Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Kto zapłaci za stłuczkę, czyli na co kierowcy potrzebna Unia

Najpierw była "konstytucja bezpieczeństwa" ubezpieczycieli, czyli Solvency II. Teraz głównym celem lawiny regulacji, jaka dotyka ten sektor, jest ochrona klienta. Choć firmy ubezpieczeniowe uginają się pod tą lawiną, ich przedstawiciele coraz częściej przyznają, że sprzyja ona uczciwej konkurencji. A co z niej wynika dla nas?

- Nikt nie ma wątpliwości, że sektor finansowy jest wyjątkowo poddany rygorom - mówiła podczas majowego Kongresu Polskiej Izby Ubezpieczeń w Sopocie minister finansów Teresa Czerwińska. 

Sektor finansowy jest poddany wyjątkowym rygorom, bo obraca nie własnymi pieniędzmi, tylko oszczędnościami klientów. Dlatego musi być bezpieczny. Po ostatnim wielkim kryzysie sami widzieliśmy, co się działo, gdy banki i firmy ubezpieczeniowe chwiały się w posadach, a podatnicy dopłacali do nich miliardy dolarów, funtów i euro, żeby nie upadły. Potem zaczęto się poważnie zastanawiać, czy sektor finansowy z klientami gra fair. I okazało się, że nie zawsze.    

Reklama

Zatrzymałeś się, żeby przepuścić staruszkę na pasach, jak każdy przyzwoity kierowca. A tu - trzask! - głowa poleciała w przód, a gdy wróciła szczęśliwie na swoje miejsce, to w lusterku wstecznym widzisz, że ktoś z bagażnika zrobił ci garaż. Wychodzisz z auta, a on wyciąga tanią polisę OC pewnej zagranicznej firmy. Dobrze wiesz, że odszkodowanie przepadło, a jeśli nawet wypłacą, to tylko za część szkód. Pieniądze zobaczysz za wiele miesięcy. Taka sytuacja może się zdarzyć każdemu z ponad 24 milionów polskich kierowców. 

Nikt nie ma wątpliwości, że ubezpieczyciele powinni postępować według jasnych reguł. Ale ktoś też musi przestrzegania reguł pilnować i interweniować, kiedy dzieją się rzeczy złe. Na przykład kiedy w Polsce sprzedawano słynne polisolokaty interwencja była spóźniona. A tymczasem polski rynek staje się coraz bardziej międzynarodowy. 

Jak teraz wygląda polski rynek ubezpieczeń?

Jesteśmy na 14. miejscu w Unii pod względem rocznej wartości składki przypisanej brutto, w wysokości 14,4 mld euro - podaje najnowsze dane Polska Izba Ubezpieczeń za europejską federacją branżową Insurance Europe. Aktywa polskich zakładów ubezpieczeniowych wyniosły w 2018 roku 192,1 mld zł po spadku o 5,5 mld zł w stosunku do roku poprzedniego, w związku z załamaniem na giełdowym rynku akcji.

Składka zebrana przez polskich ubezpieczycieli wyniosła w zeszłym roku 62,2 mld zł, z czego 21,7 mld zł w ubezpieczeniach na życie, a 40,5 mld zł - w majątkowych. Ubezpieczyciele wypłacili 41,7 mld zł odszkodowań i świadczeń - w ubezpieczeniach na życie 21,5 mld zł, a z tytułu ubezpieczeń majątkowych - 20,2 mld zł.

Warto zauważyć, że wypłata odszkodowań z tytułu ubezpieczeń na życie rosła drugi rok z rzędu, natomiast zbierana składka "życiowa" maleje niemal nieprzerwanie od 2013 roku. Wypłata odszkodowań z tytułu ubezpieczeń komunikacyjnych mocno rośnie od 2014 roku, kiedy było to zaledwie 9,5 mld zł. Jak wynika z danych PIU, w zeszłym roku ubezpieczyciele wypłacili o 4,4 mld zł więcej niż cztery lata wcześniej.  

