Przejdź na stronę główną Interia.pl

Dobry klimat dla innowacji w Polsce

- Ciekawe rozwiązania nie są zarezerwowane wyłącznie dla 20-30 latków. Innowacja to nie tylko dziewięć linijek kodu, produkt lub usługa, o których wszyscy mówią WOW i zastanawiają się dlaczego nikt na to wcześniej nie wpadł - mówi w rozmowie z Interią Piotr Pietrzak, CTO w IBM Polska. - Wbrew pozorom w Polsce robimy dużo (w obszarze rozwoju innowacji – przyp. red.) jak na nasze możliwości – dodaje.

Bartosz Bednarz, Interia: Jest pan mentorem w programie InCredibles, prowadzonym przez Sebastiana Kulczyka. Od lat zaś zajmuje się pan wspieraniem i rozwijaniem nowych technologii w IBM Polska. Czym jest dla pana innowacja?

Reklama

Piotr Pietrzak, CTO w IBM Polska: Traktuję innowacje bardzo szeroko - jako modyfikację czegoś, co już istnieje, działa i jest konkretnym rozwiązaniem na rynku - od produktu po model usługi. Innowacja powinna przynieść w perspektywie czasu wymierne korzyści: materialne, wywołać usprawnienia procesowe lub produktowe. Innowacja to też inne podejście do rozwiązania zidentyfikowanego problemu w lepszy sposób. Bardzo często innowacja jest mylona z inwencją, czyli wymyśleniem czegoś na nowo, od podstaw. Od zera. Należy rozróżniać te dwie rzeczy.

- W gospodarce innowacja ma mieć wpływ na działanie przedsiębiorstw. Optymalizuje procesy w nich zachodzące, produkt staje się lepszy, rośnie sprzedaż, firma osiąga większe profity z codziennej działalności, które może reinwestować w dalsze prace stymulujące proces innowacyjny.

Gdzie szukać dziś najciekawszych innowacji?

- Sektor IT i rozwój nowoczesnych technologii materiałowych stymuluje obecnie postęp praktycznie we wszystkich branżach. Technologie informatyczne dają możliwość modelowania, analizowania, przewidywania i oceny zjawisk w wirtualnym środowisku. Możemy dzięki temu szybciej i taniej stymulować proces innowacyjny. Technologia nam na to pozwala. Internet rzeczy widoczny jest wszędzie - od gospodarstw domowych po rafinerie naftowe gdzie umożliwia sterowanie produkcją i wykrywanie zbliżających się awarii z wyprzedzeniem. Nie potrafię wyobrazić sobie branży w której IT nie stanowi stymulatora innowacji - mam tu na myśli konwergencję branż.

- Dobrze to widać na przykładzie sztucznej inteligencji i algorytmów rozpoznawania obrazu. Podwaliny matematyczne (teoria sieci neuronowych) zostały stworzone na początku lat 50-tych XX wieku. Brakowało jednak możliwości technicznych by je zaimplementować na szeroką skale. Mieliśmy ograniczony dostęp do obrazów cyfrowych niezbędnych do tego, by algorytmy mogły na ich podstawie się uczyć. Aparaty cyfrowe rozwiązały ten problem. Wzrosła także wydajność komputerów. Obserwujemy olbrzymi skok w obszarze rozpoznawania obrazów i sztucznej inteligencji. Zapominamy jednak, że fundamenty i założenia powstały dawno temu a dopiero z czasem uzyskaliśmy możliwości techniczne do ich zastosowania i wdrożenia w życie. Proszę pomyśleć o tym jak wyglądał świat gdy Juliusz Verne opublikował "Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi" w 1870 roku. Analogicznie sytuacja ma się obecnie, gdy oglądamy filmy SF - np. "Ex machina" czy "Raport Mniejszości" lub nasi dziadkowie, rodzice czy my sami czytaliśmy w dzieciństwie książki Stanisława Lema - obecnie z wielu rozwiązań tam opisywanych korzystamy na co dzień.

Dynamiczny rozwój i wzrost znaczenia SI dopiero jednak przed nami...

- Dlatego dla ludzi znających historię informatyki SI nie jest niczym nowym. Czy jest to coś odkrywczego? Po siedemdziesięciu latach raczej nie. Czy jest niezwykle ważne dla użytkownika końcowego w XXI w.? Zdecydowanie tak, gdyż jeszcze nie jesteśmy w stanie określić w pełni możliwości jakie otwierają się przed ludzkością wraz z rozwojem SI. Mamy do czynienia z innowacją. Tworzone są w oparciu o SI nowe modele biznesowe, powstają nowe nisze na rynku, udoskonalane są produkty i technologie. Czas od pomysłu do realizacji znacznie się skraca.

