Przejdź na stronę główną Interia.pl

Co zrobić, by Polska była atrakcyjnym pracodawcą?

Dobra sytuacja gospodarcza, bardzo niskie bezrobocie, wzrost płacy minimalnej i program 500 plus powinny być impulsem do powrotu emigrantów do kraju - przekonuje Bożena Borys-Szopa, minister rodziny. To jednak nie wystarczy, bo poziom usług publicznych jest wciąż niski, a rąk do pracy brakuje niemal w każdej branży.

Takie wnioski płyną z panelu na Forum Ekonomicznym w Krynicy "Polska atrakcyjnym pracodawcą dla powracających z emigracji".

- Każdy Polak, który dziś żyje za granicą jest mile widziany w kraju i patrząc na sytuację gospodarczą mamy najlepszy z najlepszych momentów na powroty - deklaruje Grażyna Ciurzyńska, p.o. prezesa Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu. - Powroty są cenne dla nas nie tylko ze względu na wyzwania rynku pracy, ale także dlatego, że Polacy żyjący i pracujący w innych krajach czerpali doświadczenia na tych rynkach, poznali zasady ich funkcjonowania i także dlatego są wartością bezcenną - dodaje szefowa PAIH.

Reklama

Zdaniem minister rodziny, pracy i polityki społecznej Bożeny Borys-Szopy niskie bezrobocie, wzrost płacy minimalnej i program 500 plus powinny zachęcić polskich emigrantów do powrotów.

- Kiedy nasi rodacy podejmowali decyzję o emigracji na rynku pracy była inna, dużo trudniejsza sytuacja. Dodatkowo wzrosła płaca minimalna.  Starliśmy się niwelować różnice między krajami, do których wyjeżdżano, więc bardzo ważny jest program 500 plus , bo w krajach UE programy skierowane do rodzin funkcjonują od lat . To jest dopiero początek finansowego wsparcia dla rodzin i jeden z elementów, który mam nadzieję spowoduje, że zmniejszy się liczba osób wyjeżdzających. A mamy wręcz pierwsze sygnały, że część młodych rodzin postanawia wracać do kraju - uważa minister rodziny. Dodaje, że ważne są takie programy jak "Dobry start", który został rozszerzony o uczniów uczących się w szkołach dla dorosłych, który ma duże znaczenie dla rodzin wielodzietnych.

Zdecydowanie mniej różową ocenę sytuacji ma wicepremier Jarosław Gowin.

- Na masową emigrację jaka miała miejsce po wejściu Polski do UE patrzę jak na jeden z największych kataklizmów narodowych, które nas spotkały po drugiej wojnie światowej. Pani minister słusznie wskazała na działania jakie podejmujemy, żeby Polska była krajem atrakcyjniejszym, także dla Polaków przebywających poza granicami, ale wciąż istnieją  duże bariery, z którymi sobie nie poradziliśmy - mówi Gowin.

- Po pierwsze wciąż  jesteśmy społeczeństwem ludzi mało zarbiających, bo atrakcyjność naszej gospodarki po 1989 roku wynikała z taniej siły roboczej.  Musimy robić wszystko,  żeby zmienić ten model, czyli przejść z taniej na wykwalifikowaną siłę roboczą. Druga poważna bariera, z którą w ciągu ostatnich czterech lat radziliśmy sobie zdecydowanie gorzej niż z pierwszą,  to jakość usług publicznych czyli funkcjonowanie żłobków, przedszkoli, uczelni, i innych instytucji publicznych - dodaje wicepremier.

Zdaniem Gowina najważniejszym zadaniem w przyszłej kadencji "jest podniesienie sprawczości i jakości funkcjonowania usług publicznych". - Nam brakuje rąk do pracy niemal w każdym obszarze, zarówno wybitnych uczonych, informatyków jak i przysłowiowych hydraulików - podkreśla Jarosław Gowin.