Jak na Europę jesteśmy wciąż niewielkim rynkiem ubezpieczeniowym, ale świadczy to o dużych szansach na szybki wzrost. Ubezpieczenia stanowią w polskim PKB na razie ok. 2 proc. ale znaleźli się już na nim najwięksi światowi gracze.     

- Konkurencja czyni nas silniejszym. Cały świat jest już w Polsce, konkurujemy tu i nie kryjemy naszych ambicji międzynarodowych w przyszłości - powiedział podczas Kongresu PIU Paweł Surówka, prezes największego polskiego ubezpieczyciela, PZU.

Wszystko to powoduje, że polscy ubezpieczyciele coraz bardziej widzą sens regulacji całego wspólnego rynku. Tymczasem jednak wspólny rynek dopiero się tworzy. Unijna traktatowa zasada swobody przepływu usług, która pomaga konkurencyjności, bywa wykorzystywana przez niekoniecznie uczciwy biznes. W krajach Unii nadzór nad ubezpieczeniami jest bardzo zróżnicowany. A tymczasem firma, która uzyska licencję w jednym kraju, gdzie nadzór jest słaby, dostaje unijny paszport i może działać już na wszystkich rynkach Wspólnoty.

Konieczne wzmocnienie ogólnoeuropejskiego nadzoru

Taką instytucją jest działająca od kilku lat EIOPA. Jej szef Gabriel Bernardino mówił podczas Kongresu, że instytucja ta obecnie uciera standardy - w jakiej części odpowiedzialność i kompetencje mają należeć do krajowego, a w jakiej do europejskiego nadzorcy.

- W działalności transgranicznej ubezpieczycieli było wiele niedobrych standardów (...) Naszym priorytetem jest stworzenie zdrowego europejskiego rynku (...) ale musimy zajmować się też wyciąganiem szkieletów z naszych szaf - powiedział Gabriel Bernardino.

Na polski rynek ubezpieczeń komunikacyjnych weszła niedawno duńska firma Gefion. Do Rzecznika Finansowego w ubiegłym roku wpłynęły 183 skargi klientów na to, że zwleka ona z wypłatą odszkodowania z komunikacyjnego OC. Skargi na Gefion stanowiły 4,6 proc. wszystkich skarg związanych z wypłatami tego ubezpieczenia. A duńska firma ma zaledwie 0,9 proc. udziału w polskim rynku.

Okazało się, że polski klient nie ma za bardzo jak dochodzić odszkodowania. A  obowiązujące prawo w Danii gwarantuje wypłatę ubezpieczeń ale jedynie obywatelom tego państwa. Tylko dzięki wsparciu EIOPA polska Komisja Nadzoru Finansowego mogła przeprowadzić inspekcję w Danii w siedzibie spółki, żeby zorientować się, czy jest ona wypłacalna, i czy jest w stanie swoje zobowiązania zrealizować. A tymczasem na polskim rynku pojawił się już kolejny podejrzany gracz, tym razem z Irlandii. 

W takich właśnie sytuacjach potrzebny jest nam wszystkim europejski nadzór. Ale widać, że sam nadzór nie wystarczy. W Polsce działa na przykład Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny, który wpłaca odszkodowanie, gdy spowoduje stłuczkę ktoś, kto nie ma obowiązkowego OC. A potem takiego sprawcę ściga. Tymczasem w Unii są kraje, w których takiego funduszu w ogóle nie ma.

Prezes Polskiej Izby Ubezpieczeń Grzegorz Prądzyński mówi, że rynek ubezpieczeniowy będzie regulowany coraz bardziej. Przypomina, że 10 lat temu zakłady ubezpieczeniowe mierzyły się z aż sześcioma wielkimi zagadnieniami regulacyjnymi. Taki obszarów w zeszłym roku było już 26 - w sumie spisanych w ponad 100 dokumentach. Samo wprowadzenie nowych zasad ochrony danych osobowych, czyli RODO, wymagało zmiany 160 różnych ustaw. I z tym wszystkim ubezpieczyciele muszą się teraz zmierzyć.

