Przejdź na stronę główną Interia.pl

Polskie firmy mają pod górkę. Trzeba wyrównać ich szanse na rynku

- Państwa na Zachodzie odciążają swoje rodzime firmy, umożliwiając im rozwój, co więcej, nakładają dodatkowe obciążenia dla konkurentów. W Polsce jest na odwrót, co utrudnia wzrost krajowym przedsiębiorcom. W wielu branżach polskie firmy będą się rozwijać dopiero, gdy zostaną wyrównane szanse konkurowania - mówi w rozmowie z Interią Ryszard Florek, założyciel i prezes firmy FAKRO.

 

Reklama

Jak wygląda dziś globalna konkurencja z udziałem polskich firm, np. w branży okiennej? Czy przejęcia w skali światowej są groźne z punktu widzenia rodzimych firm, które coraz częściej chcą być obecne na wielu międzynarodowych rynkach?

Sytuacja polskich firm rodzimych na globalnym rynku jest trudniejsza niż Zachodnich gigantów. Jest to widoczne szczególnie w branżach, w których duże znaczenie mają korzyści skali. Polskie firmy w tych branżach będą mogły się rozwijać, gdy zostaną wyrównane szanse konkurowania.

Czy w dalszej ekspansji międzynarodowej konieczne jest zatem wsparcie polskiego rządu i dyplomacji ekonomicznej?

To nie chodzi o wsparcie i pomoc dla rodzimego biznesu. Przedsiębiorcy sobie poradzą. Trzeba myśleć dalej - o dobrobycie całej, naszej, polskiej wspólnoty ekonomicznej oraz rozwoju gospodarczym naszego kraju. Rządzący politycy powinni skupić na tworzeniu warunków do rozwoju polskich firm, czyli na tworzeniu miejsc pracy. Ważne jest również, aby dostosować politykę obciążenia fiskalnego i system prawny, abyśmy mogli rozwijać się co najmniej dwa razy szybciej. Przedsiębiorcy razem z rządem muszą wypracować klarowną strategię.

Zachodnie koncerny inwestujące w Polsce dostają ulgi. U nas, w Polsce nie jesteśmy jeszcze świadomi jak duże znaczenie dla rozwoju gospodarczego kraju mają firmy rodzime. Państwa na Zachodzie odciążają swoje rodzime firmy, umożliwiając im rozwój, co więcej, nakładają dodatkowe obciążenia dla konkurentów. 

Co powinno być w takim razie fundamentami dalszego rozwoju dla polskich firm?

Najważniejsze, to budować kapitał społeczny w Polsce, czyli, czyli zdolności do współpracy wszystkich obywateli i korzystania z efektu synergii. Dzięki niej możliwy będzie rozwój gospodarczy kraju, ponieważ razem możemy więcej. Współdziałanie różnych czynników pozwala bowiem osiągnąć większe efekty niż suma poszczególnych, oddzielnych działań. Kapitał społeczny spaja grupę i umożliwia jej działanie. Jest kluczem do dobrobytu społeczeństwa, ponieważ dąży do pozytywnych relacji międzyludzkich.

Czy rządowa strategia wspierania innowacji i start-upów ma sens?

Pomysł wydaje się odpowiedzią na wyzwania nowoczesnej gospodarki. Rządzący, ale nie tylko oni, całe nasze społeczeństwo - powinno dbać o dobry klimat do współpracy. Niestety nadal w naszym kraju panuje lepszy klimat do konsumpcji niż do tworzenia bogactwa. Prywatne przedsiębiorstwo, czy to młode na początku biznesowej drogi, czy z wieloletnim doświadczeniem na rynku, jest gospodarczym ogniwem wspólnoty budującej dobrobyt. Krzywdzącym jest kiedy ludzie utożsamiają je tylko jako źródło zysku właściciela. To trzeba zmieniać w kontekście start-upów i wszystkich, innowacyjnych firm rodzimych w naszym kraju.

Jakiego wsparcia potrzebują polscy przedsiębiorcy, a gdzie widać bariery w dynamicznym rozwoju?

Polscy przedsiębiorcy nie potrzebują wsparcia. Największą barierą w dynamicznym rozwoju jest brak kapitału społecznego oraz brak równych szans konkurowania miedzy polskimi, a zachodnimi firmami.

Jakie są dziś kluczowe decyzje rządu z punktu widzenia dalszego szybkiego rozwoju Polski?

To na pewno realizacja planu Morawieckiego, ale w to musi zaangażować się całe społeczeństwo - od prezydenta po emeryta. Do rozwoju gospodarczego przyczyniają się wszyscy razem, jako jeden zespół, jako jedna drużyna. Nie można rozmawiać w kategorii podziału. Polska jest drużyną, w niej każdy ma swoją rolę.

Rozmawiał Paweł Czuryło

 

Dowiedz się więcej na temat: konkurencyjność | okna | przedsiębiorczość | innowacje

Reklama

Najlepsze tematy

Partnerzy serwisu

PKO BP KGHM