Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Dobry czas dla kupującego

Sytuacja światowa na rynku ropy się drastycznie zmieniła. To już jest rynek kupującego, nie sprzedającego. Iran był sygnałem dla reszty graczy światowych, że Bałtyk jest dobrym oknem dla dostępu tego produktu do Polski. Dzisiaj to jest Iran, jutro to mogą być Stany Zjednoczone, Amerykanie również uwalniają swoje zapasy - z Robertem Pietryszynem, prezesem Grupy Lotos rozmawiają Bartosz Bednarz (Interia) i Grzegorz Osiecki (Dziennik Gazeta Prawna)

Bartosz Bednarz (Interia): Co dalej z irańską ropą? Czy tankowce będą dalej wpływać do naftoportu?

Robert Pietryszyn: Przede wszystkim sytuacja światowa na rynku ropy się drastycznie zmieniła. To już jest rynek kupującego, nie sprzedającego. Iran był sygnałem dla reszty graczy światowych, że Bałtyk jest dobrym oknem dla dostępu tego produktu do Polski. Dzisiaj to jest Iran, jutro to  mogą być Stany Zjednoczone, Amerykanie również uwalniają swoje zapasy.  To był również jasny sygnał ze strony Iranu, że chce sprzedawać tą ropę, a my tę ropę kupiliśmy. Poza tym, że mamy fantastyczne położenie, które czyni nas bardziej konkurencyjnymi, czyli dostęp do morza, pamiętajmy również, że mamy własne zasoby w Norwegii, na Litwie, ale także i w Polsce.

Reklama

Grzegorz Osiecki (Dziennik Gazeta Prawna): Planujecie dalszy zakup złóż?

R.P.: To jest ciekawa sytuacja, bo z jednej strony mamy złoża, poszukiwanie, wydobycie, które są biznesami dosyć ryzykownymi. Ostatnie lata pokazały, że można podejmować złe decyzje mając dobrą strukturę - takim przykładem jest złoże Yme, gdzie ci inwestorzy, którzy śledzą naszą spółkę wiedzą, że niepowodzeniem skończyła się pierwsza próba odwiertów i pozyskana z tamtą surowca. Z drugiej strony mamy rafinerie, które są biznesem bardzo bezpiecznym, przewidywalnym, procesowym, który pracuje 365 dni w roku i dzisiaj jest naszą silną stroną, bo 70 proc. przychodów pochodzi właśnie z rafinerii. Równoważymy te dwie nogi, ale stawiamy na to, że silniejszą nogą będzie rafineria, stąd też duża modernizacja,  proces inwestycyjny, który ruszył w zeszłym roku. Jest to tak zwany projekt EFRA, efektywnej rafinacji, co spowoduje, że będziemy w stanie z jednej baryłki surowej ropy wydobyć wyższą marżę, o 2 dolary na baryłce.

Pamiętajmy jednak, że dzisiaj, ceny surowca są niskie. Przed chwilą dostałem najnowsze dane: jest to 47 dolarów za baryłkę i ta cena z dnia na dzień idzie w dół. Powoduje to, że wydobycie staje się coraz mniej atrakcyjne. Jednak jest to dobra sytuacja dla kupującego, tylko żeby kupować trzeba mieć pieniądze.

Nasza spółka przez ostatnie lata inwestowała w upstream i ma już  technologiczny know-how oraz wiedzę jak wydobywać skutecznie. Za swoje błędy już zapłaciliśmy i to znaczy, ze mamy argumenty za tym, aby szukać pomysłów na kontynuowanie wydobycia.

Grzegorz Osiecki (Dziennik Gazeta Prawna): Trzy-cztery lata temu liczyliśmy na łupkowy boom w Polsce, w który miały się włączyć także firmy paliwowe. Czy pana zdaniem tu jest jeszcze jakiś margines na działanie Grupy Lotos?

R.P.: Wczoraj rozmawiałem na ten temat z przedstawicielem naszej spółki na Litwie, która włączyła się w te działania dość mocno. Wydaje mi się, że dzisiaj biorąc choćby pod uwagę brak rozwiązań prawnych, co  odstrasza inwestorów zagranicznych, większe pieniądze w poszukiwania w łupkach są tematem mocno przyszłościowym.  Dopóki nie będzie jasnego sygnału jak wygląda strona podatkowa, inwestycyjna, ewentualna tarcza podatkowa, to nikt nie zdecyduje się na poważne inwestycje w tym obszarze. Dla nas znacznie wygodniejsze, bezpieczniejsze i biznesowo bardziej uzasadnione jest mocniejsze wejście w poszukiwana i wydobycie ropy czy gazu na morzu.