- Ochrona danych osobowych jest niezwykle istotnym tematem, bo instytucje finansowe gromadzą bardzo często wielką ilość informacji wrażliwych - mówiła minister Teresa Czerwińska. 

Teraz sen z powiek ubezpieczycielom spędza wprowadzanie unijnej dyrektywy IDD, "przełożonej" w Polsce na ustawę o dystrybucji ubezpieczeń, uchwaloną jesienią zeszłego roku. Mówi ona o tym, jak należy dostosowywać ubezpieczenie do potrzeb klienta i dobrze go informować o przysługujących mu prawach.   

Uwaga na działalność transgraniczną

Chodzi o to, żeby w każdym kraju klienci mieli takie same prawa. Do tego dochodzą regulacje dotyczące funduszy gwarantujących wypłatę ubezpieczeń na przykład wtedy, gdyby zakład upadł. I żeby nie mogły się powtarzać sytuacje, że krajowy fundusz gwarantuje wypłatę odszkodowań, ale tylko obywatelom własnego kraju.

- Widzimy szanse na biznes międzynarodowy, transgraniczny z dodatkową wartością dla klientów i biznesu (...) Ale na rynku ubezpieczeniowym nie mamy zsynchronizowanych systemów zabezpieczeń, nie ma standardów, uzgodnień - mówiła Beata Balas-Noszczyk, partner w kancelarii prawnej Hogan Lovells.

- Było wiele sytuacji, że konsumenci byli różnie traktowani w zależności od swojej narodowości. Chodzi o minimalny element zakresu ochrony ubezpieczeniowej dla każdego konsumenta, niezależnie w jakim kraju zawiera umowę - dodał Gabriel Bernardino.

EIOPA prawdopodobnie w lipcu opublikuje dokument, który będzie zawierał propozycje tworzenia i zasad działania krajowych ubezpieczeniowych funduszy gwarancyjnych.

To oczywiście nie koniec zmian prawa. W maju zeszłego roku Komisja Europejska zaproponowała projekt dyrektywy regulującej ubezpieczenia komunikacyjne. Chodzi o to, żeby zapewnić, iż ofiary wypadków samochodowych będą mieć w pełni zrekompensowane szkody nawet wtedy, gdyby ubezpieczyciel sprawcy upadł. Gabriel Bernardino dodaje do tego jeszcze ściślejszy nadzór europejski nad ubezpieczeniami dodatkowo sprzedawanymi do polis oraz rozprowadzanymi razem z kredytami hipotecznymi. EIOPA ma wątpliwości, czy wszyscy tu grają fair.

Oprócz tego ubezpieczyciele będą mogli wprowadzać na rynek ogólnoeuropejskie produkty ubezpieczeniowe i inwestycyjne, a także będą mogli prowadzić Pracownicze Plany Kapitałowe. Jest więc pewne, że ich biznes będzie rósł. 

Szef polskiej Komisji Nadzoru Finansowego Jacek Jastrzębski zapowiada, że jego instytucja szczególnie pilnie będzie się przyglądać temu, jak ubezpieczyciele stosują się do ustawy o dystrybucji ubezpieczeń i zawartych w niej standardów ochrony klienta, ale także kilku innym sprzedawanym przez zakłady produktom. Wśród nich wymienia ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe, oferowanie produktów inwestycyjnych w fundusze zamknięte oraz produkty zbiorowego inwestowania.

- Będzie to przedmiotem naszego szczególnego zainteresowania nadzorczego - powiedział.

KNF chce także analizować, czy na największym polskim rynku ubezpieczeń - polis komunikacyjnych OC - nie szykuje się nowa wojna cenowa. A regulatorzy w Unii będą się zastanawiać, czy w "konstytucji ubezpieczeń", Solvency II, nie ma potrzeby wprowadzenia zmian. Firmy finansowe nie będą mieć chwili oddechu.

Jacek Ramotowski

Najlepsze tematy

Partnerzy serwisu

PKO BP KGHM