Przejdź na stronę główną Interia.pl

Czy Polska może być europejską potęgą?

Mocne fundamenty finansów publicznych, dalszy rozwój infrastruktury, uproszczenie prawa podatkowego oraz dostosowanie się do nowego rynku pracy - to warunki konieczne do utrzymania ścieżki rozwoju i wzrostu. Takie wnioski płyną z debaty „Czy Polska może być europejska potęgą gospodarczą”, która odbywała się podczas II Forum Przemysłowego w Karpaczu.

- Mamy za sobą dobry okres w gospodarce. Proces transformacji jest trudny, ponieważ niektóre mechanizmy są brutalne w skutkach społecznych, ale daliśmy sobie radę i dziś polska gospodarka jest już na dobrym poziomie, choć daleko nam jeszcze do krajów Europy Zachodniej - mówił Janusz Steinhoff, doradca zarządy PWC Polska, były wicepremier.

Reklama

Co zrobić, żeby gospodarka nadal się rozwijała? Przede wszystkim potrzebna jest dbałość o finanse publiczne, a ostatnie obniżenie wieku emerytalnego stoi z tym celem w sprzeczności. Po drugie trzeba postawić na infrastrukturę, a nadal nie radzimy sobie dobrze z budową autostrad lub modernizacją kolei. Konieczny segment rynku do zmiany to także infrastruktura przesyłowa energii. - To są najważniejsze problemy do rozwiązania - konstatował Steinhoff. - Do tego dochodzi kwestia edukacji, innowacji i nakładów na ich realizację. Musimy wykładać znacząco większe środki, a jednocześnie lepiej je wykorzystywać. W tym kontekście, to co ostatnio mówił wicepremier Jarosław Gowin budzi mój optymizm - podkreślał Steinhoff.

Współpraca rynku i państwa

Marcin Chludziński, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu deklarował, że reprezentowana przez niego instytucja chce poprawić warunki funkcjonowania firm. - Jako część Polskiego Funduszu Rozwoju chcemy pomóc rozwiązywać problemy tych, którzy chcą robić biznes w Polsce i dawać ludziom pracę - mówił.

Jak dodał dla sukcesu gospodarczego, musimy wytwarzać coraz więcej produktów finalnych dających wartość dodaną. Chodzi o tworzenie inwestycji, a dobrym przykładem jest segment automotive.  - Wokół tych inwestycji powstają firmy potrzebne do ich obsługi, dostarczające półprodukty - tłumaczył Chludziński.

- Potrzeba dwóch rąk, czyli nie tylko niewidzialnej ręki rynku, ale także widzialnej ręki państwa, która patrząc na inne kraje też wspiera tam niektóre inwestycje. To jest zmiana paradygmatu wynikająca z planu Morawieckiego - podkreślał prezes ARP. Tu nie chodzi tylko o pieniądze na rozwój, bo ich jest sporo, ale właśnie reformy państwa i usprawnienia jego instytucji - dodał Chludziński.

Jan Krzysztof Bielecki, były premier, a obecnie przewodniczący Rady Partnerów E&Y Polska podkreślił, że trzeba docenić to co mamy, bo w punkcie startowym byliśmy bankrutem, a teraz dźwignęliśmy się na całkiem przyzwoite miejsce.

Goniąc czołówkę

- Jesteśmy w pierwszej szóstce w Europie pod względem skali gospodarki i największym wyzwaniem jest nie stracić tej pozycji. Zgadzam się z premierem Steinhoffem jeśli chodzi o fundament jakim są finanse publiczne i wpływ obniżenia wieku emerytalnego. Mamy dziś sytuację, w której brakuje nam rąk do pracy. Przez program 500 plus oraz obniżenie wieku emerytalnego zmniejszamy liczbę pracujących. Będziemy wiec mieć kłopot z wydajnością. Mamy wzrost konsumpcji, a nie widać, żeby zaczęły rosnąć oszczędności, wiec pozostają takie silniki jak środki unijne. To jest wyzwanie w całym makromodelu - tłumaczy Bielecki. Jego zdaniem teraz jest czas na przegrupowanie i szukanie wzrostu już na wyższym pułapie rozwoju.

- Żeby sprostać ambicjom i dalej się ścigać musimy pamiętać o fundamentach - dodał Bielecki.

Grzegorz Kołodko, były wicepremier, obecnie profesor Akademii Leona Koźmińskiego mówił, że Polska ma niejako zaimportowany model pułapki średniego rozwoju. - Mamy wyzwanie demograficzne. Polska nie będzie potęgą gospodarczą bez rozwiązania tego problemu, a program 500 plus go nie rozwiązuje - mówił Kołodko.

Eliminacja słabych punktów gospodarki

- Doza innowacyjności w polskiej przedsiębiorczości rośnie i nie potrzebujemy już większej ilości dyskusji na ten tematy. Wystarczy utrzymać ten kurs - mówił Kołodko. Jak zaznaczył, trzeba skończyć z "właścicielskością", a wzmocnić przedsiębiorczość. A jest wiele firm, które spoczywają na laurach. - Nie jest potrzebna pazerność, ale cechą niezbywalną jest ekspansywność - dodał.

Dziś tempo wzrostu rzędu 6-7 proc. nie jest już możliwe, ale pozostaje pytanie czy możemy przyspieszyć obecne tempo. - Sprawą kluczowa jest konkurencyjność, a hasła protekcjonizmu i tzw. patriotyzmu gospodarczego jakie w niektórych krajach słyszymy, temu nie służą. W europejskiej grze trzeba więc zmienić zasady - powiedział.

