Przejdź na stronę główną Interia.pl

Spadająca produktywność wyhamuje w przyszłości wzrost gospodarczy

Rok 1989 zapoczątkował w Polsce zjawiska związane z konkurencją rynkową, prywatyzacją oraz zmiany, które doprowadziły do transformacji gospodarczej i politycznej. W latach 1991-2008 byliśmy jedną z najszybciej rozwijających się gospodarek na świecie, osiągając średni roczny wzrost na poziomie 4,6 proc. PKB per capita. Zaś w czasie kryzysu (2008-2010) rośliśmy w tempie - 2,7 proc. PKB per capita, najdynamiczniej w Europie.[1]

Dzięki temu zmniejszyliśmy dystans do rozwiniętych krajów Europy Zachodniej i osiągnęliśmy pozycję ósmej gospodarki w Unii Europejskiej pod względem realnego PKB. Polska gospodarka swój sukces zawdzięcza przede wszystkim dynamicznie rosnącemu eksportowi, dużemu popytowi wewnętrznemu, napływowi środków unijnych i bezpośrednim inwestycjom zagranicznym. Dodatkowo, pozytywnie na gospodarkę wpłynął wyż demograficzny. Dziś wiemy, że stoją przed nami nowe wyzwania, którym będziemy musieli sprostać, aby utrzymać wysoki, stabilny wzrost. Nasza gospodarka ma do czynienia z wieloma barierami, hamującymi rozwój. W mojej pracy postaram się omówić tę, którą uważam za najważniejszą. Produktywność.

Produktywność

Reklama

Produktywność jest miarą określającą, jak wykorzystane są zasoby ludzkie i techniczne w produkcji towarów i usług. W skali całego kraju zależy ona od efektywności, z jaką wykorzystywane są dostępne zasoby, w tym surowce, siła robocza, urządzenia, grunty, własność intelektualna, umiejętności pracowników, zdolności zarządcze oraz kapitał. Różnica w produktywności w stosunku do UE-15[2] wynosi 35 proc.[3], a zniwelowanie jej doprowadziłoby do wzrostu wartości dodanej o 297 mld EUR. Główną przyczyną niższego poziomu tego wskaźnika w Polsce jest niedokończona transformacja niektórych sektorów, takich jak górnictwo (w którym to różnica w produktywności wynosi 77 proc.), rolnictwo (48proc.) i energetyka (59proc.) oraz niski poziom kapitalizacji. W Polsce kryje się ogromny potencjał, dzięki któremu gospodarka może nie tylko dogonić kraje zachodnioeuropejskie, ale również stać się motorem napędowym wzrostu w Europie. (Rysunek 1)[4]

Demografia

Polska, jak i cała Europa, musi stawić czoło starzejącemu się społeczeństwu i ujemnemu przyrostowi naturalnemu, ponieważ nie sprzyjają one wzrostowi gospodarczemu. Współczynnik dzietności wynosi 1,33, co stawia nas na jednym z ostatnich miejsc na świecie, a odsetek osób aktywnych zawodowo zaczyna się kurczyć.[5] Według prognoz na 2025 rok, liczba osób w przedziale wiekowym 15-59 lat ma się zmniejszyć o 2,7 miliona. Można temu skuteczniej przeciwdziałać, wprowadzając odpowiednią politykę zmierzającą do aktywizacji zawodowej kobiet, młodzieży i osób dojrzałych, czyli grup społecznych najmniej aktywnych zawodowo. Dodatkowym bodźcem wzrostu może być plan działań zachęcający do powrotu z emigracji, a także dobrze przemyślana polityka imigracyjna. Zwiększenie aktywności zawodowej kobiet w wieku 24-54 lata o 4 pp. pozwoliłoby zwiększyć zatrudnienie o 300 tys. osób. Zwiększenie aktywności zawodowej młodzieży w wieku 15-24 lata o 14 pp. doprowadziłoby do zniwelowania różnicy względem średniej krajów UE-15 i wzrost zatrudnienia o 500 tys. pracowników. Aktywizacja zawodowa osób dojrzałych (w wieku 55-59 lat) o 14 pp. również pozwoliłby na osiągnięcie średniej dla krajów UE-15. W przypadku osób powyżej 60 roku życia zwiększenie wskaźnika o 7 pp. umożliwiłoby zatrudnienie 500 tys. pracowników. (Rysunek 2) [6]

