Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Sprawniejsze elektrownie – przyjaciel czy wróg węgla?

Gdy słyszy się o poprawie efektywności elektrowni węglowych nasuwa się pytanie: Czy skoro będą sprawniejsze (a więc czystsze i spalające mniej węgla), to jest to szansa, czy zagrożenie dla kopalń węgla kamiennego i brunatnego?

Węgiel brunatny i węgiel kamienny to paliwa stałe emitujące do atmosfery najwięcej dwutlenku węgla - gazu cieplarnianego, z którym próbuje walczyć cały świat przeciwdziałając globalnemu ociepleniu. Bez względu na to, czy emisja CO2 związana z działalnością człowieka ma znaczący wpływ na klimat czy też nie - o większej sprawności elektrowni konwencjonalnych warto mówić. Nowoczesne technologie bowiem pozwalają na mniejsze zużycie węgla, a co za tym idzie - zachowanie jego większych ilości na kolejne lata. Dziś przecież nie wiemy, czy za kilkadziesiąt lat nie pojawi się nieznany dzisiaj sposób pozwalający na lepsze wykorzystanie tego surowca niż zwykłe spalanie.

Reklama

GE wraz z Alstomem chwali się najsprawniejszą elektrownią na świecie (chodzi o RDK8 należącą do Energia Baden-Wuertenberg i mieszczącą się w Karlsruhe), która w maksymalnym momencie potrafiła uzyskać 47,5 proc. Dla porównania - średnia sprawność elektrowni węglowych w Polsce to niespełna 35 proc. Takie wskaźniki jak Niemcy w swoich elektrowniach mamy mieć m.in. w budowanym obecnie bloku elektrowni Opole należącej do PGE (będzie to ta sama technologia, tzw. Ultra-Supercritical, jaką zastosowano w Karlsruhe).

Podniesienie efektywności bloku energetycznego z dzisiejszych 35 proc. o 10 punktów procentowych oznacza zmniejszenie emisji CO2 o 20 punktów procentowych. Przy dzisiejszych cenach emisji CO2 daje to mniej więcej 80 mln dolarów oszczędności na każde 1000 MW mocy. Oznacza to również mniejsze zużycie węgla o ok. 650 tys. ton na każde 1000 MW. Jak to się ma do polskich realiów?

W Krajowym Systemie Elektroenergetycznym (KSE) mamy ok. 30 GW mocy węglowych. Gdyby dziś założyć wyższą sprawność o wspomniane 10 punktów procentowych oszczędzamy 2,4 mld dolarów rocznie i zużywamy rocznie 19,5 mln ton węgla mniej. Oczywiście to wszystko wielkości uśrednione - inaczej będzie w przypadku węgla kamiennego, a inaczej w przypadku węgla brunatnego. Trzeba pamiętać, że tego ostatniego trzeba spalić więcej na wytworzenie tej samej ilości energii niż kamiennego, bo jest mniej kaloryczny, a więc ma niższą wartość opałową.

Nie wiemy także, ile będą kosztować w kolejnych latach prawa do emisji CO2 (darmowych uprawnień będziemy mieć coraz mniej). Dziś emisja tony CO2 oscyluje w okolicach 7 euro, ale czarne scenariusze mówią o ok. 30 euro w latach 2020-2030.

Prawda jest jednak taka, że bez coraz sprawniejszych elektrowni węglowych stosujących najnowocześniejsze technologie, utrzymanie spalania węgla kamiennego w dzisiejszych starych kotłach będzie w UE nie do obronienia. Zamykania najstarszych i najmniej efektywnych bloków węglowych nie unikniemy - harmonogram ich stopniowego wygaszanie jest bowiem gotowy. Dlatego bliższe prawdzie jest chyba stwierdzenie, że coraz bardziej efektywne elektrownie będą sprzymierzeńcem węgla. Pozwolą na jego dalsze wykorzystywanie w elektroenergetyce w Polsce. Dziś z węgla kamiennego i brunatnego produkujemy ok. 83 proc. energii elektrycznej i zgodnie z zapowiedziami rządu w najbliższych latach nasza gospodarka ma być wciąż oparta na tych surowcach.

Karolina Baca-Pogorzelska

Najlepsze tematy

Partnerzy serwisu

PKO BP KGHM