Zdaniem Zbigniewa Jagiełło, prezesa PKO Banku Polskiego, realna szansa na powroty do kraju dotyczy tylko najnowszej fali emigrantów. - Pamiętam dwie masowe fale emigracji: pierwsza miała miejsce w latach 80-tych z przyczyn polityczno-społeczno-ekonomicznych.  Sam będąc studentem Politechniki Wrocławskiej wyjechałem i pracowałem na czarno w Londynie na budowie. Dwóch kolegów, którzy ze mną wyjechali zostało w Wielkiej Brytanii, ale raczej kariery nie zrobili. Druga fala to ta najnowsza - po wejściu do UE - która porwała nam 2-3 mln młodych obywateli, z czego najwięcej z miast do 100 tys. mieszkańców - dodaje Jagiełło. Jego zdaniem pierwsza fala emigracji jest nie do odzyskania, bo ci ludzie "mają za granicą całe rodziny, majątki i swoje życie". - Natomiast grupa która wyjechała w latach 2004-2007 jest dla nas, czyli dla Polski ciągle do odzyskania.  To ważna grupa, bo mogłaby partycypować intelektualnie i fizycznie w rozwoju kraju . Czy potrafimy ich zachęcić?  Tego nie wiem, bo mimo postępów we wzroście wynagrodzeń  nadal różnica w zarobkach w porównaniu z kosztami życia jest duża i sięga 2-3 razy  na naszą niekorzyść - ocenia Jagiełło.

Jak podkreśla prezes PKO BP, zdolni Polacy, którzy wyjechali za granicę na studia są z kolei "wysysani" przez gospodarki innych krajów. Przypomina, że co roku spotyka się w Londynie z młodymi Polakami tam mieszkającymi. Ich oczekiwania dotyczące zarobków i stanowiska są wysokie.

- Ściągam niektórych do banku. Nasze narodowe wyzwanie dotyczy między innymi informatyków. Mamy talenty, a nie umiemy ich jeszcze wystarczająco skomercjalizować. W Polsce powstały dziesiątki miejsc pracy organizowanych przez zewnętrzne firmy w centrach usług wspólnych różnych organizacji, które wyciągają takich specjalistów, z naszego banku również, oferując płace dwukrotnie wyższe. To w krótkim terminie jest dla nas ryzykiem, ale w dłuższym terminie jest dobre dla Polski, bo otrzymują dawkę wiedzy i poznania innej kultury pracy - mówi Zbigniew Jagiełło.

Wicepremier Gowin zwraca uwagę jeszcze na jedną barierę dotyczącą świata nauki.

- Spotykam się często ze studentami, doktorantami i  naukowcami z najlepszych uczelni i mówią, że nie wrócą bo w Polsce jest feudalizm i anachroniczna sytuacja jeśli chodzi o habilitacje. Chciałem je zlikwidować, ale był opór polityczny i opór kasty profesorskiej, że nie udało się tego zrobić. Może w kolejnej kadencji - mówi Jarosław Gowin. Dodaje, że pierwsze kroki są wykonane, "jest nowa ustawa, nowe nadzieję, ale jest więcej inicjatyw po stronie rządowej niż po stronie samych uczelni".

- Uruchomiłem program "powroty dla polskich naukowców". Oferujemy im atrakcyjne warunki finansowe, zwłaszcza młodym. Wszystko po to by wrócili do Polski.  Równocześnie zapewniamy finansowanie ich miejsc pracy uczelniom. (...) Widzimy, że jest dużo większe zainteresowanie młodych naukowców, by wrócić na polskie uczelnie niż uczelni by ich przyjąć.  Świat akademicki boi się do tego zasiedziałego bajorka wpuścić takie zwinne szczupaki - konkluduje Jarosław Gowin.

Zobacz również: Czy czeka nas katastrofa demograficzna?

krześ

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Dowiedz się więcej na temat: płaca minimalna | bezrobocie | wzrost płac | gospodarka w Polsce

Reklama

Najlepsze tematy

Partnerzy serwisu

PKO BP KGHM