Przejdź na stronę główną Interia.pl

Emerytalna bomba tyka

17 mld zł odłożyli Polacy w ramach dobrowolnych ubezpieczeń emerytalnych. Zaoszczędzili tyle pieniędzy w ciągu ostatnich szesnastu lat. To kwota, jaką miesięcznie wydają na emerytury ZUS, KRUS oraz instytucje wypłacające mundurowe świadczenia emerytalne.

To porównanie pokazuje wyzwania, z jakimi muszą sobie poradzić politycy. Albo: ukazuje problemy, jakie na starość może mieć indywidualnie każdy z nas, chcąc utrzymać dotychczasowy standard życia. Warto pamiętać, że obecnie przeciętne świadczenie emerytalne wynosi ok. 61 proc. ostatniego wynagrodzenia netto, a za 15-20 lat będzie to co najwyżej 40 proc. płacy netto, z jaką skończymy karierę zawodową.

Jak jest?

Reklama

System emerytalny w Polsce jest rozdrobniony, zagmatwany  i niestabilny finansowo. Choć ubezpieczenie emerytalne w Polsce dla większości osób jest obowiązkowe, to dla części obowiązek polega na tym, że muszą płacić daniny i w zamian otrzymają świadczenie, a dla innych tylko, że państwo zobowiązało się wypłacać im świadczenia. Pieniądze na ich emerytury pochodzą z ogólnych podatków.

Pierwszą grupę tworzą pracownicy, samozatrudnieni, osoby utrzymujące się z umów zleceń i rolnicy. Z tym, że dla pracowników obowiązkowa składka emerytalna wynosi prawie jedną piątą zarobków brutto (19,52 proc.), a dla pozostałych obliczana jest ryczałtowo - najmniej obciążeni są rolnicy. Dla większości samozatrudnionych to 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce.

Druga grupa to służby mundurowe, prokuratorzy i sędziowie.

Ale to nie jedyne przywileje zawodowe - i  tu zaczyna się gmatwanina systemu. Jest dość trudna do opisania, ale w uproszczeniu można spróbować przedstawić ją tak:

- przywileje zawodowe - korzystają (oprócz wymienionych służb mundurowych, prokuratorów, sędziów i rolników) górnicy, kolejarze czy nauczyciele;

- dla części grup zawodowych, które miały przywileje stworzono dodatkowy system emerytur pomostowych. Składki na Fundusz Emerytur Pomostowych (FEP) płacą pracodawcy za pracowników których profesje znalazły się na liście zawodów szczególnych lub wykonywanych w szczególnych charakterze; to dodatkowe obciążenie w wysokości 1,5 proc. składki. UWAGA: rząd założył, że ten rok FEP zakończy z niewielkim, ale jednak mankiem - ponad 2 mln zł;

- w systemie emerytur powszechnych, wypłacanych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych większość ubezpieczonych ma obecnie trzy konta: dwa w ZUS i jedno w OFE. Na obu kontach w ZUS (indywidualnym i subkoncie) zapisywana jest kwota składek i każde z nich jest waloryzowane. Konta różnią się między sobą sposobem waloryzacji, czyli metodą podnoszenia zapisów tak by nie traciły realnej wartości. Waloryzacja kwot zewidencjonowanych na indywidualnych kontach emerytalnych zależy od inflacji i wzrostu płac w gospodarce. Składki zapisane na subkoncie są raz w roku podnoszone o wysokość wzrostu PKB za pięć ostatnich lat;

- dodatkowo jeszcze jeśli ktoś przechodzi na emeryturę i ubiega się o świadczenie, to jego składki są raz jeszcze waloryzowane - kwartalnie. I tu w zależności od kondycji gospodarki i tempa wzrostu gospodarczego można zyskać więcej lub mniej;

- chociaż około 2,5 mln osób, ubezpieczonych w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (funduszu zarządzanym przez ZUS) nadal płaci część składki do otwartych funduszy emerytalnych, to w rzeczywistości członkami OFE jest ponad 16 mln osób. Jak to możliwe? Doprowadziła do tego ostatnia zmiana, jaka zaczęła obowiązywać od 2014 roku;

Po pierwsze, zabrano wówczas 51,5 proc. wartości jednostek rozrachunkowych zapisanych na rachunkach członków OFE z funduszy przez ZUS do budżetu państwa.

