Przejdź na stronę główną Interia.pl

Najnowsze dane o zatrudnieniu i wynagrodzeniu w lutym

Z danych opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny wynika, że zatrudnienie w średnich i dużych przedsiębiorstwach wzrosło w lutym o 3,7 proc. rok do roku. Natomiast wynagrodzenia w ciągu roku poprawiły się o 6,8 proc. i wyniosły 4599,72 zł. Dane te są znacznie wyższe niż prognozowano i dotyczą firm, w których pracuje powyżej 9 osób.

Konsensus PAP Biznes zakładał, że wynagrodzenia wzrosły w lutym o 7,1 proc. rdr po wzroście o 7,3 proc. w styczniu, a zatrudnienie zwiększyło się o 3,7 proc. wobec 3,8 proc. miesiąc wcześniej.

Zatrudnienie i płace rosną wolniej

Reklama

Rozgrzany rynek pracy w lutym zanotował wyraźnie mniejszą dynamikę. Z danych GUS wynika, że liczba zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw (dane obejmują firmy zatrudniające powyżej 9 osób) zwiększyła się o 3,7 proc., a więc najwolniej od grudnia 2016 r.

W ujęciu realnym oznacza to wzrost o 10,4 tys. osób w porównaniu do stycznia, a łączna liczba zatrudnionych zbliża się do 6,2 mln osób i jest o 221 tys. wyższa niż przed rokiem. Roczny przyrost liczby zatrudnionych był w lutym najniższy także od grudnia 2016 r.

W szczycie poprzedniego boomu gospodarczego, w październiku 2008 r., czyli prawie dziesięć lat temu, w firmach zatrudnionych było niecałe 5,4 mln osób, a więc o około 800 tys. mniej niż obecnie.

Wyraźnie mniej niż się spodziewano poszło w górę średnie wynagrodzenie w firmach, rosnąc o 6,8 proc., wobec 7,3 proc. zwyżki w poprzednich dwóch miesiącach. Jednak dzięki mniejszej, sięgającej 1,4 proc. lutowej inflacji, jego realna wartość zwiększyła się podobnie jak w styczniu o 5,4 proc. Wcześniej wyższe tempo notowano jedynie od kwietnia do sierpnia 2016 r., ale wówczas był to efekt deflacji, czyli silnego spadku wskaźnika cen, przekraczającego 1 proc.

W "normalnych" warunkach średnie wynagrodzenie w ujęciu realnym, czyli po uwzględnieniu inflacji, rosło mocniej niż obecnie w latach 2007-2008. Nominalnie płace szły wówczas w górę od 10 do 13 proc. Mimo utrzymującej się dobrej koniunktury i sygnalizowanych trudności ze znalezieniem pracowników, tak dużej dynamiki wzrostu średniej płacy w firmach raczej trudno się w najbliższym czasie spodziewać, choć niektóre prognozy zakładają jej dwucyfrowy wzrost.

Czy tak się stanie, pokażą kolejne miesiące, gdy po sezonowym spowolnieniu zwiększy się zapotrzebowanie na pracowników. Publikowane z mniejszą częstotliwością dane dotyczące popytu na pracę pokazują, że w czwartym kwartale 2017 r. było prawie 118 tys. wolnych miejsc pracy (we wszystkich firmach, także tych najmniejszych, zatrudniających mniej niż 9 osób), a więc aż o 40 tys., czyli o ponad 50 proc. więcej niż w czwartym kwartale 2016 r.

Nieobsadzonych pozostawało 24,5 tys. nowo utworzonych miejsc pracy, co świadczy o tym, jakie trudności mogą napotykać przedsiębiorstwa planujące inwestycje.

Roman Przasnyski

Główny Analityk GERDA BROKER

Zdaniem eksperta Work Service w kolejnych miesiącach możemy spodziewać się dalszego wzrostu zatrudnienia, który będzie napędzany głównie dobrą koniunkturą, sezonowością i zapotrzebowaniem na kadry w dużych przedsiębiorstwach. Z kolei rosnąca presja płacowa przekłada się na wyższe stawki, szczególnie w firmach z sektora handlowego.

Pomimo, że jesteśmy jeszcze przed rozpoczęciem wiosny i nadejściem prac sezonowych, to popyt na pracowników osiąga rekordowe poziomy. Z naszych badań wynika, że aż 70 proc. dużych firm planuje w najbliższych miesiącach rekrutacje, a połowa z nich ma na celu docelowo zwiększenie poziomów zatrudnienia.

Nowe miejsca pracy w największym stopniu będą tworzyć sektor handlowy i produkcyjny, a największe zapotrzebowanie na nowe kadry będzie występować na południu i zachodzie kraju. Należy jednak pamiętać, że wyraźnym hamulcem do dalszej poprawy sytuacji na rynku pracy będzie dostępność kandydatów.

