Przejdź na stronę główną Interia.pl

Obecny poziom konsumpcji niemożliwy do utrzymania

Jeśli nie zwiększy się liczba pracujących w najbliższych czasach to niezbędne będzie zmniejszenie konsumpcji. Współczynnik obciążenia ekonomicznego pracujących w Polsce jest wysoki i będzie się zwiększał.

Zazwyczaj, by pokazać złożoność sytuacji demograficznej oraz międzypokoleniowe relacje finansowe ekonomiści korzystają z wskaźnika obciążenia demograficznego. Pokazuje on ile przeciętnie jest osób w wieku nieprodukcyjnym (czyli dzieci, młodzieży oraz starszych) w porównaniu do osób pracujących i utrzymujących się z własnej pracy.

Reklama

Od kilku lat ekonomiści zaczęli obliczać dodatkowy wskaźnik - obciążenia ekonomicznego. Pokazuje on konsekwencje finansowe dla roczników pracujących wynikające stąd, że część społeczeństwa konsumuje więcej niż zarabia. To pozwala oszacować ekonomiczny współczynnik obciążenia, czyli pokazać, w jaki sposób obciążone finansowo są roczniki czynne zawodowo, by wspierać, te, które nie utrzymują się same.

Metodę tę nazwano badaniem Narodowych Rachunków Transferów. W ramach tej metody analitycznej dla każdego wieku określa się całkowite (zarówno prywatne jak i publiczne) dochody z pracy oraz całkowitą konsumpcję. Wartości te są spójne z wartościami w systemie rachunków narodowych. Dzięki temu możliwe jest stwierdzenie czy dana kohorta (rocznik) jest w stanie sfinansować swoją konsumpcję z dochodów z pracy, czy też niezbędne są dodatkowe transfery (publiczne lub prywatne) lub oszczędności. Z badań przeprowadzonych w Instytucie Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie (SGH) wynika, iż granice wieku produktywnego w Polsce to 26 i 56 lat. Wiek produktywny traktowany jest, jako czas, w którym dochody z pracy przewyższają wydatki konsumpcyjne.

Dziś przeciętnie młodzi ludzie osiągają samodzielność finansową w wieku 25 lat. Przedtem korzystają z pomocy rodziny - czyli z transferów prywatnych. Równowagę między konsumpcją a zarobkami utrzymujemy średnio do 57. roku życia. Osoby starsze nie finansują już własnej konsumpcji - żyją z transferów publicznych, czyli z różnego typu świadczeń. Obie te grupy finansowo wspierają ci, którzy zarabiają tyle pieniędzy, że są finansowo samowystarczalni.

- Co ważne, wiek od 57 lat, w którym nie finansujemy własnej konsumpcji, jest najniższym spośród jedenastu analizowanych w ten sposób krajów - zwraca uwagę Agnieszka Chłoń-Domińczak (SGH, IBE), która tę metodę badawczą i wyniki dla Polski przedstawiła na konferencji naukowej "Starzenie się ludności, rynek pracy i finanse publiczne w Polsce".  - Jeśli obecne wzorce konsumpcji i dochodów z pracy zostaną utrzymane, starzenie się ludności doprowadzi do szybszego spadku dochodów z pracy w porównaniu do konsumpcji, co zwiększy zagregowany deficyt w cyklu życia, szczególnie dla osób starszych - dodała ekonomistka.

Złe prognozy

Z analiz demograficznych wynika, bowiem, że polskie społeczeństwo w najbliższych latach będzie się starzało coraz szybciej: coraz więcej będzie osób w wieku 60+, a coraz mniej pracujących.

Z analizy NRT wynika, iż w 2012 roku deficyt zagregowany w cyklu życia populacji poniżej 26. roku życia (201 mld zł) był wyższy niż dla populacji powyżej 56 roku życia (182 mld zł).

Na potrzeby analizy przyjęto stałe profile wieku per capita i zastosowano je do projekcji ludności. Oszacowano wpływ zmieniającej się struktury demograficznej na zagregowany poziom deficytu w cyklu życia w przyszłości, kiedy proces starzenia się ludności będzie już zaawansowany.

I tak w 2030 roku wysokość zagregowanego deficytu w cyklu życia wyniosłaby 128 proc. poziomu bazowego (z 2012 roku), a w 2050 roku wzrosłaby do poziomu 166,6 proc. Co to znaczy? Coraz bardziej będą rosły potrzeby finansowe pokoleń, które nie są samowystarczalne finansowo, a dochód z pracy będzie spadał.

- W roku 2030 zagregowany dochód z pracy wyniósłby 91 proc. poziomu z 2012 roku, a w 2050 zmalałby jeszcze bardziej do poziomu 74 proc., czyli o ponad jedną czwartą. - tłumaczy Agnieszka Chłoń - Domińczak - Rosnący deficyt w cyklu życia oznacza, że obecny poziom konsumpcji jest niemożliwy do utrzymania przy obecnym poziomie dochodów z pracy. Muszą wzrosnąć dochody z pracy, zmniejszyć się konsumpcja, albo jedno i drugie - uważa ekonomistka SGH.

Przypomina, że istnieje kilka rozwiązań: wcześniejsze posyłanie dzieci do szkół (przynajmniej w wieku sześciu lat), tak aby wcześniej zaczynały one karierę zawodową oraz wydłużenie czasu pracy, tak by roczniki po 57. roku życia także były samodzielne finansowo. Istotne jest również przyspieszenie przejścia pomiędzy edukacją a pracą. Służy temu na przykład istniejący w Niemczech dualny system edukacji, gdzie młodzież w szkołach zawodowych czy średnich technicznych uczy się, ale także pracuje w ramach edukacji - praktycznie uczy się zawodu. - Trzecim możliwym kierunkiem działania jest zwiększenie poziomu produktywności, co zwiększyłoby poziom dochodów z pracy per capita. Ale to wymagałoby wprowadzenia krajowej strategii podnoszenia umiejętności, w tym promocję kształcenia ustawicznego - dodaje Agnieszka Chłoń - Domińczak.

Przy zastanawianiu się nad modelem polityki społecznej warto pamiętać o dwóch jeszcze elementach. Po pierwsze Polacy mają mało oszczędności prywatnych na starość. Transfery dla osób starszych przede wszystkim wynikają z transferów publicznych (emerytur i rent z systemu powszechnego). Dodatkowo i to drugi element - ważne jest aby monitorować poziom pozostałych transferów publicznych przeznaczonych do osób starszych, szczególnie usług medycznych.

Monitorowanie w tym przypadku oznacza nie tylko analizowanie wydatków, ale także prowadzenie polityki wspomagającej jak najdłuższe życie w zdrowiu fizycznym i psychicznym.

Aleksandra Fandrejewska

Dowiedz się więcej na temat: starzenie się | SGH | demografia | konsumpcja | dochody

Reklama

Najlepsze tematy

Partnerzy serwisu

PKO BP KGHM