Przejdź na stronę główną Interia.pl

​Kiedy będziemy tak bogaci jak Niemcy?

Kiedy będziemy tak zamożni jak inni Europejczycy, a kiedy aż tak bardzo, jak Niemcy? To pytanie zadają sobie bardzo często Polacy, a obietnice w tej mierze lubią też składać politycy. Naukowcy z SGH postanowili się sprawie przyjrzeć bliżej i znaleźli odpowiedź. Nie jest ona jednak prosta - bo bardzo wiele zależy - od naszej pracy.

Już drugi rok z rzędu na Forum Ekonomiczne w Krynicy naukowcy ze słynnej warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej przygotowują raport poświęcony najważniejszym zagadnieniom dotyczącym długoterminowego rozwoju naszej - młodszej części Europy. Niektóre problemy i wyzwania są wspólne dla wszystkich krajów, które przeszły jak my transformację. Inne każde państwo rozwiązywało trochę inaczej, na własną rękę. Idąc własną drogą odnosiło sukcesy lub porażki. Raport pokazuje, że z tych doświadczeń sąsiedzi mogą wciąż się wiele nauczyć.

Za najważniejsze w tym roku uznano kwestie zamożności krajów naszego regionu oraz możliwości dogonienia przez nie bogatszych państw Zachodu. 

Reklama

Ale nie tylko. Bo osobno - w zupełnie nowym świetle - omówiono zachodzące zmiany potrzeb transportowych. Wiadomo, że kwestia ochrony środowiska jest już "być albo nie być" dla całego świata. Badacze przyjrzeli się więc także temu, jak wygląda rozwój innowacji ekologicznych w naszym regionie.

Demografia nie pozostawia złudzeń - starzeją się wszystkie społeczeństwa Zachodu, a nasze szczególnie szybko. Pytanie - czy do tej pory udało nam się wymyślić systemy opieki nad osobami starszymi? Bo wiadomo, że sytuacja, w której jedna osoba w rodzinie poświęca swoją karierę zawodową by opiekować się seniorami jest nie do utrzymania na dłuższa metę.  

To tylko niektóre zagadnienia, jakim poświęcony jest raport. Skupia się również na sposobach uszczelniania systemów podatkowych, coraz trudniejszym dla działalności gospodarczej rynku pracy oraz na szybkim w naszym regionie rozwoju rolnictwa. Naukowcy zajęli się także oceną  umiejętności państw naszego regionu w walce z wykluczeniem, dobrymi praktykami korporacji w oddziaływaniu na społeczeństwo, cyfryzacją gospodarki, znaczeniem analizy danych dla rodzimego biznesu oraz systemami wsparcia rządów dla start-upów.

Ale wróćmy do najważniejszego zagadnienia - perspektyw wzrostu zamożności krajów Europy Środkowo-Wschodniej, a w tym - oczywiście - także naszych. Tym bardziej, że jak dotąd Polska była niekwestionowanym liderem wzrostu i w naszym regionie, i w całej Europie. Średnia roczna stopa wzrostu PKB w latach 1990-2018 w Polsce była najwyższa ze wszystkich jedenastu krajów Europy Środkowo-Wschodniej i blisko trzykrotnie wyższa niż w państwach "starej" Unii.

Już widać tego efekty. Pod względem PKB przypadającego na głowę mieszkańca PPS (czyli PKB skorygowanego o siłę nabywczą, miedzy innymi o poziom cen) w 2015 roku prześcignęliśmy Grecję, a w tym roku prawdopodobnie wyprzedzimy Portugalię. Nasz PKB w ujęciu PPS w ubiegłym roku - według Eurostatu - wynosił 71 proc. unijnej średniej, Grecji - 68 proc., a Portugalii - 76 proc. Ale na tym polskie apetyty się nie kończą. 

Jeśli chodzi o Niemców, to ich PKB na głowę PPS wynosi 123 proc. unijnej średniej. Niemcy są ubożsi od Luksemburczyków, Irlandczyków, Holendrów, Austriaków i Duńczyków, a odrobinę bogatsi od Szwedów. Ale właśnie z Niemcami się najczęściej porównujemy. 

Z badań naukowców SGH wynika, że średnia unijna dochodów przypadających na głowę jest w naszym zasięgu za 14 lat. Nad dogonieniem Niemców trzeba się będzie więcej napracować. Zajmie to nieco więcej niż dwie dekady. Tak czy inaczej jest szansa, że w 2040 roku przeciętny Polak będzie równie bogaty, jak przeciętny Niemiec.        

Ale - powiedzmy od razu - to wcale nie pójdzie ani lekko, ani łatwo. Nie będziemy mieć na to szans, jeśli nie będzie miał kto pracować. A w tej chwili pracuje zawodowo po prostu zbyt mała liczba Polaków w wieku produkcyjnym. Wśród osób pomiędzy 20. a 64. rokiem życia to zaledwie 72,2 proc. - pokazują dane Eurostatu za zeszły rok. Wprawdzie przeciętna w Unii jest wyższa tylko o jeden punkt procentowy, ale nawet taki wynik będzie nas skazywać na stagnację.

Choć przedsiębiorcy od kilku lat mówią, że znalezienie dobrego pracownika to jak wygrana na loterii, przed te lata polska gospodarka nie zwalniała, bo byliśmy w stanie przyciągać  pracowników z Ukrainy. Te możliwości się kończą. Badania pokazują, że o nich będą już niedługo z nami konkurować Niemcy. A oni są w stanie płacić lepiej.  

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Naukowcy z SGH twierdzą, że jeśli więcej Polaków nie pójdzie do pracy, to grozi nam taki scenariusz, że ze wzrostem zamożności na głowę zatrzymamy się na poziomie ok. 75 proc. średniej dla "starej" Unii i dalej już nie ruszymy. To by znaczyło, że w porównaniu z sytuacją dziś będziemy jeszcze trochę bogatsi, ale nie dogonimy ani Hiszpanii, ani Włoch. Potem nasz gospodarka będzie już tylko pełzać. Nieaktywni zawodowo do pracy po prostu muszą ruszyć. Naukowcy z SGH podpowiadają też, jak ich do pracy zachęcić i jak poprawić polską demografię.

Jacek Ramotowski

Reklama

Najlepsze tematy

Partnerzy serwisu

PKO BP KGHM