- Założenie jest takie, że euro przetrwa, a jeśli tak, to Polska powinna wejść do tej strefy, bo to zmniejsza ryzyko dla przedsiębiorców i stabilizuje ich oczekiwania. Dziś, w obliczu Brexitu czy wyników referendum we Włoszech, gdyby Polska wysłała sygnał, że wejdzie do strefy euro to znaleźlibyśmy się w trzonie europejskim, w gronie najważniejszych państw - podkreślał Kołodko.

Czy to byłoby korzystne? - Tak, oczywiście pod warunkiem, że euro przetrwa, ale obecna władza tego nie zrobi - dodał Kołodko. Jego zdaniem niepodjęcie tego ryzyka jest kosztowne i nie będziemy tak mocni na rynku europejskim jakbyśmy mogli.

Jakie cele powinniśmy sobie postawić? Janusz Steinhoff stwierdził, że do utrzymania wzrostu gospodarczego potrzebna jest reforma państwa, które powinno być otwarte na inwestycje zagraniczne i krajowe, a system podatkowy powinien być prostszy i przyjazny. - A tego nie zrobiliśmy. Mamy do czynienia z większym protekcjonizmem, nadmierną pomocą publiczną, choć na szczęście ograniczają nas tu regulacje europejskie. Przedsiębiorcy muszą mieć przewidywalny i przyjazny system podatkowy, bo na to głównie narzekają, a nie na samą wysokość podatków - konstatował Steinhoff podczas debaty. Podkreślał także wagę infrastruktury dla zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego.

- Musimy mieć zapewnioną ciągłość dostaw energii elektrycznej. Tymczasem łączenie przez państwo funkcji właścicielskich i regulacyjnych się nie sprawdza. Funkcje właścicielskie powinny być przypisane państwu, tam gdzie jest to bezwzględnie konieczne. M.in. tam, gdzie odpowiada za zapewnienie równomiernego dostępu do infrastruktury konkurującym podmiotom. Chociaż - co istotne - prywatyzować trzeba rozumnie - zastrzegł Janusz Steinhoff. Jego zdaniem są segmenty gospodarki, które powinny pozostawać w rękach państwa.

Były wicepremier podsumował zaznaczając, że nie można spoczywać na laurach oraz uznać jednoznacznie, że państwowa własność jest lepsza od prywatnej. Państwo powinno się koncentrować na funkcjach regulacyjnych.

Nowe szanse rozwojowe

Steinhoff dodał także, że bardzo go cieszy rozwój przemysłu motoryzacyjnego i nowe inwestycje w tej branży, z coraz większym wkładem polskich inżynierów. Marcin Chludziński, z kolei w trakcie dyskusji odniósł się do zidentyfikowanych wcześniej problemów na rynku pracy.

-Mamy najniższe bezrobocie od 1990 roku. Czy to jest problem? Mamy rynek pracownika. Dynamika wynagrodzeń rośnie. Jesteśmy w stanie wygrywać jakością- tłumaczył. Jego zdaniem jesteśmy dobrym miejscem do prowadzenia biznesu, a możemy być jeszcze lepszym.

- Program premiera Morawieckiego jest między innymi odpowiedzią na potrzebę uproszczenia systemu podatkowego. Mamy już pierwsze działania legislacyjne, które idą w tym kierunku - argumentował Marcin Chludziński.

Jan Krzysztof Bielecki odnosząc się do kwestii rynku i wynagrodzeń pracy tłumaczył, że płace muszą rosnąć wraz z wydajnością. - Nie może być polityki płacowej oderwanej od wydajności i konkurencyjności produktu- oceniał były premier. Jego zdaniem wysokie płace przyspieszą też automatyzację i digitalizację.

Grzegorz Kołodko tłumaczył z kolei, że po to, by wielkość gospodarki podwoiła się w ciągu ćwierćwiecza wystarczy średnia roczna stopa wzrostu 3,2 proc. Natomiast jego zdaniem otwarte jest w tym kontekście pytanie czy zostanie wprowadzone euro? Jak tłumaczył naturalną tendencją jest wzmacnianie kursu realnego złotego, bo rośnie wydajność. Jego zdaniem każdy powinien się cieszyć ze spadającej stopy bezrobocia, choć oczywiście są jego różne definicje i sposoby liczenia.

- Jeśli jest prawdą, że 150 tys. kobiet zwolniło się z pracy z powodu 500 +, to one przestały pracować, ale nie zarejestrowały się jako bezrobotne. Czyli zmniejszy się zatrudnienie, a bezrobocie nie wzrośnie argumentuje prof. Kołodko.

Jak zauważa bezrobocie jest zróżnicowane regionalne. - Państwo staje przed kolosalnym wzywaniem, bo tam gdzie brakuje rąk do pracy trzeba będzie importować siłą roboczą, a wtedy jej koszty będą większe. Płace mogą nadal rosnąć i być może to przedsiębiorcy muszą się do tego dostosować i zamiast np. w Poznaniu rozwijać swoje zakłady w Siedlcach - tłumaczy Grzegorz Kołodko.

am/

- - - - - -

W debacie "Czy Polska może być europejską potęgą gospodarczą", prowadzonej przez zastępcę red. naczelnego Interii, Pawła Czuryło, wzięli udział: Jan Krzysztof Bielecki, przewodniczący Rady Partnerów, EY; Marcin Chludziński - prezes Agencji Rozwoju Przemysłu; Zbigniew Jagiełło - prezes PKO Banku Polskiego; Grzegorz W. Kołodko - profesor Akademii Leona Koźmińskiego i Janusz Steinhoff - doradca zarządu PwC Polska.

Reklama

Najlepsze tematy

Partnerzy serwisu

PKO BP KGHM