Niska aktywność kobiet na rynku pracy jest często uzależniona od dostępności usług związanych z opieką nad dziećmi. W Polsce zaledwie 6 proc. dzieci w wieku poniżej 3 lat uczęszcza do jakichkolwiek instytucji zapewniających opiekę. Dla porównania, we Francji - 40 proc., a w Szwecji - 52 proc. To samo tyczy się dzieci od 3 lat do wieku szkolnego - jedynie 36 proc. uczęszcza do przedszkola, natomiast w Niemczech, Francji i Szwecji - odpowiednio 91 proc., 95 proc. i 96 proc.. Państwo powinno wspierać promocję żłobków, przedszkoli i innych form opieki nad dziećmi, ponieważ wysokie koszty opieki prywatnej uniemożliwiają wielu kobietom podjęcie pracy. Kolejną inicjatywą powinno być spopularyzowanie systemu pracy w niepełnym wymiarze godzin, poprzez zachęty zarówno dla pracodawców jak i pracowników (np. ulgi podatkowe).

Niski wskaźnik aktywności zawodowej wśród młodzieży jest spowodowany zaniedbaniami dotyczącymi kształcenia zawodowego. Jego jakość znacząco się pogorszyła. Można to zmienić wprowadzając reformy, działające np. w Niemczech. Efekty powinny przynieść działania skierowane zarówno do pracodawców, jak i pracowników, poprzez umożliwienie uczniom uzupełnienia edukacji o praktyki w zakładach pracy i staże w konkretnych zawodach. Szkoły powinny ściśle współpracować z pracodawcami. System edukacji powinien zostać zmieniony na taki, który nie uczy "odtwórczo", a podchodzi do uczniów indywidualnie, dzięki czemu będą oni mogli rozwijać swoje mocne strony. Wspierane powinny być inicjatywy pracy w grupach i tworzenie projektów, dzięki którym młodzież zapozna się z zasadami działania w zespołach i rozwinie umiejętności myślenia "poza schematem", tak ważne w dzisiejszych czasach dynamicznego rozwoju nowych technologii.

W przypadku osób starszych powinny zostać podjęte działania, takie jak znaczne ograniczenie możliwości wcześniejszego przechodzenia na emeryturę, o ile nie zagraża to zdrowiu lub bezpieczeństwu pracownika. W chwili obecnej, wciąż ponad 600 tys. pracowników ma taką możliwość. Można by rozważyć wprowadzenie systemu doradztwa pracy i dopłat ułatwiających i zachęcających starsze osoby do znalezienia zatrudnienia. Bardzo ważne jest budowanie mocnej kultury pracy, która sprzyja dłuższej aktywności zawodowej.

Najmniej efektywne sektory gospodarki

W kilku ważnych sektorach polskiej gospodarki, takich jak górnictwo, rolnictwo czy wytwarzanie energii elektrycznej, transformacja nie została dokończona. Widzimy tam ciągły przyrost zatrudnienia i przestarzałe praktyki operacyjne, które prowadzą do niskiej produktywności, uniemożliwiającej szybki wzrost.

Największą różnicę w produktywności względem średniej UE-15 (77 proc.) widać w górnictwie, a szczególnie w górnictwie węgla kamiennego. Pomimo wielu uprzedzeń, polskie górnictwo ma dużą szansę, aby po wprowadzeniu odważnych reform stać się dochodową branżą. W pierwszej kolejności należałoby wycofać się z pokładów, które nawet po wprowadzeniu usprawnień operacyjnych, nie dają szans na opłacalne wydobycie ze względu na zbyt dużą głębokość lub stężenie metanu. W celu optymalizacji, należałoby zamknąć niektóre obszary kopalń, wyeliminować bariery regulacyjne, takie jak brak oceny wyników pracy lub obecny model pracy zmianowej, oraz usprawnić procesy poprzez standaryzację procedur, efektywne wykorzystanie energii i urządzeń. Polska ma szansę stać się liderem innowacji w górnictwie dzięki dysponowaniu kadrą dobrze wykształconych, konkurencyjnych płacowo inżynierów i pomysłowi na stworzenie "inteligentnych kopalń". Górnictwo kamienne jest branżą, którą w najbliższej przyszłości czeka dużo wyzwań. Pomijając wątek związany ze stopniowym przestrajaniu się energetyki na odnawialne źródła energii, rozbudowany poziom kosztów polskich kopalń znacznie utrudni im konkurowanie z efektywniejszymi graczami np. z Australii. Dodatkowo, przy jakimkolwiek załamaniu cen surowca, nierentowne polskie kopalnie będą funkcjonowały na granicy strat, wymagając wsparcia i konsumując środki, które w normalnych warunkach można by przeznaczyć na wzmacnianie innych, wzrostowych sektorów gospodarki.

