Przejdź na stronę główną Interia.pl

Branża miedziowa liczy na wzrosty

Nastroje analityków i menadżerów związanych z przemysłem miedziowym są optymistyczne. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych latach popyt, a w ślad za nim również ceny metalu, będą rosły. Coraz więcej miedzi kupują Chiny.

Ośrodek analityczny CRU szacuje, że na światowym rynku miedzi w tym i w kolejnym roku utrzyma się niewielka nadwyżka w wysokości 60-70 tys. ton. Jednak począwszy od 2021 roku spodziewany jest deficyt. W latach 2021-2022 zabraknie, odpowiednio, 40 i 60 tys. ton metalu, a w 2023 r. niedobór wyniesie aż 270 tys. ton.

Reklama

KGHM patrzy na koszty

Krajowy potentat miedziowy, KGHM, przyjął na ten rok dość ostrożną politykę. Spółka oczekuje, że bieżący rok będzie pełen wyzwań dla gospodarki ze względu na perspektywę globalnego spowolnienia. Firma chce się w tym czasie skoncentrować na poprawie rentowności i parametrów finansowych. - Chcemy konkurować efektywnością wewnętrzną - taniej wydobywać i produkować, optymalnie zarządzać posiadanymi zasobami i potencjalnymi nowymi projektami - mówi prezes KGHM Marcin Chludziński.

W budżecie na 2019 rok firma zakłada rzeczowe nakłady inwestycyjne na poziomie 2,52 mld zł. Spółka zamierza zwiększyć produkcję, obniżając jednocześnie koszty. Dotyczy to zarówno kopalni w Chile, jak i działalności wydobywczej w kraju. Według szacunków koncernu, produkcja miedzi elektrolitycznej w tym roku ma wzrosnąć do 559 tys. ton z 502 tys. ton w roku ubiegłym. Z kolei w produkcja chilijskiego projektu Sierra Gorda ma wynieść 57 tys. ton miedzi płatnej  (dla 55 proc. udziałów).

Przedstawiciele spółki oceniają warunki rynkowe jako korzystne. Według prezesa, zakładana przez rynek cena ok. 6400 dol. za tonę gwarantowałaby firmie stabilność i pozwoliła zrealizować tegoroczne plany finansowe. Natomiast w kolejnych latach, w perspektywie 2020-2021 roku, spodziewa się on wzrostu ceny czerwonego metalu za sprawą zwiększającego się popytu.

Ostrożnie z inwestycjami

Vanessa Davidson, dyrektor ds. miedzi w CRU, zwraca uwagę, że ceny metalu były wyższe na początku poprzedniego roku. Wówczas wiele zarządów dało firmom zielone światło na rozpoczęcie inwestycji w zwiększenie produkcji. Jednak od tamtej pory miedź potaniała, co ograniczyło chęć koncernów do wydawania pieniędzy. Niektóre z nich wstrzymały się z realizacją nowych projektów. 

W styczniu 2018 roku ceny miedzi pikowały, dochodząc do ponad 7200 dol. za tonę. W kolejnych miesiącach nieznacznie spadły, ale w czerwcu tego samego roku znów wzbiły się do poziomów styczniowych. Od tamtej pory metal potaniał. Obecnie kosztuje ok. 6400 dol. za tonę. Średnia prognoz 30 analityków ankietowanych przez Reutera zakłada, że cena metalu w tym roku wyniesie średnio właśnie ok. 6400 dol.

Mimo spadku cen metalu część projektów inwestycyjnych jest w toku. Budowane obecnie kopalnie do 2023 roku dodadzą ponad 1 mln ton miedzi do światowej produkcji. Cobre Panama w 2019 r. dostarczy na rynek dodatkowo 320 tys. ton, Quebrada Blanca w 2021 r. 250 tys. ton, a w 2022 Kamoa 370 tys. ton i Quellaveco 300 tys. ton.

Jednak popyt ma rosnąć szybciej niż podaż. Miedź jest szeroko stosowana w energetyce i budownictwie. Fitch Solutions zakłada wzrost światowego popytu na miedź z 23,5 mln ton w 2018 r. do 29,9 mln ton w roku 2027. Średnioroczny wzrost ma wynieść 2,7 proc. Ma być on napędzany przez sektor energetyczny, infrastrukturalny i motoryzacyjny.

