Przejdź na stronę główną Interia.pl

Rynek pracy: dobry czas dla pracowników, ale na jak długo?

Przedsiębiorcy chcą i zatrudniają. Jednak coraz więcej z nich przyznaje, że rosnące płace i niemożność znalezienie pracowników stają się dla nich problemem. Ekonomiści zastanawiają się, czy już istnieje rynek pracy oraz jak długo potrwa.

Główny Urząd Statystyczny podał informację o tym, w jaki sposób przedsiębiorcy w czerwcu oceniają koniunkturę oraz kondycję swojej firmy. Z badania wynika, że co prawda więcej jest optymistów niż pesymistów, to jednak w budownictwie i w usługach opinie są nieco bardziej stonowane niż przed miesiącem. W tych działach gospodarki w czerwcu najwięcej firm przyznało, że mają poważne kłopoty ze znalezieniem odpowiednich kandydatów do pracy. Podobnie dzieje się w handlu detalicznym. Dzieje się tak w sytuacji, gdy zatrudnienie rośnie w ponad 3,5 proc. tempie w skali roku w firmach, w których pracuje od dziesięciu osób, a płace są realnie wyższe o 5 proc. w porównaniu do maja zeszłego roku. Warto pamiętać, że na ponad 12 mln pracowników w przedsiębiorstwach, w których zatrudnionych jest co najmniej dziesięć osób pracuje co druga osoba. Przeciętnie mniejsze firmy oferują niższe wynagrodzenia niż większe. Jednak dane na temat sytuacji w sektorze przedsiębiorstw pokazują zmiany w gospodarce.

Reklama

- W najbliższych miesiącach zatrudnienie w Polsce będzie wciąż rosło, choć ostatnie dane wskazują, że potencjał do poprawy na rynku pracy powoli się wyczerpuje. - uważa Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Banku SA. Zwraca uwagę na to, że choć w rejestrach osób bezrobotnych jest wciąż około miliona osób, to kwalifikacje sporej części z nich nie odpowiadają potrzebom pracodawców. - Firmom jest coraz trudniej znaleźć odpowiednich kandydatów do pracy. I chociaż narasta presja płacowa i przedsiębiorcy zaczynają uważać rosnące płace za barierę rozwoju, to w najbliższych latach będziemy mieli rynek pracownika.

- Wciąż istnieją grupy osób, wśród których jest niska aktywność zawodowa: to przede wszystkim kobiety, osoby 55+ , ale też ludzie młodzi - dodaje Piotr Soroczyński, główny ekonomista KIG. Przypomina, że w wielu krajach ludzie młodzi równocześnie uczą się i pracują. W Polsce równoczesna nauka i praca nie jest popularna, chyba, że jest to praca dorywcza.

Ekonomista szacuje, że w ciągu kilku miesięcy mogłoby się pojawić na rynku pracy od pół do miliona osób gdyby odpowiednio ich zachęcono. - Mało popularna jest praca elastyczna, telepraca czy zatrudnienie w niepełnym wymiarze pracy - tłumaczy Piotr Soroczyński.

Ekonomiści uważają, że polityka rynku pracy powinna oscylować wokół kwestii wewnętrznych (stwarzaniu warunków do zwiększenia aktywności zawodowej różnych grup społecznych), ale także powinna zmieniać się polityka migracyjna.

Piotr Soroczyński zastanawia się również ile osób powróci do Polski, gdy zacznie się komplikować światowa i europejska sytuacja makroekonomiczna:

- Szacuję, że jeśli w Polsce płace będą systematycznie rosły, to w przypadku międzynarodowych zawirowań, może wracać 20-50 tys. emigrantów rocznie.

Ale też ekonomiści przypominają, że szczyt koniunktury gospodarczej mamy za sobą. A to oznacza, że sytuacja na rynku pracy ustabilizuje się: - Gospodarka osłabnie, powoli będą malały potrzeby kadrowe - przyznaje Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek ekonomistka z Uniwersytetu Warszawskiego. - Może się za niedługi czas okazać, że mamy nadpodaż pracy - specjalistka przyznaje, ze nie nastąpi to na pewno w tym roku, ale gospodarka będzie się wolniej rozwijała już w czwartym kwartale tego roku.

- Przyczynami spowolnienia będzie wyczerpywanie się pieniędzy z obecnej perspektywy budżetowej UE, ale także z powodu prawdopodobnego pogorszenia się koniunktury u naszych partnerów handlowych. Dodatkowo zapowiadane zaostrzanie polityki pieniężnej w USA i w strefie euro może doprowadzić do poważnych kłopotów wielu krajów rozwijających się, które mają wiele nagromadzonych długów. Wobec wolniejszego tempa wzrostu w Polsce należy oczekiwać stabilizacji zatrudnienia - prognozuje Wiktor Wojciechowski.

Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek zwraca uwagę na to, że obecna sytuacja na rynku pracy to dobry moment, by służby zajmujące się aktywizacją bezrobotnych szczególnie dużo czasu poświęciły osobom, które od dłuższego czasu nie pracują, a ich kwalifikacje nie są wysokie: - Ważne jest by odbudować zaufanie tych osób do własnych umiejętności, ale też by przedsiębiorcy chcieli rzeczywiście ich zatrudniać, a nie tylko wykorzystywać do uzyskania dodatkowych pieniędzy. A niestety takie sytuacje się zdarzają.

- Wielu szefów firm musi poprawić swoje umiejętności zarządzania zespołami. Muszą nauczyć się zarządzać osobami w różnym wieku, a także zmienić sposób rekrutacji - uważa Piotr Soroczyński. Bez tego trudno będzie im zachęcić powracających z zagranicy by u nich zaczęli pracować, a także znaleźć pracowników wśród najmłodszych i najstarszych pracowników.

aft

Reklama

Najlepsze tematy

Patroni

Ministerstwo Rozwoju Ministerstwo Cyfryzacji Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej

Partnerzy

PKO BP Grupa TAURON Coca-Cola HBC

Partnerzy mediowi

Interia RMF TVP Forum Ekonomiczne wysokienapiecie.pl