Nasze analizy pokazują, że wśród firm chcących zwiększać zatrudnienie, ponad 2/3 badanych doświadczyło w ostatnich miesiącach problemów rekrutacyjnych, a to powoduje skokowy wzrost nieobsadzonych miejsc pracy. Na koniec 2017 roku ich pula wzrosła o 51 proc. - komentuje Andrzej Kubisiak, Dyrektor ds. Analiz w Work Service S.A.

Wzrost cen w Polsce ponownie spowolnił

Inflacja w Polsce już dłuższy czas nie osiąga celu inflacyjnego NBP, co hamuje członków banku centralnego przed podwyższeniem stóp procentowych. Tempo wzrostu cen w Polsce wręcz spowalnia, wg opublikowanych w tym tygodniu danych rocznych wzrost cen osiągnął jedynie 1,4 proc. Pomału rosły przede wszystkim ceny towarów, które w rok rocznym porównaniu są wyższe o 1 proc. Natomiast ceny usług wzrosły o 2,3 proc. r/r.

Na portfele większości Polaków wpływ ma przede wszystkim wzrost cen żywności, które urosły o 3,6 proc. Mniejszym wydatkiem były natomiast zakupy odzieżowe i obuwnicze, ceny tych produktów wykazały roczny spadek o 4,2 proc. Z perspektywy zacieśnienia polityki pieniężnej oznacza to, że szanse na podwyższenie stóp procentowych w tym roku ponownie spadły. Sam NBP obniżył zakładany szacunek inflacji i w 2018 roku oczekuje, że wzrost cen osiągnie 2,1 proc. Inflacja powinna przyśpieszyć, ale tegorocznego celu raczej nie osiągnie. Polskiej gospodarce obecna sytuacja odpowiada. Polityka pieniężna jest nadal względnie spokojna i stabilna, co jest dla niej korzystne. Fundamentalna sytuacja dla polskiej gospodarki jest nadal pozytywna, nawet bez wizji rosnących stóp procentowych.

Dzisiejsze dane o zatrudnieniu i wynagrodzeniach powinny pozostać w cieniu wczorajszych danych inflacyjnych - napisali w raporcie analitycy mBanku.

W czwartek GUS podał, że inflacja w lutym spadła do 1,4 proc. rdr z 1,9 proc. w styczniu. Rynek oczekiwał odczytu na poziomie 1,7 proc.

"Potężna nadwyżka na rachunku bieżącym, która pojawiła się za sprawą transferów z UE w styczniu (...) ma szanse na umocnienie złotego z uwagi na samą skalę poprawy" - podają ekonomiści mBanku.

Ekonomiści ankietowani przez PAP Biznes szacują, że saldo rachunku obrotów bieżących w styczniu 2018 r. było dodatnie i wyniosło 1.358,3 mln euro. Dane o bilansie płatniczym NBP poda o 14.00.

Wydźwięk wczorajszych danych o inflacji wspiera gołębie nastawienie RPP oraz prognozy zakładające utrzymanie stabilnych stóp procentowych przez większą część przyszłego roku. Spodziewamy się podwyżki stóp procentowych dopiero w 4 kw19. Taki scenariusz nie znajduje się jak dotychczas w wycenach rynkowych - kontrakty terminowe implikują ok. 44 pb podwyżek

..................

Marta Petka-Zagajewska z PKO Banku Polskiego zapowiedziała, że zatrudnienie mogło wzrosnąć o blisko 4 proc., a wynagrodzenie - nieco powyżej 7 proc. Jej zdaniem, dane te wpisują się dominujący trend, w którym popyt na pracę jest silny.

"Na razie firmom udaje się go zaspokajać - to znaczy zatrudnienie rośnie, a wysoki popyt na pracowników przekłada się na rosnące wynagrodzenia" - dodała przedstawicielka PKO Banku Polskiego. Najwięcej nowych miejsc pracy przybywa w transporcie, a także w usługach okołobiznesowych i przetwórstwie przemysłowym.

Są to branże, w których widać najsilniejszy wzrost płac. "Natomiast trend wzrostu wynagrodzeń rozlewa się powoli na wszystkie sektory" - powiedziała Marta Petka-Zagajewska. W jej ocenie, tempo wzrostu wynagrodzeń w kolejnych miesiącach może jeszcze przyspieszyć.

Dowiedz się więcej na temat: zatrudnienie | dane | zarobki | GUS | płace w Polsce

Reklama

Najlepsze tematy

Partnerzy serwisu

PKO BP KGHM