Ekologia napędza popyt na miedź

Zużycie metalu wzrośnie m.in. w wyniku coraz bardziej wyśrubowanych norm w zakresie ochrony środowiska. Miedź jako doskonały przewodnik prądu ma duże zastosowanie sektorze odnawialnych źródeł energii, energetyki rozproszonej czy prosumenckiej. Wiatraki czy panele fotowoltaiczne wykazują wymagają sporej ilości metalu. Do budowy elektrowni fotowoltaicznej o mocy 1 MW potrzeba około 3,1-4,8 tony miedzi. Z kolei wiatraki na morzu wymagają aż 6 ton miedzi na 1 MW energii.

Popyt wspierają też auta elektryczne. Przy ich produkcji stosuje się cztery razy więcej miedzi niż w tradycyjnych samochodach spalinowych. Ośrodek analityczny Roskill spodziewa się, że sprzedaż pojazdów elektrycznych zasilanych akumulatorami litowo-jonowymi wzrośnie do 17 mln sztuk (czyli 20 proc. całości) w 2025 roku i do 32 mln (czyli 37 proc.) w 2030 r. Dla porównania w minionym roku było to tylko nieco ponad 2 mln samochodów.

W tym roku globalna produkcja miedzi będzie zakłócona w większym stopniu niż rok wcześniej, co może przełożyć się na ograniczenia w podaży metalu. Tak uważa Ivan Arriagada, dyrektor generalny chilijskiej firmy Antofagosta, jednego z czołowych producentów miedzi na świecie. Rok wcześniej tego typu zakłócenia przełożyły się na spadek produkcji miedzi o 600 tys. ton, w tym rok ma to być 1 mln ton.

Wśród czynników, które mogą wpłynąć na produkcję miedzi, Arriagada wymienił spory pracownicze, ekstremalne warunki pogodowe i nieoczekiwanie opóźnienia w projektach. Branży dały się we znaki uciążliwe deszcze na pustyni w północnym Chile i dwumiesięczne protesty w kopalni Las Bambas MMG w Peru, wpływające na dostawy miedzi z Ameryki Południowej.  Ograniczenia w podaży dadzą o sobie znać w najbliższych latach, wspierając cenę czerwonego metalu.

Chiny nakręcają koniunkturę w branży

W krótkim terminie miedź drożeje, w dużym stopniu za sprawą Chin. Analitycy sądzą, że gospodarka tego kraju będzie się odbijać. Według ekspertów z HSBC Holdings, rozwój sektora prywatnego pobudzą obniżki podatków dla firm ogłoszone w ubiegłym miesiącu.

Korzystnym sygnałem były ostatnie informacje świadczące o poprawie sytuacji w handlu zagranicznym Chin. Eksport w marcu wzrósł w dolarach o 14,2 proc., przekraczając ponad dwa razy oczekiwania analityków (po wcześniejszym spadku o blisko 21 proc.). Pozytywne wieści napływają również z rynku kredytowego - łączne kredytowanie w marcu wyniosło 2,86 bln juanów, podczas gdy analitycy zakładali, że będzie to 1,85 bln.

PKB Chin w pierwszym kwartale tego roku wzrósł o 6,4 proc. Wzrost był nieco wyższy od oczekiwań rynku - analitycy spodziewali się, że wyniesie on 6,3 proc.

Dodatkowo w pierwszym kwartale tego roku Chiny importowały rekordową ilość koncentratu miedzi - 5,6 mln ton. Tamtejsze huty wyraźnie zwiększyły swoje zdolności przetapiania metalu.

Kilka dni temu agencja informacyjna Xinhua podała, że koncern China Minmetals zapowiedział zwiększenie importu miedzi z Chile w 2019 r. do ok. 900 mln dol. Według przedstawicieli firmy, zamierza ona rozszerzyć współpracę z chilijskimi producentami i wnieść większy wkład w wydobycie metalu, handel i infrastrukturę w Chile.

Wydaje się, że w dobrą stronę zmierzają również negocjacje handlowe między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Sekretarz skarbu USA Steven Mnuchin sygnalizował wcześniej, że widoczne są postępy w rozmowach, które mają zakończyć wojnę handlową pomiędzy oboma krajami. Teraz wchodzą one w kluczowy etap negocjacji. Mnuchin zapewnił, że perspektywa zawarcia porozumienia się przybliżyła, choć nadal istnieją kwestie wymagające uzgodnienia.

Rozmowy są na ostatniej prostej. W poniedziałek Mnuchin i przedstawiciel USA ds. handlu Robert Lighthizer udadzą się do Pekinu, by omówić kwestie sporne. Następnie, według planów, 8 maja delegacja z Chin ma pojawić się w Waszyngtonie.

Monika Borkowska

Reklama

Najlepsze tematy

Partnerzy serwisu

PKO BP KGHM