Niektórzy wskazują na zagrożenia wynikające z rozwoju technologii, przekraczania kolejnych barier, wchodzenia na wyższe poziomy zaawansowania. Ostrzegają przed skutkami, m.in. rozwijania sztucznej inteligencji.

- Cóż, osobiście patrzę na możliwości, jakie technologia daje. Mniej przejmuję się konsekwencjami. Weźmy taki przedmiot jak młotek. Zwykłe narzędzie, niekiedy służy jednak do celów prawnie zabronionych.

- Podobnie sztuczna inteligencja, wobec której próbuje się adresować i wskazywać różnego rodzaju zagrożenia. Wszyscy oglądali i pamiętają filmy sci-fi, jak "Terminator". To nakręca strach przed przyszłością. Zagrożenie jest jednak dzisiaj tak mało prawdopodobne jak przeludnienie na Marsie.

Rozwój technologii jest bardzo dynamiczny. Przyzwyczajenie i oswojenie ze zmianami, które innowacje powodują już niekoniecznie. Czy ta dysproporcja stanowi dzisiaj ograniczenie dla jej jeszcze szybszego rozwoju?

- Współpraca ludzi od technologii i etyki będzie odgrywać coraz większe znaczenie. Już dzisiaj zadajemy sobie pytania: Gdzie kończy się działanie algorytmu, a zaczyna rola człowieka? Często - tego typu wątpliwości - pojawiają się przy temacie samochodów autonomicznych.

Ulicą idzie osoba starsza i matka z dwójką dzieci. Kogo samochód powinien ominąć, a kogo nie w sytuacji zagrożenia?

- Czy na koniec dnia zdecyduje o tym algorytm? Pewnie z czasem będzie musiał. Jaką decyzję podejmie? Dobrze odwrócić to pytanie. Jaką decyzję podjąłby w podobnej sytuacji człowiek? Przecież to nie jest sytuacja zerojedynkowa. Dla ludzi taka decyzja też nie byłaby prosta. Ani intuicyjna. Mało tego, nie możemy cech typowo ludzkich przypisywać maszynom. To jest bardzo ciekawy obszar badań.

Dużo osób zastanawia się czy dopuścić w ogóle samochody autonomiczne do ruchu.

- I tu dostrzegam pewną nieścisłość. We współczesnych samochodach działa ponad 40 komputerów. Czy system ABS, jeśli zawiedzie i dojdzie do wypadku, wywołuje dyskusję nad odpowiedzialnością maszyny? ABS dzisiaj jest standardem w samochodach. Chętnie korzystamy z nowych rozwiązań. Coraz nowsze i bardziej zaawansowane systemy wchodzą na rynek, stają się powoli wyposażeniem obowiązkowym. Nawet jeśli początkowo wywołują obawy. Automaty parkujące już potrafią w wielu przypadkach lepiej zaparkować samochód niż człowiek. Czy są jednak pozbawione "prawa" do błędu... I tu powstaje kolejna przestrzeń do potencjalnej dyskusji. Kto wypłaci odszkodowanie na koniec dnia za złe parkowanie przez algorytm? Kto weźmie odpowiedzialność za zaparkowany porysowany samochód? Czy jeśli komputer popełni błąd podczas parkowania oznacza, że nie będziemy z tej technologii korzystać? Ubezpieczyciel nie wypłaci odszkodowania? Ustawodawca zablokuje implementację automatów parkujących w samochodach? Raczej nie.

Przykład Ubera pokazuje, że na innowacje legislator może odpowiedzieć dodatkową regulacją, zaostrzeniem albo doprecyzowaniem obowiązujących zasad. Czy zatem innowacje będą wywoływać zmianę w prawie?

- Regulacje w ogóle nie nadążają za technologią. Wynika to z dwóch powodów: długiego procesu legislacyjnego i dalekiego niezrozumienia sposobu w jaki działa i rozwija się technologia.

Polska staje się ziemią obiecaną dla innowacji?

- Staje się powoli miejscem, w którym stosunkowo łatwo jest pozyskać kapitał na innowacje młodej firmie mającej tylko pomysł. Tak więc finansowo - jako że pieniędzy jest naprawdę dużo - można mówić o dobrym klimacie dla innowacji.

- Wbrew pozorom niedoceniane jest to, co akceleratory przy dużych firmach, czy podmioty państwowe finansujące innowacje wnoszą do całego ekosystemu. Przede wszystkim programy jak ScaleUp (zarządzane przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości - przyp. red.) dają małym firmom z pomysłem pierwszego klienta, który jest w stanie wydać referencje, pokazać rynek, udostępnić zasoby. Firma może się na nim uczyć, jest w stanie dopasować rozwiązania do realnych potrzeb rynku. Mało tego, z punktu widzenia wielkości polskich przedsiębiorstw, niektóre projekty są dla nich trudne do udźwignięcia. Wiele prac badawczo-rozwojowych musi być wspieranych przez państwo, przez kapitał publiczny, gdyż ten prywatny jest zbyt mały, by prowadzić badania nad lekami, nowymi cząsteczkami, materiałami na własną rękę.

