Przejdź na stronę główną Interia.pl

Kredobank mości sobie miejsce na ukraińskim rynku

Dziś jesteśmy na dziewiątej pozycji. Przed nami dwa duże banki, ale mamy dużo determinacji i co ważne, więcej inwestujemy niż nasi bezpośredni konkurenci - mówi Grzegorz Szatkowski, prezes ukraińskiego Kredobanku, który należy do PKO BP.

Monika Krześniak-Sajewicz, Interia: Dwa lata temu zapowiadał pan, że należący do PKO BP Kredobank chce w ciągu 2-3 lat znaleźć się w gronie 7-8 największych kredytodawców w segmencie detalicznym na rynku ukraińskim. Jak blisko jest do osiągnięcia tego celu?

Reklama

Grzegorz Szatkowski, prezes ukraińskiego Kredobanku: - Tak, faktycznie wyznaczyliśmy sobie taki cel jeśli chodzi o kredytowanie osób fizycznych w perspektywie roku 2020. Gdy padła ta zapowiedź byliśmy na 12. miejscu, a dziś jesteśmy na dziewiątej pozycji. Przed nami dwa duże banki, ale mamy dużo determinacji i co ważne, więcej inwestujemy niż nasi bezpośredni konkurenci.

Na jakie segmenty kredytów Kredobank stawia najmocniej?

- Dostosowujemy swoją politykę do warunków rynkowych. Naszym głównym produktem finansowym w segmencie detalicznym są kredyty samochodowe. Przy okazji warto wspomnieć, że w tym roku Ukraina skończyła ze zjawiskiem powszechnego jeżdżenia samochodami na obcych rejestracjach (np. polskich czy litewskich) i teraz te pojazdy mogą być przedmiotem zastawu przy zaciąganiu kredytów.

- Drugi ważny produkt to kredyty gotówkowe, także refinansowe. To wysokomarżowy rynek, ale bardzo konkurencyjny, z wysokimi wymaganiami klientów przede wszystkim jeśli chodzi o czas procedowania i udzielania kredytu. Na Ukrainie bardzo mały jest rynek kredytów hipotecznych, ze względu na wysokie stopy procentowe sięgające 20 proc., w efekcie mieszkania kupuje się za gotówkę.

A jakich kredytów bank się wystrzega ze względu na nadmierne ryzyko, np. w sektorze przedsiębiorstw?

- Nie udzielamy kredytów na bardzo wysokie kwoty i nie kredytujemy państwowych firm.

Jaki udział w aktywach ma Kredobank?

- Zajmujemy 16. miejsce z udziałem około 1,23 proc. w aktywach sektora bankowego.

Przez wiele lat Kredobank przeprowadzał restrukturyzację i teraz wychodzi na prostą. Jakim wynikiem bank zamknął ubiegły rok?

- Zysk netto za 2018 rok przekroczył 70 mln zł. A aktywa rosną w tempie 20 proc. rocznie. Mieliśmy bardzo dobry rok jeśli chodzi o pozyskiwanie depozytów detalicznych i pod tym względem w ubiegłym roku zajęliśmy 12. miejsce, oczywiście musieliśmy oferować wyższe odsetki, ale per saldo nam się to opłaca. Mamy prawie 30 proc. zwrotu z kapitału i przy tym poziomie jesteśmy w stanie rozwijać się organicznie bez potrzeby dokapitalizowania.

Jaki jest udział kredytów nieregularnych w całym portfelu?

- Poniżej 5 proc.

Jakie są najbliższe plany Kredobanku?

- Jesteśmy bankiem historycznie regionalnym, obecnym głównie na zachodzie Ukrainy i dość słabo reprezentowanym w dużych miastach, więc chcemy mieć sieć placówek w każdym z nich. Jeszcze w tym roku wdrożymy nowy system bankowości internetowej i mobilnej. Zaoferujemy własny podpis cyfrowy, a to popularne na Ukrainie narzędzie do kontaktów klientów z bankami i innymi instytucjami.  

Czy rynek ukraiński wciąż jest tak mocno rozdrobniony jak jeszcze 10-15 lat temu?

