Przejdź na stronę główną Interia.pl

LOT liczy na wysokie loty

- Interesuje nas cały świat. Jesteśmy firmą globalną. Nie ma innej alternatywy dla przyszłości LOT-u, niż jego istotny rozwój. Mam tu na myśli kilkukrotny wzrost w stosunku do tego, co wypracowaliśmy w 2016 r. - powiedział w rozmowie z Interią prezes Polskich Linii Lotniczych LOT Rafał Milczarski.

Krajowy przewoźnik 2016 r. ocenia bardzo dobrze. Doszło do przejęcia 49 proc. udziałów estońskiej linii lotniczej Regional Jet. Poprawiają się wyniki finansowe. Do Polski dotrze także jeden z najnowocześniejszych samolot na świecie, czyli kolejny Boeing 787-8 Dreamliner.

Reklama

- Czekamy na dostawę następnego Dreamlinera 787-8. Będę osobiście uczestniczył w jego odbiorze w fabryce w Seattle, a następnie przylecę nim do Warszawy. To ważna, bo ostatnia dostawa modelu 787-8, a więc najmniejszego samolotu z rodziny Dreamlinerów. Na koniec tygodnia będziemy mieli 8 maszyn tego typu, które polecą między innymi do Newark, Seulu i Tokio. W przyszłym roku rozpoczną się dostawy większych Dreamlinerów. Zakontraktowane są cztery 787-9, które mają aż 294 miejsca (ósemka może zabrać 252 pasażerów - przyp. red.)- tłumaczył prezes LOT.

Nie tylko samoloty

Na przestrzeni ostatnich miesięcy systematycznie otwierane są także połączenia lotnicze. Także do - wydawałoby się - egzotycznych miejsc jak Astana (Kazachstan) czy Tokio (Japonia). Nowe kierunki to przede wszystkim - jak podkreślił Milczarski - tworzenie rynku, wychodzenie naprzeciw oczekiwaniom klientów i ciągła walka o ich względy z konkurencją.

- Jeszcze 2-3 lata temu LOT był praktycznie skazany na wymarcie. Dzisiaj pokazujemy, że potrafimy zbudować powiązania biznesowe i wdrożyć rozwiązania operacyjne, które są korzystne w skomplikowanym otoczeniu środkowoeuropejskim - mówił w Budapeszcie Mateusz Morawiecki, wicepremier, minister rozwoju i finansów.

- Bardzo dużo dobrego stało się od strony zarządczej. Nie da się prowadzić działalności w tak skomplikowanej branży jak lotnicza w perspektywie jednego roku. Potrzebujemy 5-10 lat na realizację strategii. Wyniki LOT-u poprawiają się kwartał po kwartale. Dzisiaj patrzymy na LOT w fazie jego ekspansji z nadzieją na dotarcie do różnych rynków na całym świecie. To nie tylko Chiny czy USA: ale również Seul, Tokio, Astana, wiele miast na całym świecie - dodał wicepremier.

Ekspansja w regionie

Rozwój firmy to nie tylko wzrost organiczny w Polsce. Coraz częściej polskie firmy decydują się na ekspansję. Szukają możliwości na rozwój, dywersyfikację działalności lub wzrost przychodów także poza granicami kraju. Także LOT, który po okresie zapaści finansowej o widma sprzedaży do zagranicznego inwestora - odbił się od dna i zaczyna realizować ambitne plany w obszarze ekspansji i inwestycji.

- Mówimy o globalnym biznesie. Z wieloma - wydawałoby się - konkurentami współpracujemy. Z wieloma też rywalizujemy o pasażerów. Nie zapominajmy, że my (LOT - przyp. red.) otwierając dodatkowe połączenia, tworzymy nowe rynki. Dopiero uruchomienie bezpośredniego połączenia sprawia, że ludzie zaczynają rozważać dany kierunek jako warty odwiedzenia - podkreślał Milczarski.

Od 2018 r. lotowskie samoloty będą latać do Stanów Zjednoczonych z Budapesztu. Rejsy ma obsługiwać Boeing 787. Decyzja ta dla polskiego przewoźnika - jak się dowiedzieliśmy - jest szansą na dodatkowe zyski. W oparciu o prognozy i analizy rynku można stwierdzić, że niemałe.