Po drugie, zobowiązano ubezpieczonych do powtórnej aplikacji do funduszy emerytalnych. Jeśli ktoś należał do OFE i nie złożył oświadczenia, że nadal chce być w funduszu, to cała jego składka od sierpnia 204 roku jest przekazywana do ZUS.

Po trzecie, ponieważ bierna decyzja przejścia do ZUS nie wiązała się z zabraniem wszystkich pieniędzy z OFE to wymyślono "suwak bezpieczeństwa". Pieniądze z OFE są wycofywane w miesięcznych ratach przez ostatnich dziesięć lat kariery zawodowej ubezpieczonego. Na miesiąc przed osiągnięciem przez ubezpieczonego powszechnego wieku emerytalnego jego konto w OFE będzie puste. W ZUS na subkoncie znajdzie się zapis ile pieniędzy zabrano z OFE . Tak jak wszystkie składki są przeznaczone na wypłatę świadczeń dla innych. Suwak bezpieczeństwa zlikwidował część kapitałową systemu emerytalnego w perspektywie kilkunastu lat.

Finanse się nie spinają

System ubezpieczeń społecznych, w tym emerytalnych wymaga stałego wsparcia z podatków ogólnych. Największa dziura jest w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (którym zarządza ZUS). W tym roku w budżecie państwa przewidziano, że różnica pomiędzy wpłaconymi składkami emerytalnymi od pracowników, przedsiębiorców i zleceniobiorców, a emeryturami wyniesie ponad 40 mld zł. Ale wsparcia wymagają także inne fundusze (rentowy i chorobowy). Bowiem prawie 151 mld zł jakie wpłacimy do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych przypada bowiem ponad 204 mld wydatków.

Jeszcze większa różnica pomiędzy składkami emerytalnymi a wydatkami na świadczenia istnieje w ubezpieczeniach rolniczych. Tu składki emerytalne oszacowano na 1,4 mld zł, a wydatki na ponad 13 mld zł.

Na świadczenia służb mundurowych z podatków przeznaczonych jest ponad 10,5 mld zł. Dodatkowo z budżetu opłacane są świadczenia w stanie spoczynku dla prokuratorów i sędziów - w tym roku będzie to ponad 1 mld zł.

Widoczna, bieżąca (i niestety powtarzalna z roku na rok) dziura w systemie emerytalnym wynosi więc ponad 63 mld zł. Różnica pomiędzy tym ile możemy zapłacić w formie danin w systemie repartycyjnym, a tym ile wydajemy na świadczenia będzie rosła. Zmiany demograficznej (starzenie się społeczeństwa) są niekorzystne dla ubezpieczeń społecznych. Ale kwoty niedoborów finansowych prognozowanych przez ZUS (Zakład przedstawia  prognozy długoterminowe) są zaledwie ułamkiem tego ile państwo zobowiązało się wypłacić tym, którzy teraz płacą składki - to ponad 2,5 bln zł. Te zobowiązania określa się jako emerytalny dług ukryty.

Pomysły na przyszłość

Węzeł zadłużania się systemu emerytalnego trzeba przeciąć. Najprostsze i najbardziej prawdopodobne rozwiązanie składać się będzie z kilku elementów: emerytury wypłacane z ZUS będą coraz niższe (karierę zawodową zaczną kończyć osoby, które już nie będą miały kapitału początkowego).

Wprowadzony zostanie jakiś mechanizm (najprawdopodobniej quasi obowiązkowość) systemu dodatkowego. Dodatkowo cash flow systemu emerytalnego nieco poprawi powolne zwiększanie obciążeń dla poszczególnych grup ubezpieczonych. Papierkiem lakmusowym dla takich rozwiązań jest właśnie projekt rządu nad którym debatuje parlament by wprowadzić godzinową stawkę minimalną  przy umowach cywilno - prawnych. Ta zmiana jest najprawdopodobniej forpocztą za którą pojawią się projekty zmieniające podstawę od jakiej składki będą płacone przy umowach cywilno - prawnych.

Istnieje również możliwość wprowadzenia quasi ubezpieczeń - czyli wprowadzenia systemu budżetowego przy rewolucji systemu poboru danin publicznych. Efektem takich zmian może być w perspektywie kilkunastu lat emerytura obywatelska - państwo gwarantuje (w zamian za pobrane składki) minimalne świadczenie i nic poza tym. Ewentualnie stwarza system zachęt czy dopłat do dodatkowych ubezpieczeń.

