Przejdź na stronę główną Interia.pl

Węgiel na równi pochyłej

Nie sprawdziły się prognozy analityków mówiące o odbiciu cen węgla koksowego w 2015 r. Trudno też spodziewać się takiego odbicia na rynku węgla energetycznego, którego globalna nadpodaż jest powodem bólu głowy producentów czarnego złota, także w Polsce.

Z danych Euracoal (Europejskie Stowarzyszenie Węgla Kamiennego i Brunatnego) wynika, że ubiegły rok był pierwszym, w którym spadła światowa produkcja węgla. Wyniosła 7 mld ton i była mniejsza o 0,2 mld ton niż w roku 2014.

Reklama

W przypadku węgla energetycznego mieliśmy do czynienia ze spadkiem z 6,2 do 6,1 mld ton, a w przypadku koksowego z 1 do 0,9 mld ton.

Taki wynik pokazuje słabszą kondycję gospodarek "węglowych", które zwykle napędzają koniunkturę na to paliwo. Pierwszą są oczywiście Chiny, gdzie produkcja węgla spadła rdr o 3,5 proc. do 3,68 mld ton. Do zmniejszenia światowego wydobycia przyczyniły się dwie inne potęgi tego sektora, czyli Australia (spadek produkcji rdr o 4,5 proc. do 421 ml ton) oraz Indonezja (spadek aż o 14 proc. rdr - do 421 mln ton). Powód? Wspólny - coraz niższe ceny węgla.

Gdy spojrzymy tylko na nasze "europejskie podwórko", czyli indeks ARA (ceny w portach Amsterdam - Rotterdam - Antwerpia), to aż trudno uwierzyć, że tona dobrej jakości węgla energetycznego, która jeszcze w grudniu 2012 r. kosztowała 90,26 USD, w kwietniu 2016 r. spadła do 45,28 USD. Warto jednak odnotować fakt, iż 2 czerwca 2016 r. indeks ARA przebił 50 USD za tonę - pierwszy raz od 30 listopada 2015 r.

Ale nie wszyscy w tym trudnym czasie ograniczali produkcję. Są kraje, w których wydobycie nawet znacząco wzrosło. Np. w Indiach odnotowano wzrost o 6,9 proc. do 494 mln ton. Produkcję w porównaniu do 2014 r. zwiększyła także Rosja.

- W ubiegłym roku rosyjskie firmy wyprodukowały ponad 370 mln ton węgla, to jest o 4 proc. więcej niż w 2014 roku, a około 155 mln ton wyeksportowano - powiedział rosyjski premier, Dmitrij Miedwiediew kilka tygodni temu na spotkaniu na temat stanu i perspektyw rozwoju przemysłu węglowego. Jego zdaniem w tym roku wielkość rosyjskiego eksportu węgla pozostanie na podobnym poziomie, jak w 2015 r. Miedwiediew ocenił, że w "obecnych warunkach" (chodzi o niskie ceny) to dobry wynik.

Na spadek cen węgla trwający od niemal czterech lat wpływ ma przede wszystkim słabsza kondycja światowej gospodarki, słabsza produkcja przemysłowa (głównie Chin, ale też innych państw azjatyckich), ale też rozwój innych źródeł energii. I to nie tylko odnawialnych. Warto przypomnieć, że rewolucja łupkowa w USA (czyli zwiększenie produkcji energii z taniego gazu łupkowego) doprowadziła tamtejszy przemysł węglowy niemal do upadku, czego przykładem jest bankructwo takiego giganta, jak Peabody (a upadają nie tylko pozaeuropejscy producenci, bo wystarczy przypomnieć, że u naszych sąsiadów, w Czechach, presji cen nie wytrzymał koncern OKD należący do NWR - tego samego NWR, które w czasach bytności tam miliardera Zdenka Bakali w 2010 r. ogłaszało wezwanie na Bogdankę oferując 100,75 zł za akcję).
Do tego dochodzą kwestie kursów walutowych oraz bardzo niskie opłaty frachtowe w zamykające się w przedziale jedynie 5-10 USD za tonę, co powoduje, że do Europy czasem opłaca się sprowadzać węgiel z drugiego końca świata (np. w Polsce zmieniła się przez to struktura importu - naszym największym dostawcą pozostaje Rosja, ale na kolejnych miejscach są USA i Australia).

W najbliższym czasie nie należy się spodziewać wielkich zwyżek cen - zarówno w przypadku węgla energetycznego, jak i koksowego. Przy czym lekkie odbicie w przypadku tego ostatniego spowodowało spory wzrost cen akcji Jastrzębskiej Spółki Węglowej, która jest największym w UE producentem węgla koksowego, który jest bazą do produkcji stali. "Obliczane przez Bloomberga benchmarkowe ceny węgla metalurgicznego na drugi kwartał wzrosły do 83 USD za tonę z 80 USD zanotowanych w pierwszych trzech miesiącach roku. To oznacza pierwszy ich wzrost od 2,5 roku" - napisał w połowie kwietnia "Puls Biznesu".

Jednak jak wiadomo - jedna jaskółka wiosny nie czyni. A o czasach, gdy tona węgla koksowego kosztowała 300 USD za tonę (a tak było jeszcze w 2011 r.) możemy na razie zapomnieć.

Trudno też wierzyć w to, że w najbliższym czasie odbiją się ceny węgla energetycznego.

To spore wyzwanie dla polskich producentów tego surowca, którzy także dlatego jeszcze bardziej muszą się skupić na optymalizacji działalności kopalń.

Karolina Baca-Pogorzelska

www.gornictwo2-0.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Partnerzy serwisu

PKO BP KGHM