Przejdź na stronę główną Interia.pl

Reklama

Reklama

Co chłodzi polskie elektrownie węglowe?

Zbliża się szósta rocznica wprowadzenia przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne 20. stopnia zasilania w obliczu blackoutu spowodowanego upalną pogodą. Ryzyko takich zdarzeń jest już o wiele mniej realne niż przez kilkoma laty, ale portal WysokieNapiecie.pl postanowił przyjrzeć się szerzej tematowi chłodzenia polskiej energetyki węglowej. Dzięki temu zebraliśmy informacje o działających chłodniach kominowych i stworzyliśmy ranking najwyższych tego typu konstrukcji.

Przypomnijmy: 10 sierpnia 2015 r. Polskie Sieci Elektroenergetyczne wprowadzają 20 stopień zasilania w godz. 10-17. oraz 19 stopień między godz. 17. a 22. Była to pierwsza taka sytuacja w krajowej energetyce od lat 80. XX wieku. Na horyzoncie pojawiło się ryzyko blackoutu.

Kolejnego dnia rząd wydaje natomiast rozporządzenie, którym zobowiązuje do końca sierpnia do ograniczenia poboru energii elektrycznej przez odbiorców o mocy umownej powyżej 300 kW. Później okazało się, że ponad 1,1 tys. podmiotów do tego nakazu się nie dostosowało, co skutkowało lawiną postępowań ze strony Urzędu Regulacji Energetyki.

Reklama

System na krawędzi

Widmo blackoutu przyniosła fala upalnej i bezwietrznej pogody, połączona z przestojem remontowym części bloków energetycznych. Do tego niski stan wód w rzekach doprowadził do ubytku 2 GW mocy w elektrowniach o otwartym obiegu chłodzenia.

W ten sposób chłodzone są stare bloki w elektrowniach Kozienice i Połaniec (Wisła), Ostrołęka (Narew) i Dolna Odra. Przy czym w przypadku tej ostatniej, dzięki położeniu w dolnym biegu rzeki, stan wód nie był nigdy problematyczny.

Wprowadzając 20. stopień zasilania PSE informowały o łącznym ubytku 4 GW w jednostkach wytwórczych centralnie dysponowanych. W Krajowym Systemie Elektroenergetycznym pozostało wówczas 25 GW osiągalnej mocy przy planowanym zapotrzebowaniu na poziomie 22 GW. Rezerwa nie dawała więc gwarancji, że KSE wytrzyma w sytuacji dalszego, nieplanowanego ubytku mocy połączonego z rosnącym poborem energii.

Od tego czasu sytuacja uległa dużej zmianie. Przede wszystkim do użytku oddano kilka dużych bloków energetycznych. W 2017 r. zaczęły pracować jednostki we Włocławku (468 MW, PKN Orlen) oraz Kozienicach (1075 MW, Enea). W 2019 r. dołączyły do nich dwa bloki o łącznej mocy 1800 MW w Opolu (PGE), w 2020 r. w Stalowej Woli (449 MW, Tauron i PGNiG) i Jaworznie (910 MW, Tauron), a niedawno w Turowie (496 MW, PGE).

Co prawda w przypadku Jaworzna od 22 czerwca trwa remont awaryjny z powodu usterki armatury kotła, a jego zakończenie jest przewidywane 17 sierpnia. Również nowy blok w Turowie od 19 czerwca znalazł się w ponad miesięcznym przestoju technicznym, który miał służyć jego optymalizacji.

Czy ubytek mocy z remontowanych bloków jest zagrożeniem dla systemu? Jak na upały  przygotowane są polskie spółki energetyczne? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

Tomasz Elżbieciak, WysokieNapiecie.pl

Najlepsze tematy

Partnerzy serwisu

PKO BP KGHM