Bartosz Bednarz (Interia): Możemy doprecyzować, czy Lotos będzie starał się kupić kolejne koncesje poszukiwawczo-wydobywcze na Morzy Norweskim? A drugie pytanie, nie mniej ważne, w którym roku projekt EFRA ma być dokończony?

R.P.: Zacznę od ostatniego pytania: projekt EFRA kończy się wiosną 2018 roku, więc to już bardzo szybko. Dobrą informacją dla inwestorów, którzy śledzą naszą spółkę, jest to że projekt idzie zgodzie z planem, nawet trochę plan wyprzedzamy. Natomiast, jeśli chodzi o złoża, chcielibyśmy kupić kolejne. Poprzednie, złoże Yme, było taką nieszczęśliwą inwestycją, poprzez to, że ktoś źle wykonał platformę i cały projekt się nie udał. Dziś projekt został oczyszczony z tych technologicznych zaszłości i to złoże jest gotowe do odwiertu, do stawiania nowej platformy, a jest ono bardzo atrakcyjne. Chcielibyśmy się też skupić na tym, co mamy, czyli na przykład złoże B8, które już efektywnie funkcjonuje, czy właśnie złoże Yme. Jeśli już jednak rozmawiamy o koncesjach, to powiem tak: jesteśmy zainteresowani takimi regionami geograficznymi, gdzie geopolityka sprzyja, czyli jest stabilna geopolityka i prawo. Nie zamykamy się więc  tylko na morze Norweskie, na morze Bałtyckie, a szukamy dobrych opcji, bo to jest dobry czas dla kupującego.

Grzegorz Osiecki (Dziennik Gazeta Prawna): Po kryzysie w znaczny sposób zmieniło się spojrzenie na gospodarkę, został przekreślony dogmat, że kapitał nie ma pochodzenia. W tej chwili mamy próbę budowania  polskiego kapitału, co jest wpisane w plan Morawieckiego. Czy Lotos włączy się w te działania, razem z innymi firmami i jakie działania możecie podejmować, żeby wspierać polską politykę rozwojową?

R.P.: Tak to prawda, jak to ciekawie ujął pan Premier Wiktor Orban na debacie z panem Prezesem Kaczyńskim, że pieniądze nie mają zapachu, ale właściciel ma ten zapach, jest identyfikowany. Nasz wkład polega na stawianiu na innowacje. Innowacją jest to, że dzisiaj po zamknięciu procesu inwestycyjnego ERFY rafineria gdańska grupy Lotos stanie się jedną z najnowocześniejszych rafinerii w Europie. Dzisiaj inny jest kontekst biznesu rafineryjnego, na przykład 7 rafinerii zostało zamkniętych w samej Anglii. Są to stare zakłady, mało innowacyjne, technologicznie odbiegające od tego, czego się dzisiaj od nich oczekuje. Nasza rafineria jest nowoczesną i to jest innowacja. Pracujemy także nad innymi projektami, takimi jak projekt Hestor, jesteśmy szefem konsorcjum przechowywania węglowodorów w komorach solnych, Jest też pewien temat tabu o którym ani Lotos ani Orlen nie chciały mówić: to kwestia synergii pomiędzy spółkami, otwarcie na współpracę a nie ma konkurowanie. Jesteśmy dzisiaj w jednej grupie kapitałowej, to, że dziś się ścigamy w pewnych segmentach jest być może nie do końca racjonalne. Może właśnie trzeba zmienić i postawić ważne pytanie, czy za 20 lat będą jeszcze rafinerie, czy obywatel, Polak czy Europejczyk będzie jeszcze kupował benzynę czy ropę, czy stacje paliwowe będą pełniły zupełne inne funkcje.

Grzegorz Osiecki (Dziennik Gazeta Prawna): Tymczasem w ramach tego samego planu Morawieckiego jest projekt budowy miliona samochodów elektrycznych, czy to nie będzie konkurencja mówiąc wprost, coś, co będzie ograniczało LOTOS?