- Już znacznie mniej, bo do czasu ostatniego kryzysu czyli do 2014 roku na tamtejszym rynku funkcjonowało 182 banki, a dziś jest to 77. Przy czym 55 proc. rynku ma państwo, do którego należą największe banki: Privatbank, który został znacjonalizowany oraz Oszczadbank, dawniej bank oszczędnościowy i Ukreximbank, obsługujący głównie klientów korporacyjnych i handel zagraniczny. Jednym z większych jest Ukrgaz, który wychodzi na prostą po problemach z jakością portfela kredytowego. Wśród prywatnych ukraińskich banków największy jest PUMB należący do Rinata Achmetowa. Pozostali duzi gracze to banki z zachodnim kapitałem tak jak Ukrsibbank BNP Paribas czy Raiffeisen Bank Aval. W "ogonie" sektora jest duże rozproszenie, ale najwięksi mają znaczący udział, np. Privatbank ma 50 proc. udział w emisji kart płatniczych czy 35 proc. udziału w depozytach detalicznych.

Czym się dziś konkuruje na ukraińskim rynku bankowym?

- W kredytach samochodowych kluczowa jest cena oraz czas wydania decyzji. Przy kredytach gotówkowych decyduje czas podjęcia decyzji, bo często aplikuje się równocześnie w kilku miejscach. To grupa kredytów charakteryzująca się dużą szkodowością, więc trzeba mieć bardzo dobrze ustawiony proces kredytowy. Są trzy publiczne biura informacji kredytowej, które są podstawą badania zdolności kredytowej. Mamy oczywiście też własną bazę informacji o klientach.

Czy pod względem technologicznym system bankowy na Ukrainie jest nowoczesny np. jeśli chodzi o serwisy internetowe i mobilne?

- Tak, a liderem technologicznym jest Privatbank, który ma ponad 10 milionów klientów, ma oficjalnie opublikowane API (rodzaj "wtyczki", poprzez którą mogą się wpinać zewnętrzne, w tym niebankowe instytucje - red). Popularny jest certyfikowany podpis cyfrowy w kontaktach banków z klientami.

Czy można powiedzieć, że ukraińskie banki już w pełni poradziły sobie z ostatnim kryzysem jaki miał miejsce pięć lat temu?

- W dużym stopniu tak. Może i można było szybciej zareagować, ale ostatecznie państwo "wyjęło" tych, którzy infekowali system. Państwo wspierało płynność, co dla jednych było dobre, ale dla innych nie, bo sztucznie utrzymywało część graczy na rynku. Te banki, które nie miały dużych obciążeń i nie były geograficznie zorientowane na obszary, w których toczyła się wojna i na Krym, z kryzysu wyszły wzmocnione, a reguły gry są bardziej sprawiedliwe.

- Jednak system nie jest jeszcze do końca zdrowy, bo jest kilka ważnych obszarów, które działają źle. Pierwszy to system sądownictwa na Ukrainie, na który narzekają niemal wszyscy, a banki odczuwają to boleśnie w sytuacjach sporów z dużymi kredytobiorcami. Drugi problem to zbyt duża zmienność rynku, w ubiegłym roku stopy procentowe wzrosły o 5,5 pkt. proc. do poziomu 18 proc.

Czy banki finansują portfel kredytowy depozytami czy są inne źródła pozyskiwania finansowania?

- Generalnie tak, choć Kredobank jako jeden z prekursorów wyemitował niedawno obligacje, ale przy tej zmienności stóp na rynku ich uplasowanie jest dość trudne, a poza tym państwo ukraińskie ma wysokie potrzeby pożyczkowe i wypycha innych graczy z rynku długu.

Czy na Ukrainie banki udzielają kredytów w obcej walucie?

- Osobom fizycznym nie wolno udzielać takich kredytów, z wyjątkiem tych, którzy mają dochody w innej walcie, bo nie pozwala na to regulator. Osoby prawne mogą je zaciągać, ale banki biorą pod uwagę strukturę walutową przychodów tych firm.

Czy polskie firmy chętnie wchodzą na rynek ukraiński?

- Z moich obserwacji wynika, że zaczyna się zainteresowanie Ukrainą i coraz więcej przedsiębiorców pojawia się na targach, spotkaniach, między innymi organizowanych przez organizacje zrzeszające polskie firmy działające na Ukrainie.

Co jako bank jesteście w stanie im zaoferować oprócz obsługi finansowej?

- Jeśli jest firma, która tam rozpoczyna działalność, to staramy się pomagać w granicach naszych kompetencji i prawnych możliwości, poprzez referencje czy spotkania w szerszym gronie np. ostatnio odbyło się spotkanie z grupą polskich przedsiębiorstw, które chcą na Ukrainie zrealizować spory projekt inwestycyjny.

Rozmawiała Monika Krześniak-Sajewicz

Dowiedz się więcej na temat: kredyt hipoteczny | Ukraina | Kredobank

Reklama

Najlepsze tematy

Partnerzy serwisu

PKO BP KGHM