Przejdź na stronę główną Interia.pl

​Inwestycja w sport się opłaca? Sponsorzy gwiazd nie mają wątpliwości

- Kłopot z samochodem Kubicy? Sponsorujemy zawodnika, a na wyniki sportowe jego zespołu nie mamy wpływu - mówi Anna Ziobroń, dyrektor biura marketingu sportowego, sponsoringu i eventów PKN Orlen. Lotos z kolei rozpoczyna współpracę z wielkim talentem - tenisistą Hubertem Hurkaczem. Dwa koncerny paliwowe od lat wspierają polskich sportowców. Przekonują, że inwestycja się opłaca.

Sport z roku na rok generuje większe zyski. Rynek staje się coraz bogatszy, ale też coraz bardziej wymagający. By odnosić sukcesy, trzeba liczyć się z potężnymi wydatkami. Oczywiście, zdarzają się perełki, które własnym sumptem sięgają po triumfy. W zdecydowanej większości jednak, by liczyć się w stawce, nie można odbiegać od światowych trendów. Dlatego też sport coraz częściej łączy się z wielkim biznesem. Również i polskie firmy coraz chętniej poprzez sport szukają formy promocji. Jednym z pierwszych, jeszcze lata temu był Totalizator Sportowy, który przeznacza pewien procent swoich obrotów w inwestycję w sport. Przełomem był za to początek wieku, kiedy to po sukcesach Adama Małysza, potężne pieniądze w program "Szukamy następców mistrza" zainwestował Lotos. To ryzyko bardzo się opłaciło, bo pośrednio dzięki tym pieniądzom, Lotos faktycznie wychował sobie nowych mistrzów, z Kamilem Stochem na czele.

Reklama

Później także nie zwalniał tempa. Lotos sponsoruje m.in. reprezentację polskich piłkarzy i zawodników Lechii Gdańsk. Orlen z kolei wspiera polskich siatkarzy, siatkarki, ale także sportowców występujących w rajdzie Dakar. KGHM Polska Miedź sponsoruje natomiast od lat piłkarzy Zagłębia Lubin. To jednak nie wszystko, bo zdecydowana większość polskich potentatów, wśród których są też spółki skarbu państwa, wspiera polski sport.

Grupa Azoty stawia na siatkówkę. W Policach siatkarki Chemika święcą triumfy w Polsce i na arenie międzynarodowej. Podobnie jest w Kędzierzynie-Koźlu, i to od wielu lat.

- Bez sponsorów nie ma szans, by powalczyć chociażby w mistrzostwach Polski. Nie mówiąc już o występach na arenie międzynarodowej. Musi być sponsor, jeśli chce się marzyć o dobrym wyniku. Dlatego potrzebni są sponsorzy, którzy kochają sport. A jeżeli sport się rozwija, napędza lokalne społeczności, to i mieszkańcy mają coś z tego. Czują się dumni z miasta, w którym mieszkają - mówi Sabina Nowosielska, prezydent Kędzierzyna-Koźla, a w przeszłości również i prezes ZAKSY.

Nie ma jednak recepty na sukces. Wybory wielkich firm nieraz są trafione, a innym razem niecelne. Na sukces składa się wiele czynników, ale Jarosław Wittstock z Lotosu przekonuje, że znalazł klucz do trafionych decyzji.

- Wybiera się fajnych, sympatycznych ludzi - nie ukrywa Wittstock. - Takich, jakimi są nasi skoczkowie. Przecież oni nie tylko są wyśmienitymi sportowcami, świetnie skaczą. Gdy powiedzą dwa słowa przed kamerą, po prostu człowiek się uśmiecha. Ich się przecież po prostu, tak po ludzku lubi - podkreśla Wittstock.

- Teraz nawiązaliśmy współpracę z Hubertem Hurkaczem. Ujął nas pokorą, nastawieniem do pracy, o tym jak mówi o swoich starszych kolegach. Widać, co to za człowiek. Nasze wybory to składowa wielu czynników - dodaje wiceprezes Lotosu.

Podobnych wyborów dokonuje Orlen. Gdy kilka miesięcy temu ogłoszono, że grupa wchodzi we współpracę z Robertem Kubicą i będzie sponsorować naszego rodzynka w wyścigach Formuły 1, wielu kibiców na nowo zainteresowało się tą dyscypliną. Wybór Orlenu nie był przypadkowy.

- Jesteśmy firmą obecną na całym globie. Sprzedajemy nasze produkty do ponad 100 państw. Wybór Kubicy był prosty. Według badań, którymi dysponujemy, 99 procent Polaków rozpoznaje Kubicę. Formuła 1 jest najlepiej oglądana na całym świecie - interesuje się nią ponad 2 mld ludzi. Wybór nie jest więc przypadkowy - mówi Anna Ziobroń, dyrektor biura marketingu sportowego, sponsoringu i eventów PKN Orlen .

Kłopot z samochodem Kubicy? - Sponsorujemy zawodnika, a na wyniki sportowe jego zespołu nie mamy wpływu. Co więcej, nie od dziś wspieramy sporty motoryzacyjne. 20 lat temu wysłaliśmy zawodników na Dakar - przypomina Ziobroń.

Wydaje się więc, że kluczem do wyboru odpowiedniej dyscypliny albo konkretnego nazwiska jest intuicja i zaufanie. Zaufanie na dobre i złe, bo choć w pierwszym momencie inwestycja może się nie zwrócić, to z czasem może zaprocentować.

Co ważne, wsparcie sportu przez wielkie firmy to nie tylko najgłośniejsze nazwiska. Bo przecież programem "Szukamy następców mistrza" objętych było wiele dzieci, a nie każdy osiągnął sukces. Być może jednak dziś żyją wspaniałymi wspomnieniami, są lepszymi ludźmi.

Wittstock: - Musimy wspierać trenerów pracujących z najmłodszymi. Którzy szkolą, ale też wychowują. Takich, jak Jan Szturc, którego poznałem jakiś czas temu i okazał się dla mnie fantastycznym człowiekiem. To nie są zwykli ludzie, ale ludzie z pasją i misją, do których dzieciaki się garną. A nasza misja? Te dzieci z czasem albo zostaną mistrzami, albo po prostu będą zdrowsze. W obu sytuacjach wygrywamy.

k.s.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Dowiedz się więcej na temat: inwestycje | Grupa Lotos SA | PKN Orlen S.A.

Reklama

Najlepsze tematy

Partnerzy serwisu

PKO BP KGHM