Efektywność sektora energetycznego stanowi w gospodarce bardzo ważną rolę ze względu na coraz istotniejsze znaczenie kosztów energii elektrycznej. Przez ostatnią dekadę zapotrzebowanie na energię elektryczną w Polsce rosło. Aby utrzymać cenę na konkurencyjnym poziomie i sprostać wymaganiom dotyczącym ochrony środowiska, polski sektor energetyczny musi zniwelować różnicę w produktywności wobec krajów UE-15, która wynosi 48 proc. Rozwiązaniem mogłoby być skoncentrowanie się grup energetycznych na inwestowaniu w najbardziej efektywne kosztowo technologie wytwórcze, opracowanie mechanizmu wsparcia dla inwestycji w systemy energetyki odnawialnej oraz podniesienie efektywności operacyjnej i organizacji pracy w celu zwiększenia wydajności (np. redukcja przerostu zatrudnienia, uproszczenie struktur organizacyjnych itp.).

Po wielu radykalnych zmianach, sektor rolny w Polsce stale zmniejszał różnicę w produktywności względem krajów UE-15, aż do poziomu obecnych 59 proc. Aby kontynuować ten trend i docelowo stać się europejskim centrum przemysłu spożywczego, konieczne będzie zwiększenie średniej powierzchni gospodarstwa z ok. 10 hektarów do rozmiarów funkcjonujących we Francji i Niemczech - 50 ha. Na tym polu Polska ma duży potencjał ze względu na czwartą co do wielkości powierzchnię terenów uprawnych w UE. Do wzrostu produktywności doprowadziłaby również reorganizacja sektora produkcji w kierunku rezygnacji z towarów o małej wartości dodanej i przestawienie się na dobra przetworzone (podzielone na porcje itd.). Niezbędne będzie również zwiększenie wydajności upraw poprzez wprowadzenie systemu zachęt do dzierżawy terenów obecnie niedostatecznie wykorzystywanych rolniczo i wprowadzenie upraw kontraktowych.

Niski wskaźnik kapitalizacji

Wskaźnik kapitalizacji, czyli aktywa netto w przeliczeniu na jednego pracownika, wynosi w Polsce 59 tys. USD.[7] Dla porównania, w UE-15 jest on równy 228 tys. USD, czyli prawie cztery razy więcej.[8] Pomimo tego, nakłady brutto na środki trwałe w Polsce (średnia 2009-2013) są tylko 10 proc. większe niż średnia w UE-15. Spowodowane jest to niepewnością inwestorów, powiązaną z brakiem długoterminowej strategii rozwoju Polski. Przedsiębiorstwa, nie znając strategicznych kierunków inwestycyjnych i nie wiedząc, jakie priorytety gospodarcze będą wspierane przez najbliższe lata, unikają ryzyka i wstrzymują inwestycje. Ma to duży, negatywny wpływ na gospodarkę, ponieważ to właśnie inwestycje są motorem napędowym postępu i rozwoju każdego kraju. Sytuacja polityczna sprawia, że przedsiębiorcy, przeprowadzając rachunek opłacalności projektu lub inwestycji, konserwatywnie i ostrożnie podchodzą do analizy ryzyka. Po pierwsze, wycena ryzyka w warunkach dużej niepewności może przełożyć się na obniżenie opłacalności projektu i w przypadku podstawowych narzędzi analitycznych takich jak NPV czy IRR, sprawić, że decyzja o rozpoczęciu inwestycji nie zostanie podjęta. Z perspektywy mikroekonomicznej można zobrazować to jako przesunięcie krzywej podaży w lewo (Rysunek 3)[9].


