologicznych, wykluczonych w przedszkolu po raz pierwszy widzą kredki, a niekiedy dopiero tam uczą się nazw kolorów bo rodzice nie rysują z nimi, nie uczą podstaw, jakie dzieci powinny w domu mieć... To jest pogłębianie nierówności społecznych, jakie powstają w rodzinach. Inny przykład: wprowadzenie ośmioklasowej szkoły podstawowej, zlikwidowanie gimnazjum, bez odpowiedniej zmiany sposobu uczenia języka polskiego i matematyki w szkolnictwie zawodowym oznacza, że cześć dzieci, które będą opuszczały system edukacji ponadpodstawowej będzie miało problemy z rozwiązywaniem zadań matematycznych czy zrozumieniem teksów literackich. Do tej pory dzieci uczyły się dziewięć lat, teraz będą osiem. Z badan wynika, że niektórzy absolwenci szkół zawodowych mają kłopoty z liczeniem i zrozumieniem tekstu. Jeśli nie zmieni się sposób nauczania w szkołach zawodowych przedmiotów ogólnych takich młodych ludzi może być więcej. Można temu przeciwdziałać - ważne aby w ramach zmiany, która ma miejsce pamiętać o roli podstawowych umiejętności przy tworzeniu podstaw programowych i przygotowaniu nauczycieli.

- W polityce społecznej działa zasada, o której wiele osób zapomina: subsydiarności - pomocniczości. Mogę sobie pomóc - robię to, nie mogę - szukam wśród bliskich, znajomych, nie mogą mi pomóc - szukam w samorządzie lokalnych, w instytucjach publicznych. Im szybciej w społeczności lokalnej znajdę pomoc tym lepiej. Dlatego programy i działania polityki społecznej tworzone centralnie, ogólnokrajowe są często znacznie mniej efektywne niż lokalne. Musimy wyrwać się z poczucia komfortu, jakie daje powierzchowne dostosowanie się do wymogów ustaw czy realizacja tylko działań wynikających z projektów rządowych jeśli chcemy by polityka społeczna była bardziej efektywna. To wymaga przede wszystkim mądrych i zaangażowanych samorządów i organizacji pozarządowych.

Rozmawiała Aleksandra Fandrejewska

INTERIA.PL

Partnerzy serwisu

PKO BP KGHM