Rynek z potencjałem

- LOT jest biznesem. Jak każda firma działamy na rynkowych, biznesowych zasadach. Podejmujemy wyzwania i ryzyka w celu uzyskania zwrotu na inwestycjach i osiągnięcia zysku. W Budapeszcie jesteśmy obecni od dawna, a teraz chcemy rozwinąć połączenia między Węgrami a USA, gdyż uważamy, że jest to świetna inwestycja. Włożenie naszych zasobów w rozwój tego rynku przyniesie nam korzyść ekonomiczną. Będziemy na Węgrzech pierwszym od 6 lat przewoźnikiem oferującym połączenia międzykontynentalne w sposób stały, nie zaś sezonowy. Mam nadzieję, że LOT ma szansę stać się ulubioną linią lotniczą w Europie Środkowo-Wschodniej. Taka jest nasza strategia, taki mamy cel. Wierzymy, że w naszym regionie jest ogromny potencjał - ocenił Milczarski.

Region Europy Środkowo-Wschodniej cierpi na o wiele gorszą liczbę połączeń komunikacyjnych, niż ma to miejsce na Zachodzie. To przekłada się na potencjalne mniej inwestycji. Trudniej ściągnąć turystów i biznes. - Mamy okazję, żeby rozwiązać problemy komunikacyjne regionu, zwiększyć jego atrakcyjność i przy tym zarabiać pieniądze i rozwijać naszą firmę - mówił Interii Milczarski i dodaje, że potencjał rynkowy obecnie latających samolotów na linii Budapeszt-Chicago i Budapeszt-Nowy Jork to nawet 165 tys. pasażerów rocznie. - Oczywiście nie zagospodarujemy całego rynku, bo jest on mocno konkurencyjny, ale teraz mamy szansę stać się jego liderem. Mieliśmy w 2016 r. 2 proc. udziału w połączeniach na linii Budapeszt-Nowy Jork i 5 proc. w lotach do Chicago. Liczymy, że od 2018 r. istotnie się on zwiększy - wyjaśnił prezes LOT.

Problem leży w Warszawie

W zeszłym roku LOT przewiózł 5,45 mln pasażerów. Strategia przewiduje wzrost do 10,5 mln pasażerów w 2020 r. I tu pojawia się problem. Impulsem do rozwoju są nie tylko prognozy wzrostu liczy pasażerów korzystających z połączeń lotniczych LOT-u.

Ogólnie rynek urośnie. Do 2030 r. prognozuje się, że Polska obsłuży prawie 70 mln pasażerów. Lotniska im. Chopina w Warszawie może pochwalić się przepustowością ok. 20 mln pasażerów rocznie. Dlatego temat Centralnego Portu Komunikacyjnego - jak ocenił Milczarski - nie jest bezzasadny.

- To jest projekt dla Europy Środkowo-Wschodniej. W kontekście Polski to gigantyczny projekt rozwojowy - dodał.

- Nasza decyzja o budowie CPK wiąże się z przepustowością lotniska w Warszawie. W ciągu 5 lat zostanie ona praktyczni skonsumowana. Szukamy możliwości, by zabezpieczyć nasze potrzeby. CPK będzie kluczową inwestycją w najbliższych latach - podkreślił Morawiecki.

Ile CPK może kosztować? - Najbardziej optymistyczne obliczenia mówią o 20-22 mld zł. Zakładamy jednak konserwatywnie 30-35 mld zł. Oczywiście realizowana z udziałem inwestorów prywatnych. Chcemy współpracować z dużymi wykonawcami, być może chińskimi lub amerykańskimi - mówi dziennikarzom w Budapeszcie wicepremier. Zapowiedział także, że wkrótce zostanie wybrana lokalizacja dla nowego portu lotniczego. - Chcemy uciąć spekulacje i rozpocząć konsultacje budowlane i środowiskowe - mówił Morawiecki. Kiedy zatem? - Tego lata, może jesienią - wskazał minister rozwoju.

Bartosz Bednarz

Dowiedz się więcej na temat: PLL LOT | Dreamliner | polskie firmy | rozwój | Rafał Milczarski

Reklama

Najlepsze tematy

Partnerzy serwisu

PKO BP KGHM