Determinanta podaży, jaką są oczekiwania co do zachowań konsumenckich w przyszłości, spowoduje zmniejszenie podaży, a tym samym przesunięcie punktu równowagi w lewo. Z perspektywy makroekonomicznej, niestabilna sytuacja polityczna może wywołać dwa skutki. Po pierwsze, może zmniejszyć poziom inwestycji (obserwujemy to już w tym momencie - spadek nakładów brutto na środki trwałe w pierwszym kwartale 2016 wyniósł 1,8 proc., a w drugim 4,9 proc.), a tym samym, w efekcie przełożyć się na obniżenie zagregowanego popytu, co wiąże się z utraceniem efektu popytowego inwestycji.[10] Po drugie, może doprowadzić do niewykorzystywania dostępnych czynników wytwórczych, co ponownie przesunie krzywą zagregowanej podaży w lewo. Obecnie sytuacja ta ma miejsce, ponieważ przedsiębiorcy, mimo dużych zasobów pieniężnych (244 mld zł) nie nabywają zasobów kapitału.[11] Większość przedsiębiorstw nie mogąc ocenić prawdopodobieństwa wystąpienia zmiany politycznej, operuje w środowisku niepewności, co jeszcze bardziej redukuje poziom inwestycji.

Wysokie koszty pracy - bariera uzupełniająca

Kolejną barierą są trudności administracyjne i wysokie koszty zakładania nowych przedsiębiorstw. W Polsce występuje zjawisko nadmiernej biurokracji, które negatywnie wpływa na ilość nowo zakładanych spółek. Obowiązek wypełnienia dużej liczby dokumentów skutecznie zniechęca potencjalnych przedsiębiorców. Formularze i procedury są skomplikowane i bez wynajęcia doradców prawnych założenie spółki staje się trudne do zrealizowania. To zaś zwiększa koszty. Dodatkową wadą jest niedostateczna cyfryzacja, co opóźnia procesy i wymusza nieefektywny, papierowy obieg dokumentów. W działalności operacyjnej spotykamy się z nieprzejrzystymi i często zmieniającymi się regulacjami oraz przepisami, które można interpretować na wiele sposobów. Np. prawo przetargowe do niedawna promowało tylko i wyłącznie oferty, które miały najniższą cenę. Nikt nie zwracał uwagi na inne aspekty (jakość, terminowość itp.). Wzrost kosztów prowadzenia spółek spowodował również utworzenie się znaczącej szarej strefy i powstanie dużej ilości "umów śmieciowych" (tańszych i prostszych). Obecnie szara strefa stanowi w Polsce 13,8 proc. PKB.[12] Według szacunków firmy doradczej EY, wartość niezarejestrowanych transakcji gotówkowych w 2014 roku wynosiła 215 mld zł. Według danych Friedrich Schneider na rok 2015, szara strefa w Polsce wynosiła 23,3 proc., a średnia Europejska to 18,0 proc. Nasi najbliżsi sąsiedzi, najbardziej konkurencyjne kraje z naszego regionu, wyglądają dużo lepiej: Czechy 15,1 proc. i Słowacja 14,1 proc.

Jak można wspomóc gospodarkę w Polsce?

Poza pokonaniem wyżej wymienionych barier (produktywność, wysokie koszty pracy), powinno się stworzyć ulgi promujące rozwój mikro, małych i średnich przedsiębiorstw. W Polsce stanowią one 99% wszystkich firm, wytwarzają 48,5 proc. PKB oraz zatrudniają 70 proc. pracowników. Przykładem może być system ulg wprowadzonych w Rumuni, gdzie obniżono stawkę podatku dochodowego dla mikroprzedsiębiorstw. Takie działanie, razem z obniżką VAT’u o 4 pp., poskutkowało wzrostem gospodarczym na poziomie 4,1 proc., który może być nawet wyższy, jeśli niskie podatki zachęcą nowych inwestorów. Kolejną kwestią, na którą powinniśmy zwrócić większą uwagę, jest promowanie innowacji w branżach zaawansowanych technologii i zwiększanie nakładów na badania i rozwój. Inwestycje w R&D są ważne dla gospodarki naszego kraju, ponieważ napędzają postęp technologiczny, a co za tym idzie - kreują przyszłe miejsca pracy.