R.P.: Ale to się już dzisiaj dzieje. Holandia i bodajże Szwajcaria mówią o tym w swoich strategiach, że w 2025-2030 nie będzie można już zatankować samochodu na stacji benzynowej, że będzie to bardzo drogie i obarczone wysokim podatkiem. Musimy więc gonić rzeczywistość, nawet ją wyprzedzać i zastanowić się, że jeśli nie paliwo kopalne to może samochody będą napędzane czymś innym, może nie energią elektryczną, a węglowodorami. Póki co opowiem taką historię: kiedy przyszedłem pół roku temu do Lotosu, przeczytałem tego samego dnia w gazecie, że Rosjanie obwieścili, iż zasoby ropy, które są w Rosji wystarczą na 38 lat. Pytałem się szefa rafinerii, który pracuje od 1971 roku w rafinerii, co o tym sądzi, mówi "tak, ja to samo czytałem w 81 roku". Substytucje robią swoje, dziś najbliższa dekada jest pewna i będziemy jeździć na paliwie kopalnym. Ale samochód nie napędzany tym paliwem też musimy gdzieś doładować, może węglowodorem, czy energią elektryczną. Dzisiaj stacje paliw pełną także inne funkcje poza paliwowymi, musimy więc przewidywać przyszłość, która nas za chwile spotka.

Bartosz Bednarz (Interia): A ja bym prosił o ocenę rachunku ekonomicznego sprowadzanej ropy z Iranu, jak to wygląda w porównaniu do tej, która płynie z Rosji? Wychodzimy na plus?

R.P.: Bezpieczeństwo energetyczne owszem, ale rachunek ekonomiczny też. LOTOS jest spółką akcyjną i nie możemy sobie pozwolić, żeby kupować ropę drożej, niż kupujemy ją dzisiaj z kierunku rosyjskiego. Na dziś nie istnieje na tyle trudna geopolityka, żebyśmy dla zasady nie kupowali tej ropy, więc nadal rządzi rachunek ekonomiczny. Rosjanie są też elastycznym partnerem, oni widzą, co się dzieje, widzą, że się otwierają kierunki wschodnie. Tak wiec dzisiejsza cena, 47 USD za baryłkę to efekt konkurencji na rynkach międzynarodowych.

Bartosz Bednarz (Interia): Prognozuje Pan, że ceny ropy będą jeszcze spadać?

R.P.: Ostatnio miałem okazję być na kolacji z Condoleezzą Rice, która była szefem rady nadzorczej Chevrona, największej spółki z tej branży i pytam: co Pani sądzi, ceny ropy spadną, czy pójdą do góry. Ona tymczasem odpowiada: "w zasadzie mogą pójść do góry a mogą też spaść". Naprawdę tu jest czysta loteria, ja jednak spodziewam się, że po tym załamaniu 29 dolarów za baryłkę jeszcze parę miesięcy temu, jednak teraz widoczne jest odbicie, które będzie z czasem postępować.

Grzegorz Osiecki (Dziennik Gazeta Prawna): Do tej pory rozmawialiśmy na wysokim piętrze makroekonomicznym ekonomicznym, o polityce gospodarczej i jej związków z polityką, jaką prowadzi spółka. Istotne dla Polaków jest jednak, jak kierowcy odczują te zmiany ropy?

R.P.: Kierowcy już odczuwają tą zmianę ceny. Pamiętajmy, że jest taka tendencja, że kiedy tanieją nasze produkty, tanieje benzyna, czy olej napędowy to wolumen sprzedaży rośnie. Chciałbym, żeby Polacy tankowali jak najtańszą ropę, a my również nie tracimy na tym w sposób oczywisty, ponieważ nam rośnie wolumen sprzedaży.

Grzegorz Osiecki (Dziennik Gazeta Prawna): Obecnie na wejście w życie czeka ustawa przeciwko nadużyciom na rynku paliw, co dotyczy i paliw płynnych i gazu do tankowania samochodów. Jaki wpływ wejście tej ustawy będzie miało na działanie LOTOSu?

R.P.: Pierwszy pakiet ustawowy miał miejsce 1 sierpnia. Co jest ciekawe, zaobserwowaliśmy w sierpniu efekt wzrostu, 20-30 proc. sprzedaży hurtowej. To drastyczny skok, podniesienie krzywej. Jeśli się utrzyma to znaczy, że ustawy zrobiły swoje, z korzyścią w końcu dla klienta, który kupi lepsze paliwo i dla skarbu państwa, a mówi się od 2,5 do 7 mld złotych mogą się zwiększyć przychody z tego tytułu w budżecie.

Najlepsze tematy

Partnerzy serwisu

PKO BP KGHM