Jak zatem powinna wyglądać klasyczna droga do innowacji?

- Innowacja jest często kojarzona z Facebookiem, Snapchatem, Twitterem - firmami, które generują trend w społeczeństwie, wykorzystują zmiany pomiędzy kolejnymi generacjami i próbują wypełnić niezaadresowany dotychczas obszar z pomysłem, często niezrozumiałym przez wcześniejsze pokolenia. Druga rzecz to innowacje tworzone przez ludzi wychodzących z doświadczeniem w danej branży i budujących własny biznes w oparciu o wiedzę wyniesioną z pracy, z którą byli związani. Czy będzie on skalowalny w taki sam sposób jak wspomniane wcześniej? Zależy od branży i samego pomysłu.

- Ciekawe rozwiązania nie są zarezerwowane wyłącznie dla 20-30 latków. Innowacja to nie tylko dziewięć linijek kodu, produkt lub usługa, o których wszyscy mówią WOW i zastanawiają się dlaczego nikt na to wcześniej nie wpadł. Dużo innowacji bierze się tego, że ich twórcy mają doświadczenie, co wykorzystują do udoskonalenia produktów już obecnych.

Tylko że w tym ostatnim przypadku bez kooperacji raczej się nie uda. W końcu bazą dla innowacji jest już istniejące, działające na rynku rozwiązanie.

- To jest właśnie obszar dla innowacji, które powstają na styku konwergencji zachodzącej między różnymi branżami. Ja o chemii wiem niewiele, poza wiedzą wyniesioną z liceum. Pomimo tego jestem członkiem Komisji ds. innowacyjności Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego. Nie doradzam jednak w temacie jak budować nowe związki chemiczne. Pokazuję natomiast jak technologia IT i elektronika mogą wpływać na zachowania branży, jak opomiarowanie pola, inteligentne czujniki, IoT czy Big Data mogą pomóc w biznesie. Przykładowo, co z wykorzystania nowych technologii będzie miała firma chemiczna produkująca nawozy? Jak w łatwy sposób skorzystać z dostępu do danych pogodowych, jak wzbogacić modele wykorzystywane do badań nad cząsteczkami, jak zoptymalizować i podnieść ich efektywność użycia w rolnictwie lub wykorzystać dane fizyczne w codziennej działalności. Treści niestrukturalne, olbrzymie zasoby wiedzy, przez które nikt nie może się przekopać - ich analiza jest trudna i skomplikowana, ale może mieć wymierne korzyści dla przedsiębiorstwa. To już jednak od firmy zależy do czego nowoczesne technologie zastosować i w jaki sposób. Po ich stronie jest odpowiedź na pytanie czy ten punkt widzenia, rozwiązania i innowacje w obszarze np. IT, które oferuje IBM mają realne znaczenie dla nich, czy zwiększą ich konkurencyjność na rynku, itp.

- Bazując na ogromnych zbiorach danych można lepiej dopasowywać działania nie tylko do klientów, ale z samej firmy i zarządzać nią w sposób pozwalający na ocenę przyszłych zdarzeń. Możemy tworzyć modele predykcyjne, które będą przewidywać prawdopodobieństwo awarii, czy modelować zachowanie rynku w zależności od naszych działań lub działań konkurencji. A to daje firmie potężne narzędzie.

Firmy w Polsce chcą korzystać z Big Data?

- Jak najbardziej tak. Trzeba im tylko czasem pomóc w tym, o co i jak zapytać - pokazać, że odpowiednie, zbierane dane można wykorzystać. Ludzie z głęboką wiedzą branżową, np. chemiczną, mogą zdecydować jak nowe technologie wykorzystać. Firmy jak IBM pokazują jak to zrobić, jakie są dzisiaj możliwości, bo tworzą odpowiednie narzędzia i rozwiązania.

- Warto spojrzeć na to nawet szerzej. Doświadczenia w branży telekomunikacyjnej i bankowej, jak np. zabezpieczanie kanałów cyfrowych, mikropłatności były przełomem. Czy te innowacje ograniczają się tylko do tych dwóch branż? Skoro wiemy jak zabezpieczać pojedynczą transakcję, możemy przypuszczać, że w podobny sposób uda się zabezpieczyć transmisję miedzy czujnikiem a centralą. Bez wyważania otwartych drzwi, bez tworzenia wszystkiego od zera.

