Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Stanisław Kluza, prezes zarządu BOŚ Bank specjalnie dla Interii: Czas na banki spółdzielcze

- Postawiłbym bardzo mocno na formy spółdzielcze w sektorze bankowym. One nie osiągnęły nawet 10 proc. sumy bilansowej. W innych gospodarkach Europy Zachodniej są to udziały dużo większe, dlatego wydaje mi się, że należałoby się mocno zastanowić nad modelem zdrowych spółdzielczych instytucji finansowych i odnosi się to zarówno do banków spółdzielczych jak i do SKOKów - ze Stanisławem Kluzą, prezesem BOŚ Banku rozmawiał Paweł Czuryło (Interia).

Paweł Czuryło (Interia): Jednym z tematów poruszanych w Krynicy jest sprawa wsparcia polskiego eksportu, czego projekt rządowy ogłoszono wczoraj. Czy sektor bankowy skorzysta z takiej okazji i będzie uczestniczył w tym projekcie?

Stanisław Kluza:
Jest to temat, który jest ważny i bliski dla sektora bankowego, ponieważ wsparcie polskiego eksportu oznacza również jego odpowiednie rozliczenie. Jest to także gwarantowanie w rozliczeniach, kwestia obecności z usługą finansową i wiele miejsca dla naszych ubezpieczycieli, między innymi takich jak KUKE. To także rozległe pole do współpracy tych producentów i usługodawców, którzy będą działali za granicą przy współpracy z sektorem bankowym.

Paweł Czuryło (Interia): Jeśli mówimy o sektorze bankowym, to porozmawiajmy o miejscu Banku Ochrony Środowiska. Jaką rolę BOŚ Bank może odegrać w planach rządu i w planie Wicepremiera Mateusza Morawieckiego?

Reklama

S.K.: Bank Ochrony Środowiska jest bankiem średniej wielkości, wyspecjalizowanym w przedsięwzięciach o charakterze ekologicznym. Działa na szerokim polu projektów  dotyczących odnawialnych źródeł energii, różnego rodzaju oczyszczani, oczyszczania wody, powietrza, rekultywacji. Obecnie wiele nowych technologii i innowacji jest mocno powiązanych z komponentem przysłowiowo ekologicznym bądź środowiskowym, zatem obecność BOŚ w tym obszarze i jednocześnie na styku z funduszami europejskimi sprawia, że dopełnia on pewnego rodzaju inicjatywy rozwojowe  istotne dla Polski.

Paweł Czuryło (Interia): Pytając o sektor bankowy nie mogę nie zapytać także o przyszłość sektora bankowego w Polsce, jako że słyszymy  iż rząd planuje zwiększać udział państwa w tym sektorze, a przy tym zachodni inwestorzy rozważają sprzedaż banków w Polce. Czy ta konsolidacja jest nieunikniona?

S.K.: Wydaje mi się, że tutaj trzeba spojrzeć na dwa obszary. Jedną kwestią jest konsolidacja bądź brak konsolidacji i rzeczywiście mam przeczucie, że w tej fazie cyklu koniunkturalnego w jakiej jesteśmy w Europie i na świecie, pewnego rodzaju trendy o charakterze konsolidacyjnym się nasilają. Natomiast drugą kwestią jest, w czyje ręce z punktu widzenia właścicielskiego będą przechodziły podmioty podlegające sprzedaży. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że tą rękawicę podejmie kapitał o korzeniach krajowych, albo wręcz państwowych. Powstaje tutaj bardzo ważne pytanie, w jaki sposób to zrobić dobrze, ponieważ jedną kwestią jest kwestia kupienia, albo nabycia takiego podmiotu, ale  drugą - z perspektywa 5, 10, 15 lat zarządzania nim. Jeśli dochodziłoby do zaburzeń i zawirowań w sektorze finansowym bądź w koniunkturze gospodarczej w polskiej gospodarce, kto i w jaki sposób będzie miał zdolności do dokapitalizowania i podnoszenia kapitałów? Dlatego wydaje mi się, że abstrahując od kwestii nabycia, równie ważne jest rozwijanie innych form działalności w sektorze finansowym. W szczególności  dotyczy to form mniejszych, jeżeli chodzi o wielkość, zasięg i obszary. Postawiłbym bardzo mocno na formy spółdzielcze w sektorze bankowym. One nie osiągnęły nawet 10 proc. sumy bilansowej. W innych gospodarkach Europy Zachodniej są to udziały dużo większe, dlatego wydaje mi się, że należałoby się mocno zastanowić nad modelem zdrowych spółdzielczych instytucji finansowych i odnosi się to zarówno do banków spółdzielczych jak i do SKOKów. Jest to po prostu bardzo potrzebne zarówno z punktu widzenia kontr cykliczności, jak i również dywersyfikacji.