Podsumowanie

Przed Polską niewątpliwie stoi wiele wyzwań, jednak sądzę, że produktywność jako bariera hamująca rozwój gospodarczy, jest najważniejsza i powinniśmy się z nią uporać w pierwszej kolejności. Niska produktywność prowadzi do niepełnego wykorzystania zasobów, jakimi gospodarka dysponuje. Polska musi podjąć poważne decyzje, prowadzące do wzrostu produktywności oraz zachęcenia inwestorów do zwiększenia nakładów brutto na środki trwałe, a co za tym idzie, wskaźnika kapitalizacji. Wykorzystując swoje atuty, ma szansę stać się motorem napędowym wzrostu w Europie. Pomoże w tym silna kadra dobrze wykształconych pracowników. Około 22 proc. Polaków w wieku powyżej 24 lat ma wykształcenie wyższe oraz według EF English Proficiency Index, Polska zajmuje 6. miejsce wśród ponad 60 krajów świata pod względem znajomości języka angielskiego. Dzięki strategicznemu położeniu między Europą Zachodnią a Rosją, w odległości do 1000 km od granic Polski, mieszka ponad 200 mln obywateli, co ułatwia dostawę dóbr przetworzonych na inne rynki. Wykorzystując atut w postaci niskich kosztów pracy, Polska mogłaby dodatkowo przyspieszyć swój rozwój. Koszty pracy w porównaniu do niemieckich są pięciokrotnie mniejsze i prawdopodobnie zostaną takie przez kilka kolejnych lat.

Ostatnią przewagą jest silny popyt wewnętrzny, który możemy zawdzięczać liczbie ludności, wynoszącej ponad 38 milionów. Dzięki dużej konsumpcji wewnętrznej, zdołaliśmy uniknąć recesji i przetrwać lata kryzysu finansowego.

Odwołując się do "scenariusza aspiracyjnego" do 2025 roku, Polska może stać się najszybciej rosnącą gospodarką w UE osiągając średnie, roczne tempo wzrostu PKB na poziomie 4 proc. Doprowadziłoby to do zmniejszenia się różnicy w wartości polskiego PKB per capita (PSN) do 85 proc. prognozowanej średniej dla krajów UE-15. Wymagać to będzie wysiłku i częściowej zmiany modelu wzrostu, ale pomimo trudności, uważam, że cel ten jest w naszym zasięgu.

Bibliografia:

Waldemar Rogowski, Rachunek efektywności inwestycji, Warszawa 2013

Mankiw Gregory N., Taylor Mark P., Mikroekonomia, Warszawa 2009

Gregory N. Mankiw, Mark P. Taylor, Makroekonomia, Warszawa 2016

Grzegorz W. Kołodko, Rozwój Polskiej Gospodarki perspektywy i uwarunkowania, Warszawa 2002

Wojciech Bogdan, Daniel Boniecki, Eric Lebaye, Tomasz Marciniak, Marcin Nowacki, Polska 2025 - Nowy motor wzrostu w Europie, Styczeń 2015

Przypisy:

[1] Źródło: Międzynarodowy Fundusz Walutowy

[2] UE-15: Członkowie Unii Europejskiej w latach 1995-2004

[3] Źródło: Eurostat, analiza McKinsey

[4] Polska 2025 - Nowy motor wzrostu w Europie, str. 4

[5] Dane: GUS na 2015 rok

[6] Polska 2025 - Nowy motor wzrostu w Europie, str. 74

[7] Nie uwzględnia sektora budowlanego, 2012

[8] Źródło: Eurostat, Bank Światowy

[9] Opracowanie własne

[10] Dane: GUS

[11] Dane: NBP na 2015 rok

[12] Dane: Szacunki IBnGR na rok 2016

Jakub Erdman

Dowiedz się więcej na temat: rozwój gospodarczy w Polsce | PKB | bariery

Reklama

Wasze komentarze (0)

Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.

Patroni

Ministerstwo Rozwoju Ministerstwo Cyfryzacji Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej

Partnerzy

PKO BP

Partnerzy mediowi

Interia RMF TVP Forum Ekonomiczne wysokienapiecie.pl