- Programiści budują nowe rozwiązania z klocków, które mają do dyspozycji. Nie wymyślają wszystkiego na nowo. Jeśli komponenty są gotowe, to można jednak je wziąć, jako bazę, i na tej podstawie budować inną konstrukcję. Nie trzeba wymyślać za każdym razem koła. Podobnie jest ze sztuczną inteligencją. Trwa wyścig o to, kto zbuduje lepszą platformę do budowy rozwiązań: IBM, Facebook, Amazon, Microsoft. Małe, innowacyjne firmy jednakże coraz więcej rozwiązań budują w oparciu o dostępne już komponenty i platformy chmurowe dużych dostawców. Skoro można od zewnętrznego dostawcy mieć już gotowy fragment rozwiązania, platformę, fragment wymaganej usługi - czemu tego nie wykorzystać? Szybciej i taniej zbuduję coś nowego, będę miał gotowe rozwiązanie, zacznę zarabiać, generować wartość dodaną, wiec podzielę się zyskiem z dostawcą platformy, komponentu bądź technologii.

Innowacja napędza innowację. Wróciliśmy do punktu wyjścia.

- Pamiętajmy, że o danym pomyśle, na który wpadliśmy jako innowatorzy, myśli w tym samym czasie wiele osób na całym świecie. Wiedza jest dziś ogólnodostępna. Wygra ten, kto przekuje pomysł w produkt, a następnie przekona świat, że jest to coś, czego potrzebuje właśnie dzisiaj.

W wyścigu potrzebna jest nie tylko technologia. "Smart money" jeśli nawet nie uznamy za kluczowe, to wciąż jednak - nie szkodzą, a pomagają. A w tym wyścigu nierówności na świecie są ogromne.

- Jak zsumujemy łączną kapitalizację wszystkich prywatnych funduszy inwestycyjnych w Polsce, to okaże się, że jest ona sumarycznie mniejsza, niż niektóre pojedyncze transakcje na rynku w USA czy Izraelu.

- Wbrew pozorom w Polsce robimy dużo jak na nasze możliwości. Ważne żeby inwestować w rozwiania, skalować je kilkukrotnie, nauczyć się wyszukiwać, zarządzać i wychodzić z inwestycji. Polskie fundusze inwestycyjne muszą współpracować z resztą świata, żeby za 10-15 lat większe akwizycje na rynku, poza USA i Izraelem, były realizowane właśnie w Polsce, jako dużym, kompletnym rynku w Europie Środkowo-Wschodniej. Podwaliny pod to są budowane. PFR, NCBR, PSIK, czy InCredibles patrząc przez pryzmat funduszu Sebastiana Kulczyka, stawiają fundamenty pod przyszły rynek.

Czym w ogóle jest "smart money" w kontekście inwestycji w innowacje?

- Jaka jest realna wartość innowacji dla klienta? Dokładnie tyle, ile jest w stanie w danym momencie za nią zapłacić. Tylko innowacje, które generują wartość zmieniają się w duże przedsiębiorstwa. Facebook, Instagram, Snapchat - daje użytkownikom możliwość zaspokojenia konkretnych potrzeb. To jest ta wartość, którą dają użytkownikowi. Za InCredibles - co jest niezwykle ważne - stoi duża rzesza ludzi, którzy chcą się podzielić wiedzą i doświadczeniem, budować wspólnie rozwiązania, skalować innowacje. Jedna rzecz to pieniądze na ich wytworzenie. To już dzisiaj za mało. Ważne są tzw. smart money, czyli wszystko, co dostajemy oprócz dofinansowania. Co z tego, że zdobędziemy pieniądze na produkcję, jeśli nie wiemy jak nasze rozwiązanie sprzedać. Doświadczenie zdobyte np. dzięki współpracy z dużą firmą, dzięki czemu uda się dostarczyć produkt lub usługę do 100 tys. mieszkań, albo 30 największych firm w Polsce, pozwala z jednej strony nabrać rozpędu, ale przede wszystkim poznać zasady i nauczyć się rynku.

- Spójrzmy na to tak: ile przedsiębiorstw jest w portfelu zarządzanym przez Sebastiana Kulczyka? Ile z nich działa na rynkach zagranicznych? Daje to ogromny potencjał na zdobycie pierwszego klienta. Trzeba te możliwości umiejętnie wykorzystać. Kontakt z ludźmi, którzy działają w różnych branżach i segmentach rynku jest ważny. Daje dużą wartość dodaną, pozwala na poszerzenia networku, co jest wskazane w obszarze komercjalizacji produktu. Niestety często innowatorzy o tym zapominają. Skupiają się na innowacji i produkcie. Nie zastanawiają się jak zbudować model biznesowy, sprzedażowy, promocyjny optymalnie dopasowany do ich innowacji.

Rozmawiał Bartosz Bednarz

Dowiedz się więcej na temat: innowacje | samochody autonomiczne | IT | przedsiębiorcy | Innowatorzy

Reklama

Najlepsze tematy

Partnerzy serwisu

PKO BP KGHM