Paweł Czuryło (Interia): Mówi Pan o potencjalnych zawirowaniach w sektorze. A jak wypada to właśnie w Polsce ? Pan obserwował banki przez kilka lat od strony nadzoru, teraz jest Pan po drugiej stronie. Jak wypada sektor bankowy na tle innych krajów i jakie wyzwania tak naprawdę przed nim stoją?

S.K.: Dokonując takiej oceny na szybko, można powiedzieć, że należałoby zastosować dwa kryteria: kryterium bezpieczeństwa i kryterium rentowności. Otóż polski sektor bankowy należy do grupy najbezpieczniejszych w Unii Europejskiej,  a jednocześnie do grupy najbardziej rentownych w UE. Zatem patrząc na wyniki, na stabilność i na obszar ryzyka zdecydowanie jesteśmy w elicie krajów europejskich. Jeżeli natomiast chodzi o kwestię wyzwań rozwojowych, to polski sektor finansowy będzie musiał się zmierzyć z regulacjami europejskimi. Możemy się spodziewać, że będzie ich więcej, a pamiętajmy o tym, że one powinny być skrojone na miarę. Polska jest bowiem w innej sytuacji i fazie rozwojowej, a zatem te regulacje powinny być adekwatne do rozwoju polskiego systemu finansowego. Wydaje mi się, że ważną rzeczą jest zachowanie - w miarę możliwości  - jak największej niezależności i autonomii nadzorców krajowych, ze względu na pewnego rodzaju  strzeżenie stabilności i bezpieczeństwa krajowych rynków finansowych. Chodzi o to, żeby nie popaść w pułapkę uśredniania z perspektywy europejskiej, każdy rynek jest ciut inny.

Paweł Czuryło (Interia): Teraz pytanie do byłego szefa nadzoru. Co Pan myśli o pomyśle przeniesienia nadzoru bankowego do Narodowego Banku Polskiego?

S.K.: Takie hasła pojawiają się raz na rok, raz na dwa lata, więc nie widząc żadnych dokumentów, albo propozycji, które można by nazwać ścisłymi albo wiarygodnymi, wydaje mi się, że ma to charakter non stop toczącej się debaty publicznej.

Stanisław Kluza (ur. 2 czerwca 1972 w Lublińcu) - polski ekonomista, doktor nauk ekonomicznych, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, od lipca do września 2006 minister finansów w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Pierwszy przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego (2006-2011).

Syn inżyniera Ludwika Kluzy i malarki Marii Wollenberg-Kluzy. Absolwent Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. W 2001 na tej samej uczelni na podstawie pracy zatytułowanej Zastosowanie indeksów Divisia w Polsce uzyskał stopień doktora nauk ekonomicznych w zakresie ekonomii ze specjalnością ekonometria, finanse i statystyka. Jego rozprawa doktorska została wyróżniona Nagrodą Prezesa Rady Ministrów.

Pracę naukową rozpoczął jako asystent w Zakładzie Statystyki Stosowanej Instytutu Statystyki i Demografii (ISiD) w SGH. W 2002 został adiunktem na tej uczelni. W 1998 został stypendystą Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, a w 1999 stypendystą Fundacji Fulbrighta. Studiował do 2000 na Uniwersytecie Waszyngtona w St. Louis, a jako stypendysta Dekaban-Liddle w 2001 na Uniwersytecie w Glasgow. Został członkiem Towarzystwa Ekonomistów Polskich i honorowej rady ekspertów przy AIESEC Polska.

Pracował zawodowo m.in. w polskim oddziale koncernu Unilever (1994-1998) oraz w McKinsey & Company (1998-1999). Prowadził zajęcia w Wyższej Szkole Handlu i Finansów Międzynarodowych. Od 2002 do 2006 był związany z Bankiem Gospodarki Żywnościowej S.A., zajmował stanowiska dyrektora departamentu i głównego ekonomisty.

Po wyborach w 2005 reprezentował Prawo i Sprawiedliwość w rozmowach koalicyjnych z PO w zespołach makroekonomicznym i podatkowym. W rządzie Kazimierza Marcinkiewicza wiosną 2006 powołany na podsekretarza stanu w Ministerstwie Finansów. 14 lipca 2006 objął urząd ministra finansów w gabinecie Jarosława Kaczyńskiego. Został odwołany już 22 września tego samego roku w związku z powrotem na stanowisko rządowe Zyty Gilowskiej. 

29 września 2006 wybrany na przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego. Kadencję zakończył 12 października 2011. W 2016 powołany na wiceprezesa i p.o. prezesa zarządu Banku Ochrony Środowiska.


Najlepsze tematy

Partnerzy serwisu

PKO BP KGHM