Przejdź na stronę główną Interia.pl

Wiatraki na morzu czekają na ustawę

Projekt regulacji dotyczący morskich farm wiatrowych powinien być gotowy w ciągu dwóch miesięcy - deklaruje Piotr Czopek, dyrektor Departamentu Energii Odnawialnej i Rozproszonej w Ministerstwie Energii. Na przepisy czeka zarówno branża energetyczna, jak i finansowa, która inwestycje będzie finansować.

- Gdybyśmy nie wierzyli, że morska energetyka wiatrowa będzie miała istotne znaczenie, nie umieszczalibyśmy jej w projekcie Polityki Energetycznej Państwa. To jeden z elementów, który pozwoli nam odpowiedzieć na stawiane przed nami wyzwania - powiedział Czopek w trakcie debaty "Morska energetyka wiatrowa w Polsce i na świecie", która odbyła się podczas  Forum Ekonomicznego w Krynicy. Poseł Zbigniew Gryglas podkreślał, że budowanie farm wiatrowych na morzu to kierunek przyszłości. Ma ona tę przewagę nad lądową, że budzi mniej kontrowersji. - Wiatraków nie będziemy widzieć z plaży, nie będą one przeszkadzały ani rybakom, ani różnym służbom. Plusem jest to, że pozyskujemy czystą energię, a jednocześnie wysyłamy pewien impuls dla rozwoju krajowej gospodarki - informował.

Reklama

By inwestycje ruszyły z kopyta konieczne jest przedstawienie regulacji dotyczących morskiej energetyki wiatrowej, one bowiem będą stanowić gwarancje dla inwestorów, że projekty będą opłacalne w długim terminie. Na przepisy czekają nie tylko firmy, które zamierzają stawiać wiatraki na Bałtyku, ale też banki, które będą je w przyszłości finansować.

- Mam nadzieję, że projekt regulacji zaistnieje w przestrzeni publicznej w ciągu dwóch miesięcy - powiedział Czopek. Zapewnił, że jak dotąd współpraca między resortem energii a branżą offshorową układa się dobrze, a prace nad tworzeniem nowego prawa przyspieszyły od początku tego roku. Dodał, że celem jest zapewnienie inwestorom stabilnych warunków. - W przyszłości ten sektor będzie miał bardzo istotne znaczenie dla polskiej gospodarki - podkreślił.

Jarosław Dybowski, dyrektor ds. energetyki w PKN Orlen, podkreśla, że od odnawialnych źródeł nie ma odwrotu. Ich rola wraz z rosnącą odpowiedzialnością za stan środowiska musi być coraz większa. Tym bardziej, że krajowe elektrownie węglowe starzeją się. - Potrzebujemy źródeł odnawialnych o możliwym długim czasie produkcji. One, w połączeniu ze źródłami gazowymi, są najlepszym sposobem na pokrycie zapotrzebowania na energię elektryczną - powiedział.

Banki chętne do finansowania inwestycji na Bałtyku

Monika Morawiecka, prezes PGE Baltica, zaznacza, że morska energetyka wiatrowa staje się coraz bardziej opłacalna ekonomicznie. Technologia jest bowiem z każdym rokiem coraz bardziej dostępna i coraz tańsza.

Optymizmem napawa też podejście instytucji finansujących projekty energetyczne. Coraz więcej banków odmawia udzielania kredytów na projekty węglowe, zwracając się w kierunku OZE. Dybowski ocenia, że pozytywne nastawienie ze strony kredytodawców dla projektów na morzu jest odczuwalne, choć do pełni szczęścia potrzeba jeszcze ustawy.

- Papierkiem lakmusowym wskazującym, że projekty wiatrowe na Bałtyku mają szansę powodzenia, są sytuacje, w których banki przychodzą i mówią, że są chętne je finansować. Tak się stało, gdy morska energetyka wiatrowa pojawiła się w Polityce Energetycznej Państwa. Wtedy zauważyliśmy duże zainteresowanie ze strony banków. Dla mnie to sygnał, że inwestycje zaczynają być realne i możliwe do wykonania. To zielone światło dla inwestorów - powiedział Dybowski.

Skorzysta polski przemysł

Budowa farm na morzu to okazja do budowy nowej gałęzi gospodarki, skupionej wokół dostaw elementów wiatraków, a także usług świadczonych na rzecz inwestorów. Polskie firmy już teraz są aktywne na rynku morskich farm wiatrowych. Sprzedają swoje towary, m.in. wieże, trafostacje czy kable za granicę. Ale sektor ten ma szansę znacznie się rozrosnąć.

Celem jest, by branża energetyczna pozyskiwała jak najwięcej części od krajowych wytwórców. - Zaczniemy od udziału dostaw z Polski na poziomie 40-50 proc. i wierzę, że dojdziemy do 100 proc. Wiem, że są inwestorzy poszukujący lokalizacji pod budowę zakładu produkującego turbiny. Będziemy potrzebować statków w trakcie samej budowy. Powstanie nowa gałąź przemysłu, która zapewni wzrost PKB o 70-80 mld zł. To duży impuls dla polskiej gospodarki - powiedział Gryglas.

Wyzwaniem regulacje, logistyka i technologia

Oczywiście z tego typu inwestycjami wiąże się sporo wyzwań. Monika Morawiecka z PGE Baltica wskazuje na problemy regulacyjne, technologiczne i systemowe. Regulacje są niezbędne, bo inwestorzy muszą działać w przewidywalnych warunkach. A stawka jest wysoka, bowiem inwestycje są długotrwałe i kapitałochłonne. Szacuje się, że budowa 10 GW na morzu, nakreślona w Polityce Energetycznej Państwa, może pochłonąć nawet 100 mld zł.

Innym wyzwaniem jest technologia. Budowa na morzu konstrukcji o wysokości 250 m wymaga sporej wiedzy i doświadczenia. Do obsługi tego typu konstrukcji musi być także przygotowana infrastruktura portowa. Firmy inwestujące w farmy wiatrowe na morzu poszukują inwestorów zagranicznych, którzy mają za sobą wieloletnią działalność w sektorze i mogą zasilić je kapitałem oraz podzielić się know-how.

Ważne jest też, by przygotować sieć na odbiór prądu z Bałtyku. - Trzeba ustalić, jak taką moc wyprowadzić do kraju, zbilansować, zapewnić odbiór - podkreśla Monika Morawiecka. Również Dybowski podkreśla, że należy dostosować system energetyczny do nowej sytuacji,  by umożliwić dystrybucję energii na cały kraj. - Ten system nie był projektowany pod taki scenariusz. Na południu był węgiel, energia płynęła zawsze na północ. Teraz musi być na odwrót - powiedział.

Zwrócił też uwagę na potrzebę koordynacji działań w różnych obszarach rynku - logistyki, dostaw usług, dostaw części. Jego zdaniem procesem powinno się zarządzać centralnie. - Jeśli na szczeblu rządu taka osoba koordynująca by się pojawiła, byłoby to nieocenione. Jako kraj, jako gospodarka moglibyśmy dużo zyskać - powiedział.

morb

Dowiedz się więcej na temat: Forum Ekonomiczne w Krynicy

Reklama

Najlepsze tematy

Partnerzy serwisu

PKO BP KGHM