Większość ekonomistów koncentruje się obecnie na dodatkowym systemie. Zmiany zapowiedział też wicepremier Mateusz Morawiecki i rząd PiS w "Planie na rzecz odpowiedzialnego rozwoju".  Zapisano w nim między innymi, iż państwo może dać impuls do oszczędzania poprzez: programy oszczędnościowe dla pracowników z formułą domyślnego uczestnictwa oparte na Pracowniczych Programach Emerytalnych, IKE, IKZE". W ten sposób powielono rozwiązania istniejące w wielu krajach gdzie pracownicy są automatycznie zapisywani do programów dodatkowego oszczędzania. Istnieją oczywiście "okienka transferowe", wtedy można z tej formy gromadzenia kapitału zrezygnować. Ale niewielu to robi. Programy quasi-przymusowe okazały się w bardziej świecie efektywne z punktu widzenia powszechności dodatkowego oszczędzania niż ulgi podatkowe.

Ale niejako na przekór tym pospiesznym pomysłom wystąpiła Komisja Nadzoru Finansowego. Przedstawiła raport "Sektor funduszy emerytalnych w Polsce - ewolucja, kształt, perspektywy". W spokojny i wyważony sposób przeanalizowano zmiany emerytalne od 1999 roku do teraz oraz przedstawiono rekomendacje zmian. vKNF pokazuje niedociągnięcia reformy z 1999 roku gdzie wprowadzono część kapitałowa do systemu emerytalnego ( zbyt wysokie opłaty, brak pomysłu na sposób wypłaty świadczeń, niedopracowanie koncepcji prywatyzacyjnej). Punktuje poszczególne zmiany (w tym zwiększenie przywilejów dla służb mundurowych w 2003 roku i dla górników w 2005 roku)

Ale też wnikliwie ocenia ostatnie zmiany wprowadzone w 2014 roku. "Odwracaniu reformy przyświecała troska o krótkoterminowy stan finansów publicznych. Odbyło się to jednak kosztem perspektywy długoterminowej i negatywnych efektów ubocznych w niektórych obszarach finansów publicznych i prywatnych. Z punktu widzenia finansów publicznych zredukowano dług jawny kosztem powiększenia długu ukrytego (implicit public debt). Jeśli waloryzacja konta i subkonta będą, jak dotąd, wyższe od oprocentowania obligacji skarbowych, to przesunięcie składki z II do I filara zwiększy łączny długookresowy koszt dla finansów publicznych".

KNF proponuje zbiór zmian. Zastrzega, iż powinny być wprowadzone wszystkie i powinny dotyczyć wszystkich części systemu emerytalnego: repartycyjnego, kapitałowego oraz dodatkowego. To zdaniem KNF sposób na usprawnienie funkcjonowania systemu emerytalnego. To:

- zmiana zasad waloryzacji i zapewnienie zbilansowania I filara,

- regularne szacowanie i publikacja wartości długu ukrytego w systemie emerytalnym,

- dywersyfikacja lokat w II filarze (dopuszczenie obligacji skarbowych),

- ustanowienie kryteriów efektywnościowych w II filarze, zabezpieczających interesy członków,

- uporządkowanie klasyfikacji prawnej (na arenie krajowej i międzynarodowej) środków gromadzonych w II filarze,

- wprowadzenie zasady domyślnego członkostwa w II filarze oraz pełnej swobody w zakresie wyboru odprowadzania części składek między I a II filarem,

- przebudowa suwaka bezpieczeństwa w kierunku jego uelastycznienia i skrócenia okresu przekazywania środków,

- wprowadzenie silnych bodźców stymulujących rozwój III filara.

W tym roku rząd zobowiązany jest do przedstawienia kolejnego przeglądu emerytalnego. Wciąż nie wiadomo, co się w nim znajdzie

Aleksandra Fandrejewska

Reklama

Najlepsze tematy

Patroni

Ministerstwo Rozwoju Ministerstwo Cyfryzacji Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej

Partnerzy

PKO BP Grupa TAURON Coca-Cola HBC

Partnerzy mediowi

Interia RMF TVP Forum Ekonomiczne wysokienapiecie.pl